W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 

zdjęcie zdjęcie zdjęcie zdjęcie



Klucznik szafy z marzeniami

Od kilku miesięcy niemal w każdą niedzielę sala konferencyjna białołęckiego ratusza zaludnia się na dobrych kilka godzin. I to nie za sprawą radnych. Oto młodzi miłośnicy szachów rozgrywają kolejne turnieje, na które często zapraszają rozmaite kluby z całego Mazowsza. Z tygodnia na tydzień szachistów przybywa. Duchem sprawczym szachowego ożywienia na Białołęce jest Maciej Brudziński, mieszkaniec Tarchomina, trener szachowy w Parafialnym Klubie Sportowym AGAPE. Z Maciejem-Klucznikiem rozmawia Janek Pełczyński.

Od jak dawna gra Pan w szachy?

- Systematycznie od 15. roku życia. Jestem samoukiem: mając dużo starsze rodzeństwo, które z pasją odganiało wścibskiego natręta włażącego w ich dorosłe życie, uczyłem się od nich różnych rzeczy przez podglądanie. Pewnego razu cichcem "zwinąłem" siostrze przepisy szachów, a gdy wraz z bratem odmawiali mi gry, nauczyłem grać mamę. Staczaliśmy setki pojedynków, które skrzętnie notowałem w zeszycie....

Skąd zainteresowanie szachami?

- Jestem dzieckiem Bobby Fischera i przypadku. W 1972 r. wybuchł boom na szachy dzięki niesłychanej otoczce wokół meczu Spasski-Fischer. Także polska prasa codzienna poświęcała całe kolumny tym wydarzeniom więcej wagi nadając dewizie Fischera "Chess is money" niż jego credo: "Chess is my life!". Studiowałem partie meczu, sięgnąłem po podręczniki szachowe Tadeusza Czarneckiego i Stanisława Gawlikowskiego. A przypadek? Ten sprawił, że na boisko, gdzie w tym czasie grywałem w piłkę w lidze szóstek, zawędrował zawodnik klubu szachowego "Hetman", w którym rozpaczliwie potrzebowano młodszego juniora do drużyny. Nie zdołał mnie pokonać ani razu - grał słabo, za to był dosyć elokwentny, więc zdołał mnie namówić na cotygodniowe wyjazdy na mecze szachowe z Żoliborza na Okęcie.

A potem sukcesy, laury, medale...?

- O, nic z tych rzeczy! Nigdy nie wygrałem żadnego turnieju międzynarodowego, ani nie zdobyłem tytułów jako zawodnik. Gdy byłem młodszy, użalałem się nad sobą - nie miałem trenera, wszystko musiałem "wydzierać", podglądać, zawsze robiono ze mnie omnibusa - sędziego, działacza, organizatora, trenera, kapitana drużyny, z łaski pozwalając coś tam zagrać, gdy i tak jechałem z juniorami. Teraz wiem, że byłem (i jestem) po prostu parszywym leniem....

Superutalentowani mistrzowie świata zgodnie powtarzają, że na sukces w szachach składa się 90% pracy, 5% talentu i 5%... szczęścia. A ja jestem świerszczem, a nie mrówką: często wolę napisać wiersz zamiast studiować partie arcymistrzów.

Co zatem sprawiło, że leń zaczął edukować szachistów, którzy z kolei zdobywają puchary i nagrody?

- Konieczność. W liceum założyłem koło szachowe. Ktoś musiał uczyć gry młodszych kolegów, a gdy jeden z nich - Jacek Świątek w 1975 r. zakwalifikował się do finałów mistrzostw Polski juniorów, to zadebiutowałem w roli trenera-sekundanta. Miałem wtedy niespełna 19 lat... To mógł być pierwszy mistrz "spod mojej ręki", ci z którymi wtedy wygrywał bądź rywalizował, w przyszłości zdobyli tytuły mistrzów międzynarodowych, mistrzów Polski. Ale nikogo nie próbuję przekonywać o wyższości szachów nad studiami czy karierą zawodową. Raczej wskazuję, że szachy to sposób, aby "wziąć się z życiem za bary". Kiedyś obliczyłem, że 90% moich wychowanków ukończyło wyższe uczelnie, teraz są dyrektorami, menedżerami...

Szachy drogą do kariery?

- Szachy uczą logicznego myślenia, poszerzają wyobraźnię, wyrabiają pamięć - mówiąc ogólnie gimnastykują umysł. Dzięki szachom można zdobyć umiejętności: systematycznej, dalekosiężnej pracy, planowania i organizowania sobie dnia. To kulturalna, rozwijająca intelektualnie rozrywka. W ogóle lepiej jest, gdy dziecko ma dużo zajęć, jakieś hobby - wtedy paradoksalnie zdążamy ze wszystkim. Wiemy bowiem, że nie możemy pozwolić sobie na najmniejszą stratę czasu. Warto zauważyć, że wielu szachistów pracuje w bankowości czy w biurach maklerskich. Tam przydaje się sztuka kalkulacji ryzyka.

Szachy i kalkulacja ryzyka?!!! Gdzie? Ludzie siedzący godzinami nad zakratkowanymi planszami... co może pociągać w tym sporcie?

- Wyjątkowość. Szachy nie przeżyły się przez 15 stuleci, ostatnie istotne reguły wprowadzono 500 lat temu; są grą z pogranicza sztuki, nauki i sportu. Każdy znajdzie tam coś dla siebie: wojownik sportową rywalizację, artysta piękno kombinacji i kompozycji, badacz-teoretyk możliwość studiów nad istotą gry, mędrzec ucieczkę od zgiełku świata, możliwość kontemplacji, dziecko - czarowny świat fantazji, zaś każdy zajmującą rozrywkę, chwilę oddechu.

Jeżeli człowiek zajmie się szachami na poważnie, to zostanie obnażony - pokażą mu one wszystkie jego słabości, jednocześnie dla mocnych staną się sztuką kształtowania charakteru. Potrafią też być niezwykle okrutne, gdy odda się zbyt wiele z siebie, wezmą wszystko co się da, można się w nich zatracić. Dlatego warto pamiętać o starożytnej rzymskiej zasadzie "złotego środka", czyli o umiarze!

To brzmi jak poezja. A gdzie miejsce na zawody? Przecież sport to twarde współzawodnictwo. Co woli Maciej Brudziński: emocje związane z zawodami czy spokojne starcia amatorów?

- Jestem tylko klucznikiem. Przez całe swoje ponad trzydziestoletnie trenerskie życie ciągle otwieram jakąś szafę. Dla jednych jest to szafa z czarami, pełna fantastycznych szachowych idei, dla innych po prostu szafa ze sprzętem: szachownicami, szachami, zegarami. Więcej niż połowę tych lat spędziłem w klubie zawodowym - warszawskim "Maratonie". Miałem tam możliwość współpracy ze znakomitymi trenerami Romualdem Grąbczewskim i Stefanem Witkowskim, poznałem arcymistrza Włodzimierza Schmidta i całą plejadę mistrzów, na gorąco podpatrywałem ich warsztat. Niedościgłym wzorem dla mnie pozostaje twórca podwalin pod dzisiejszą supremację stołecznej "Polonii" w szachach: wybitny działacz, organizator i trener Zbigniew Czajka, który jako szef Polskiego Związku Szachowego może śmiało sobie przypisać światowe sukcesy polskiej młodzieży w szachach w minionym dwudziestoleciu. Od Pana Czajki zapożyczyłem ideę masowego klubu wielopokoleniowego, w którym każdy szachista znajdzie miejsce dla siebie.

Czy zatem możemy spodziewać się na Białołęce nowej organizacji?

- Na Białołęce działam w PKS AGAPE. Jesteśmy klubem amatorskim, opartym na wolontariacie, w którym potrzeby znacznie przerastają możliwości. Rok temu stworzyliśmy ad hoc drużynę seniorów w Lidze Mazowieckiej. Wielu moich dawnych wychowanków mieszka na Białołęce, znaleźli się i tacy, którzy z sentymentu dojeżdżają z Kabatów czy Wilanowa. W szachowej animacji wielką pomocą służy mi Ania Nożyńska, nauczycielka w Szkole Podatawowej Nr 112, w której aktywnie działa koło szachowe. Ania wraz z mężem Krzysztofem prowadzą internetowe forum szkoleniowe w szachach. Dużą pomoc okazał też Marcin Zakrzewski.

Kto zatem gra na Białołęce w szachy oprócz Macieja Brudzińskiego?

- Zabawowo na zajęcia przychodzi i trzylatek Kubuś Skwarnicki. Ale systemowo szkolę dzieci od 5 roku życia. Sześciolatkowie startują już w zawodach poza dzielnicą i zdobywają kategorie szachowe. "Życie Warszawy", relacjonując zawody w Centrum Olimpijskim, najwięcej uwagi poświęciło reprezentantowi Agape, Jasiowi Mrozowskiemu. Z jego ojcem, Arturem grałem jeszcze w liceum, teraz uczę następne pokolenie. Jaś wygrał ze stuprocentowym rezultatem turniej czternastolatków i stał się najmłodszym na Mazowszu adeptem drugiego stopnia wtajemniczenia - IV kategorii szachowej. A najstarsi szkoleni właśnie wchodzą w dorosłość: maturzysta Czarek Bartosiak wygrał turniej juniorów w Memoriale Ehrenfeuchta. Za to osiągnięcie Mazowiecki Związek Szachowy nadał mu drugą kategorie szachową, czyli czwarty stopień wtajemniczenia. Kolejnym graczem z drugiej kategorii będzie mistrz Mazowsza do lat 16, Marek Czudowski, którego gonią uczniowie gimnazjum z Van Gogha Michał Kowalik (wicemistrz Mazowsza do lat 14) i Paulina Stężycka. Ci ostatni zdobyli dla szkoły i dzielnicy puchar za drugie miejsce wśród gimnazjów na Warszawskiej Olimpiadzie Młodzieży. Łącznie w salce parafii przy Myśliborskiej trenuje trzydziestka dzieci i młodzieży, a filia przy Szkole Podstawowej Nr 112 przy ul. Berensona niedługo dobije do tej liczby. Na Międzynarodowej Parafiadzie w lipcu szachiści zdobyli aż trzy złote medale!

Ilu mistrzów Pan wychował?

- Nigdy nie miałem takich ambicji, żeby wyszkolić graczy prezentujących mistrzowski poziom w szachach. Mam na to zbyt małą wiedzę. W "Maratonie" byłem odpowiedzialny za szkolenie podstawowe i wyławianie talentów, diamentów, które następnie szlifowali mistrzowie. Kiedyś niezamierzonym komplementem obdarzył mnie mistrz międzynarodowy Stefan Witkowski, szef szkolenia w "Maratonie". Chcąc dociąć posiadającemu encyklopedyczną wiedzę i małą komunikatywność mistrzowi Polski, Aleksandrowi Sznapikowi powiedział: "Maciek ma może 10% wiedzy Olka, ale przekazuje z niej 90%, gdy Olek zaledwie 10%". Cieszyło mnie to na równi z poglądem, że nie potrafię "zepsuć" juniora (złe szkolenie podstawowe trzeba usunąć z umysłu "zepsutego" do stanu tabula rasa i zaczynać od początku). XX-wieczny mistrz świata Emanuel Lasker gwarantował wszystkim szkolonym zdobycie pierwszej kategorii szachowej, ja otwieram szafę z marzeniami i daję moim uczniom narzędzia, żeby potrafili nimi zdobyć pierwszą kategorię samodzielnie...

Dziękuję za rozmowę, życzę wielu, wielu marzycieli...

PKS AGAPE zaprasza na zajęcia szachowe. Informacje: 0-502-946-822 i 0-602-103-437, afro@gazeta.pl, www.pks.agape.waw.pl.

Dodane przez Manuel
13:36 02.10.2015
pisze:świetny artykuł Sławek dokładnie należy mieć cel i podążać ku niemu wyrlawte , ktoś powiedział że Nikt jeszcze nie wygrał partii przez poddanie się a Augustyn dodaje ,, Dopf3ki walczysz Jesteś ZWYCIĘZCĄ ,, pozdrawiam serdecznieKrzysiek Krajewski
Dodane przez Sebastian
23:03 08.10.2015
pisze: c59bwietny artykuc582 Sc582awek dokc582adnie nalec5bcy miec487 cel i podc485c5bcac487 ku niemu waytwrle , ktoc59b powiedziac582 c5bce Nikt jeszcze nie wygrac582 partii przez poddanie sic499 a Augustyn dodaje ,, Dopc3b3ki walczysz Jestec59b ZWYCIc498ZCc484 ,, pozdrawiam serdecznieKrzysiek Krajewski
Dodane przez Maikel
18:10 09.10.2015
pisze: Do tego dochodzi jszceze cierpliwoc59bc487 i wytrwac582oc59bc487. Czasami wystarczy jeden przemyc59blany ruch, aby zmienic487 sytuacjc499. Czasami jestec59bmy tak blisko wygranej, c5bce wystarczy naprawdc499 mac582y krok, a wielu z nas woli zrezygnowac487.Sc582awek ostatnio opublikowac582.. http://dzzmcgo.com [url=http://xlvzavucx.com]xlvzavucx[/url] [link=http://qhkcqtr.com]qhkcqtr[/link]
Dodane przez Darence
00:45 10.10.2015
I bow down humbly in the presence of such grseantse.
Dodane przez Agus
01:00 12.10.2015
pisze:Do tego dochodzi jszceze cierpliwość i wytrwałość. Czasami wystarczy jeden przemyślany ruch, aby zmienić sytuację. Czasami jesteśmy tak blisko wygranej, że wystarczy naprawdę mały krok, a wielu z nas woli zrezygnować.Sławek ostatnio opublikował.. http://yvrtgtcjup.com [url=http://jmlkakpyssh.com]jmlkakpyssh[/url] [link=http://rirdpztbjwu.com]rirdpztbjwu[/link]
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .