W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



ZMIERZWIONO KONSTYTUCJĘ!!!*

Najwyższym aktem prawnym Rzeczpospolitej Polskiej jest Konstytucja z 1997 roku, której każdy obywatel winien bezwzględnie przestrzegać. W całości. Ostatnie obserwacje naszej redakcji dotyczą łamania artykułu 54 ustęp 1: „Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.”

W ramach kolportażu październikowego numeru „Aveciarza” dwie wolontariuszki Fundacji Ave rozdawały gazetę na chodniku przy ulicy Van Gogha nieopodal bramy wejściowej do Zespołu Szkół. W większości idący na lekcje uczniowie i nauczyciele, chętnie brali pismo, niektórzy uprzejmie dziękowali. Wszystko do czasu pojawienia się pani dyrektor Alicji Małeckiej-Mierzwy, która po krótkiej wymianie zdań z dystrybutorkami (temat przewodni: kto pozwolił rozdawać gazetę w tym miejscu?), wydała następujący komunikat: „IDŹCIE MI STĄD!”, zaopatrując go w wyszukany dodatek „WON!”. Rzecz jasna rozkaz został zignorowany, jednak fakt, iż zachowanie Pani Dyrektor Mierzwy łamie Konstytucję, skłania nas do krótkiej analizy językowej i merytorycznej wypowiedzianych przez nią słów.

IDŹCIE – druga osoba liczby mnogiej, tryb rozkazujący (dodajmy, iż autorka komunikatu wypowiedziała go tonem nie uznającym sprzeciwu, co potwierdza naszą tezę). W domyśle „wy” , co oznacza, iż potraktowano odbiorców per „ty”. Zważywszy na fakt, iż obie wolontariuszki są pełnoletnie (i na takie wyglądają), a nadawczyni pretenduje do miana pedagoga, jest to zachowanie co najmniej osobliwe. Przecież każdy (nie tylko nauczyciel) wie, iż szacunek dla drugiego człowieka należy artykułować od najmłodszych lat. Formą grzecznościową w przypadku osób dorosłych jest po prostu zwracanie się do nich per „pan/pani”. Czyżby pani dyrektor o tym nie wiedziała?

MI – w tym punkcie mamy do czynienia z jawnym łamaniem najwyższego aktu prawnego. Otóż wolontariuszki rozdające gazetę stały (obiema nogami) na terenie publicznym, należącym do m.st. Warszawy. Nie ma więc mowy o żadnym „mi”, gdyż teren szkolny, administrowany przez panią Mierzwę zaczyna się za furtką, natomiast dystrybutorki stały na chodniku, który nie jest jej częścią. Zatem, wedle zapisów Konstytucji, mogłyby nawet stać w owym miejscu z megafonem i wygłaszać na przykład to, co napisano w gazecie. Prawo polskie zabrania jedynie rozpowszechniania treści neonazistowskich czy faszystowskich, ale takich, jak dotąd, próżno szukać – nawet przy złej woli – w „Aveciarzu”.

STĄD – rozpowszechnianie prasy na terenie publicznym nie wymaga żadnych dodatkowych pozwoleń. Takie informacje uzyskaliśmy zarówno w odpowiedzialnych za pozwolenia i porządek publiczny agendach miasta, jak i u dystrybutorów dużych sieciowych wydawnictw bezpłatnych. Miały rację nasze dystrybutorki, gdy zapytane o pozwolenie na rozdawanie gazet, stwierdziły, że takowa nie jest potrzebna. Dopóki żadna część ich ciała nie przekroczyła bariery w postaci metalowego ogrodzenia, dopóty wszystko odbywało się zgodnie z prawem.

Nie wiemy, czym kierowała się dyrektor Mierzwą. Czyżby chodziło dobro uczniów, których za wszelką cenę należy ochronić przed zgubnym wpływem kuszących uśmiechami dziewcząt z redakcji „Aveciarza”, oferujących gratisową porcję zwerbalizowanego i wydrukowanego zła w postaci kilkunastu prasowych tekstów m.in. o mieszkańcu Choszczówki - bohaterze z okresu II wojny światowej?

Właściwie całą sprawę można byłoby skwitować pobłażliwym uśmiechem, gdyby nie fakt, że pani dyrektor znana jest z dość osobliwych – delikatnie mówiąc – zachowań: słynne na całą Warszawę zamykanie toalet podczas imprez organizowanych przez BOK i zmuszanie tym samym osób niepełnosprawnych do wspinania się na piętro, nonszalanckie traktowanie niektórych radnych, kuriozalne zapisy w projekcie porozumienia między Zespołem Szkół a BOK-iem z kultowym zobowiązaniem dyrektora BOK-u do usuwania z przyszkolnego parkingu plam po oleju, pozostawionych przez auta, przyjeżdżające na imprezy ośrodka kultury… Ostatnio dotarły do nas nieoficjalne i przerażające informacje jakoby uczniów ze szkoły na Van Gogha obowiązywał na przykład zakaz uczestnictwa w zajęciach sekcji BOK. Zgłaszają się też nauczyciele, wskazujący na nadużycia w kierowaniu placówką. Wszystkie zgłoszenia postaramy się sprawdzić i mamy szczerą nadzieję, że okażą się wyłącznie plotkami.

Zaniepokojona redaktor naczelna

*mierzwić – wprowadzać w stan nieładu, targać, burzyć („Słownik języka polskiego” t. II, PWN, Warszawa 1982)

**Dobro ludu najwyższym prawem (łac.)

Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .