W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 

zdjęcie zdjęcie zdjęcie zdjęcie zdjęcie



Love story, czyli Pani Wanda i piwo

Ola Borycka

W lutym br. 71-letnia pani Wanda Gołębiowska, przewodniczka kajakowa i wolontariuszka Fundacji AVE została laureatką I nagrody w ogólnopolskim konkursie "Barwy Wolontariatu". Dzisiaj prezentujemy dostojną Bohaterkę Roku w mniej oficjalnej historii sprzed lat...

Różowo wtedy kwitł wiśniowy sad
Gdyśmy biegali pośród drzew
I płatki sypał na nas wiśni kwiat
W wiosenny dzień

Tatrzańskie szaleństwa młodości

Podczas wakacji szesnastoletnia Wandzia ra-zem z przyjaciółką wędrowała po tatrzańskich szlakach. Pewnego dnia dziewczyny wracały z gór przez Dolinę Kościeliską, gdzie spotkały przemiłą (zarówno dla serca, jak i dla oka) gru-pę chłopców. Dziwnym zbiegiem okoliczności podczas tych samych wakacji doszło do kolej-nych "przypadkowych" spotkań; stawały się co-raz częstsze, a tym przyjemniejsze, jeśli odby-wały się w którymś ze schronisk w deszczowy wieczór, kiedy to można było szaleć do woli i cieszyć się beztroską młodości.

Przyjaciółka nieco "matkowała" adorowanej przez wszystkich Wandzi. Lato dobiegało końca i jeden z chłopców, Staszek z Bielska-Białej, poprosił naszą bohaterkę o adres (tak jest, to nie pomyłka: nie o numer telefonu, ale o adres - takie czasy!). Jednak Wanda nie udzieliła mu upragnionej informacji. Dziewczyny wróciły do Warszawy. Staszek nie dał za wygraną. Wysłał list do przyjaciółki Wan-dy, ponawiając swoją prośbę. Dziewczyna postanowiła ubić interes. Na wakacjach Staszek cały czas grał na organach piosenkę, której tekst bardzo chciała mieć. Dobili targu, chłopak zdobył adres, a koleżanka Wandzi mogła sobie śpiewać do woli...

Mieliśmy wtedy po szesnaście lat
I śmiał się do nas cały świat
Ku sobie biegły nasze serca dwa
W wiosenny dzień

Rolą mężczyzny zdobywać, kobiety - być zdobywaną

Staszek bezzwłocznie napisał do Wandzi. Ona odpisała i w ten sposób zaczęła się ich epistolarna znajomość, ba - naj-prawdziwsza i najszczersza miłość! Opowiadali o sobie, ry-sowali dla siebie rebusy do rozwiązania, wymieniali się zdjęciami. Pisali o wszystkim i... codziennie! Konsekwent-nie - dzień w dzień - dwoje "zakochanych na odległość" zarzucało urząd pocztowy w Warszawie i Bielsku kolejnymi kartkami, pocztówkami, listami... Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że trwało to ponad trzy lata!

Kiedy Staszek dostał się na Politechnikę w Gliwicach, umówili się na pierwsze spotkanie. Potem były kolejne i kolejne. Spotykali się podczas różnych wyjazdów turys-tycznych, nie zaniedbując korespondencji. Właściwie oboje żyli nadzieją otrzymania kolejnego listu i wciąż czekali na kolejne ferie, wakacje, weekendy. A te przebiegały w uro-czej atmosferze. Ich stałym elementem były organki "Pi-colo", na których Staszek grywał "Wiśniowy sad".

I gdyśmy stali razem pośród drzew
W głębi niewinnych naszych serc
Śpiewały kwiaty wiśni swoją pieśń
W wiosenny dzień

Dziwne przypadłości miłości

Nadszedł termin kolejnego spotkania. Ustalili, że spotkają się w Wilkasach na Mazu-rach, gdzie Staszek miał mieć zgrupowanie żeglarskie. Tego dnia na dworze pano-wał skwar. Wanda na pożyczonym rowerze ze spadającym łańcuchem przejechała 20 kilometrów byle tylko zobaczyć się z ukochanym. Okazało się jednak, że ten jeszcze nie dotarł. Spragniona udała się do kiosku. Jedynym napojem, jaki pozostał na półce, było piwo Porter Pełne. Co było robić? Dziewczyna wypiła je z prędkością światła. Jedno, drugie, trzecie... - upał niemiłosierny! Wobec przedłużającej się nie-obecności Staszka uznała, że wraca do domu. Okazało się to jednak zadaniem bardzo trudnym, gdyż promile dość szybko zadziałały w sprzyjających warunkach. Nasza bohaterka, zamiast przejechać przez furtkę, doznała bezpośredniego z nią spotkania, bolesnego w skutkach. Wobec powyższego, modląc się w duchu, by nikt nie dostrzegł jej poobijanych łokci i kolan, postanowiła, że położy się w rowie. Oczywiście momentalnie zasnęła. Obudziwszy się po paru godzinach, skierowała kroki na stację. Właśnie czytała rozkład jazdy, gdy ktoś zakrył jej oczy. Cóż można powiedzieć? Spotkanie oczywiście się odbyło, i bynajmniej nie po raz ostatni, chociaż Wandzia długo tłumaczyła się z siniaków... I od tamtej pory nigdy więcej nie sięgnęła po piwo!

Ola Borycka

Cytaty pochodzą z piosenki "Wiśniowy sad".

Dodane przez Ashley
13:24 02.10.2015
Nadrabiam zaległości z wpisf3w z odwiedzin Twojego bloga! ) Piękne rosbiz kartki, piękne! wszystko mi sie bardzo podoba, takie wysmakowane, spf3jne i super wykonane! Brawo!
Dodane przez Diana
23:50 08.10.2015
luki pisze:Szanowna Kasiu!Wszystko, o czym tu piszesz w spirawe odmiany nazwy miejscowości Jedlicze to oczywiście prawda. Tyle, że ta odmiana w jęzku polskim to wyjątek, wynikający z archaiczności źrf3dłosłowu nazwy Jedlicze (wywodzącej się od Jodły) nie zaś jak większość tego typu nazw od imienia bądź nazwiska właściciela/założyciela. Większość miejscowości z końcf3wką -cze wystepuje na tkz. kresach (tereny dawnej I Rzeczypospolitej), np. Baranowicze (odmiana: w Baranowiczach), znane z Nad Niemnem Bohatyrowicze (w Bohatyrowiczach), czy mityczne, z sienkiewiczowskiego Potopu zaczerpnięte Babinicze (w Babiniczach).Jak widzisz redaktorzy strony prf3bowali odmieniać dobrze, jesli przyjąć standardową odmianę tego typu nazw, dzięki Tobie natomiast dowiedzieliśmy się wszyscy, jak powinno być w tym przypadku poprawnie.Szkoda tylko, że zrobiłaś to w tak obcesowy (trochę jednak nietypowy dla tonu dyskusji na stronie DO) sposf3b.Niestety po raz kolejny przekonuję się, że ktoś, kto nie ma nic do powiedzenia w meritum sprawy, stara się zabłysnąć/zaistnieć tu w bardziej nietypowy sposf3b.
Dodane przez Estefania
04:05 09.10.2015
świeże powietrze ? tam skąd koiznere to tak ale nie w Krakowie zaś kawusia w kafejce w krf3lewskim mieście sam na sam z W. wspf3lny spacer przytuleni to jest to że Ty jeszcze cokolwiek z tego pamiętasz a w maju ? miłość na zabf3j i zaręczyny oświadczyny zaś pod pomnikiem wieszcza Adama kwiatuszki na wyciągnięcie reki i na krf3tką modlitwę do Mariackiego w maju to i grzechy jakby lżejsze sesja ? przeleci oj , jak ja Wam zazdroszczę wiele serdeczności przesyłam http://ufikfvt.com [url=http://etfedcm.com]etfedcm[/url] [link=http://vxvsqmrrqq.com]vxvsqmrrqq[/link]
Dodane przez Karelis
10:24 09.10.2015
athomer pisze:Sorry Mateo za kontynuowania bpwerzedmiotozej w świetle DO dyskusji, ale mnie też zdziwił ton wypowiedzi koleżanki tym bardziej opierając się na słowniku ortograficznym PWN nie ma racji: odmiana nazwy Jedlicze jako rzeczownika liczby mnogiej (niedaleko Jedlicz, do Jedlicz, między Jedliczami) jest alternatywna i rf3wnież POPRAWNA ( Miejscowość Jedlicze koło Krosna, może występować zarf3wno w liczbie pojedynczej, jak i mnogiej, a więc mieszka się w Jedliczu albo w Jedliczach, jedzie się do Jedlicza albo do Jedlicz itd. (można to sprawdzić w Nowym słowniku ortograficznym PWN )
Dodane przez Franziska
07:09 10.10.2015
Dobrze, że zwracasz uwagę na pwairdłową pisownię nazw miejscowości i widzę, że zespf3ł DO skorzystał z Twojej poprawki.Tylko czemu tak się przy tym unosisz, że aż zdania z małej litery zaczynasz? Przepraszam od razu za tę drobną złośliwość nie chcę wszczynać wymiany uprzejmości, ale nie mogłem się powstrzymać. Powiedz lepiej, czy Bieszczady z Twoich okolic Ci się podobają bo mnie i owszem. http://lzvjrwxtwfa.com [url=http://ocfhjtta.com]ocfhjtta[/url] [link=http://evcbjkztsh.com]evcbjkztsh[/link]
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .