W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 

zdjęcie zdjęcie zdjęcie



„Siedziała na sośnie, wołała radośnie Filipie, Filipie podrap mnie po... nosie”, czyli w pubie na ludowo

Magda Chorąży

Pasja różnymi drogami chadza. Mogłoby się wydawać, że tradycja i kultura ludowa to raczej przestrzenie dla seniorów. Tymczasem na łamach „Aveciarza” prezentujemy 20-letnię Annę Kolbusz, studentkę SGGW, mieszkankę Choszczówki i pasjonatkę kultury ludowej, która tańczy i śpiewa w Reprezentacyjnym Artystycznym Zespole Ludowym SGGW „Promni”.

Aveciarz: Jak zaczęła się Twoja przygoda z kulturą ludową?

Anna Kolbusz: To rodzinna tradycja, którą podtrzymuję, oczywiście z własnej woli. Zamiłowanie do tańca i śpiewu wyssałam z mlekiem matki. Pamiętam, że gdy byłam mała, mama śpiewała jako kołysanki przyśpiewki ludowe.

Twoje rodzeństwo również ma genach zamiłowanie do Promnych?

Jak na razie tylko ja kultywuję tradycje. Kasia, moja starsza siostra była na innej uczelni, co uniemożliwiło jej udział w tym zespole, a Janek, starszy brat… - jemu chyba się ,,przejadło”. Natomiast Ola, młodsza siostra, marzy o scenie i występach i deklaruje, że jak tylko zacznie studiować na pewno wstąpi do zespołu.

Wcześniej nie może?

To jest zespół akademicki, więc trzeba być studentem, aby do niego dołączyć. Natomiast nie trzeba mieć indeksu SGGW, wystarczy sam fakt studiowania na jakiejkolwiek uczelni, żeby zostać członkiem zespołu. Obecnie śpiewają i tańczą z nami na przykład koledzy z Warszawskiej Akademii Technicznej oraz Uniwersytetu Warszawskiego.

Jesteś na drugim roku studiów, a więc w zespole działasz od półtora roku?

Tak. Od roku jestem w grupie koncertowej, wcześniej należałam do grupy „przedkoncertowej” – „Promyczków”, gdzie można nauczyć się podstawowych kroków tanecznych. Na początku nie było łatwo. Tylko ja nie znałam zasad, kroków…, stawałam gdzieś na końcu, miałam trudności z odnalezieniem się w grupie. Momentem przełomowym okazały się otrzęsiny. Nowicjusze musieli wspólnie przedstawić coś śmiesznego. Zobligowało nas to do spotkań. Dzięki tym przygotowaniom do wspólnego widowiska, lepiej się poznaliśmy, przełamaliśmy lody. Teraz „Promni” to moja druga rodzina.

Do kogo adresujecie wasze występy?

Do tych, którzy są wrażliwi na polski folklor, tradycję, kulturę. Chcemy podtrzymywać ludową tradycję, przecież większość ludzi swoje korzenie ma właśnie na wsi. Nasze występy mają zarażać miłością do folkloru. Zdaję sobie sprawę z tego, że powszechnie folklor kojarzy się z czymś negatywnym, obciachowym, tandetnym. A tak wcale nie jest. Naszą działalnością chcemy przekonać zwłaszcza młodych ludzi, że uczestnictwo w zespole ludowym łączy się z naprawdę dobrą zabawą, niesie mnóstwo pozytywnej energii. Poza tym - uczy wrażliwości na kulturę. Dlatego szczególnie cieszą nas pochwały i słowa uznania od młodzieży.

Co robicie w czasie prób?

Próba trwa trzy godziny, z czego jedna godzina to śpiew, a dwie poświęcamy na taniec. Ta druga część jest w moim odczuciu fajniejsza. Można się wyszaleć... Poza tym kiedy nie wisi nad nami termin koncertu, dużo rozmawiamy. Każdy opowiada o tym, co się u niego wydarzyło, jak minął dzień itp. Jeśli natomiast w planach jest występ, wtedy na próbie panuje stuprocentowe skupienie i jedyny głos, jaki z siebie wydajemy, to przyśpiewki…

Mnie zespół ludowy kojarzy się z ferią barw, uśmiechem i czerwoną szminką na ustach.

Jest w tym sporo prawdy. Uśmiech jest obowiązkowy, bez szminki na ustach nie wolno nam wyjść na scenę, a stroje… każdy wie, że są przepiękne. Zresztą to właśnie strój to element, który przyciąga wiele osób do folklory. Moim ulubionym jest łowicki, lubię też biłgorajski. Wyróżnia się surowością w stosunku do innych regionów. Gdy przechodziliśmy w tych strojach po Starówce, pewien pan zapytał, z jakiego zakonu jesteśmy i był bardzo zdziwiony, że to nie zakon, ale zespół ludowy.

A co z makijażem? Chyba przygotowanie go zajmuje mnóstwo czasu…

To zależy od wprawy. Na początku potrzebowałam aż godzinę, a teraz maluję się w dwadzieścia minut. Każda z nas wykonuje makijaż sama, oczywiście w miarę możliwości pomagamy sobie nawzajem. Mamy też garderobianego – Januszka - który czuwa nad nami i jeśli coś jest nie tak, mówi co mamy poprawić.

Trudno jest pogodzić zajęcia na uczelni z próbami?

Każda pasja wymaga poświęceń i dobrej organizacji czasu. Bywa, że trzeba podporządkować wykłady próbom. Ale nie jest znowu ich tak dużo – dwa razy w tygodniu po trzy godziny. Poza tym, już mniej formalnie, spędzamy ze sobą trochę czasu towarzysko. Nasze imprezy są zupełnie inne niż te tradycyjne, w klubie przy muzyce techno. Przede wszystkim nie potrzebujemy muzyki, żeby tańczyć. Wystarczy, że będziemy śpiewać i nogi same rwą się do tańca. Zawsze bawimy się do rana! Pamiętam jedną taką szczególną imprezę. Po próbie poszliśmy do klubu studenckiego przy SGGW. Kiedy weszliśmy, didżej wyłączył muzykę, bo sami śpiewaliśmy i tańczyliśmy…

Jak reagowali obecni w klubie?

Słuchali z zaciekawieniem, było dużo zabawy i śmiechu, zwłaszcza, że śpiewaliśmy przyśpiewki ze słowami, których tu może nie przytoczę.

No to teraz już musisz przytoczyć…

„Wisiały, wisiały jaja u powały, a te głupie dzi(e)wki myślały, że śliwki” albo „Nie śpiwoj nie śpiwoj zasrany śpiwoku bo cię ojciec robił za stodoła w krzaku”… „Siedziała na sośnie wołała radośnie Filipie, Filipie podrap mnie po...nosie”

Wyobrażam sobie, że musieliście zrobić furorę. Myślę, że w tej chwili niektórzy Czytelnicy „Aveciarza”, od razu przekonali się do folkloru. Jak można dołączyć do Waszego zespołu?

Najlepiej od razu przyjść na próbę w poniedziałek lub czwartek o godzinie 17 na SGGW. Nabór odbywa się zwykle jesienią, ale dołączyć do nas można w każdej chwili.

Czy wiążesz swoje plany na przyszłość ze śpiewem i tańcem?

Obecnie marzę o studiowanie choreografii ludowej, ale nie po to, żeby prowadzić drugich „Promnych”. Chciałabym założyć ludowy zespół dziecięcy. Może gdyby małe dzieci uczyły się folkloru, to zmieniłoby się podejście ludzi do kultury ludowej. W końcu tradycja to fundament każdego społeczeństwa. Warto o tym pamiętać.

Trzymam kciuki za marzenia i dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Magda Chorąży

Dodane przez Brittany
13:56 02.10.2015
Podejrzewam, że dla ludzi już narodzonych zrobiłem zzncnaie więcej niż zdecydowana większość moich rf3wieśnikf3w, więc nie mam tutaj kompleksf3w i nie czuje się hipokrytą.Gdyby jakąś grupę narodzonych ludzi, na przykład Żydf3w, Murzynf3w czy inwalidf3w chciano mordować, wierzę ze protestowałbym rf3wnie mocno.A co odzewu na ten apel, to sądzę, że Tobie da do myślenia to, jak już zliczymy podpisy za ustawą :)
Dodane przez Botch
23:04 08.10.2015
I feel the same way, we run from aivtticy to aivtticy during the week, it\'s tiring!I had a hard time with this stamp as well, was s small. I do like a few small stamps, but like the ones I can color
Dodane przez Elida
18:11 09.10.2015
Dzień dobry!Mamy dziś rf3wnież inną przemowy...Mf3wił Lech Wałęsa...Teraz mf3wi Francis Fukuyama (ur. 27 października 1952 w Chicago) – aykrmeański politolog, filozof polityczny i ekonomista...Dylemat jest \"szekspirowski\":KIEŁBASĘ mieć?...Czy nie mieć KIEŁBASY?:) -\"Niesforne Dziecię Gutenberga\". http://ruygqpmj.com [url=http://cjesipdb.com]cjesipdb[/url] [link=http://ysteluacsf.com]ysteluacsf[/link]
Dodane przez Phan
01:00 12.10.2015
You mean you colored the babuels? I bought a bottle at IAI recently and just put some on a card. I had no idea I could color them! Or maybe I misunderstood.Anyhoo, your card is adorable! I love those monkeys. I may have to get some. http://ppexpbn.com [url=http://xwakwh.com]xwakwh[/url] [link=http://aydgfn.com]aydgfn[/link]
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .