W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 

zdjęcie zdjęcie zdjęcie zdjęcie



Stworzymy muzeum w sieci

Po niedawnych doniesieniach medialnych na temat Muzeum Pragi, którego powstanie z powodu braku pieniędzy w kasie miasta stało przez kilka tygodni pod znakiem zapytania, naszym czytelnikom może wydawać się, że redakcja „Aveciarza” uległa „muzealnej manii”. Tymczasem pomysł pojawił się ponad dwa lata temu. Napisał o nim na łamach „Echa Białołęckiego” radny Piotr Oracz. Natomiast sama koncepcja stworzenia białołęckiego muzeum wyszła od mieszkańców dzielnicy podczas przeprowadzania przez studentów i prof. Ewę Leś z Uniwersytetu Warszawskiego twórczej diagnozy, mającej za zadanie określić oczekiwania i zapotrzebowanie Białołęczan.

Artykuł Piotra Oracza spotkał się z ogromnym zainteresowaniem. Wśród wielu wypowiedzi – zarówno entuzjastycznych jak i sceptycznych - sam również zabrałem głos. Pół żartem apelowałem wówczas, aby w nowej placówce znalazło się godne miejsce dla woskowej figury wieloletniego burmistrza dzielnicy i lidera „Gospodarności” Jerzego Smoczyńskiego.

Muzeum za miliony?

Na serio natomiast w ramach edukacyjno-historycznej działalności Fundacji AVE temat drążyliśmy przez kilkanaście miesięcy. Dość szybko okazało się, że powołanie nowej placówki muzealnej, utrzymywanej przez miasto ze środków publicznych, jest w bliskiej perspektywie po prostu niemożliwe. Pomijając oczywisty brak pieniędzy, nie ma także odpowiedniego miejsca. Żadna z białołęckich instytucji nie dysponuje zapleczem lokalowym, mogącym pomieścić chociażby jedną stałą i jedną czasową ekspozycję.

Zresztą zdrowy rozsądek podpowiada, że nie każda lokalna społeczność musi mieć od razu swoje samodzielne muzeum. Zwłaszcza, że wspomniane Muzeum Pragi, które dzięki wsparciu ministerstwa kultury i Unii Europejskiej ostatecznie powstanie, ma ambicje objąć zasięgiem badawczym również Targówek, Bródno, Białołękę i Tarchomin. Warto wszelako pamiętać, że – zgodnie z oczekiwaniami mieszkańców – nasze dzielnicowe muzeum miałoby służyć nie tylko celom stricte historycznym, ale również integracji lokalnej społeczności oraz budowaniu tożsamości lokalnej. Niewątpliwie na Białołęce, gdzie co roku sprowadza się kilka tysięcy osób z najróżniejszych części Polski, ten wymiar ma istotne znaczenie. Tym niemniej, podkreślamy raz jeszcze, nie oznacza to, że problem anonimowości mieszkańców załatwi nowy obiekt, kosztujący podatników kilkadziesiąt milionów.

Nowocześniej i taniej!

Niektórzy mogą mieć wątpliwości, czy temat muzeum jest najwłaściwszym na pierwszą stronę pisma młodzieżowego. Z naszych ustaleń wynika, że tak. W ostatnich tygodniach spytaliśmy kilkudziesięciu uczniów i studentów z Białołęki, co myślą o stworzeniu dzielnicowego muzeum. Na palcach jednej ręki można policzyć odpowiedzi, wskazujące na całkowity brak zainteresowania tematem.

Zresztą od września otrzymaliśmy w tej sprawie kilkanaście maili i telefonów od naszych czytelników. Wbrew stereotypom białołęcka młodzież chce poznać historię dzielnicy i żywo interesuje się tym, co dawne, otoczone nimbem tajemnicy.

Warto pamiętać, że dzieje Białołęki wcale nie są białą plamą. Fundacja AVE właśnie zakończyła realizację projektu „Białołęka Drewniana”, którego efektem jest kilkaset fotografii i kilkadziesiąt historii, związanych z odchodzącymi z naszego krajobrazu drewnianymi, arcyciekawymi (nierzadko stuletnimi) budynkami. W tym roku z kolei uwiecznimy również odchodzące w niebyt stare nagrobki na cmentarzu tarchomińskim. Swego czasu zebrałem i opracowałem kilkanaście fascynujących historii, związanych ze świątkami przydrożnymi. Jeden z nich na przykład kryje tajemnicę zbrodni hitlerowskiej z 1944 roku, o której próżno szukać informacji w podręcznikach. Są znakomite cykle tekstów historycznych Krzysztofa Madeja, Zbigniewa Bzinkowskiego, Edwarda Figauzera, Pawła Dotrywa i wielu innych historyków, badaczy, pasjonatów oraz starszych mieszkańców. Nie można tez nie wspomnieć o książce „Historia Białołęki i jej dzień dzisiejszy”, wydanej staraniem BOK.

I choć różne osoby i instytucje podejmują działania, związane z odkrywaniem dziejów naszej dzielnicy, próżno szukać efektów w jednym miejscu. Nierzadko odnalezienie jakiejś informacji wymaga nie lada samozaparcia. To niewątpliwie nie zachęca do odkrywania dziejów Białołęki. Dobrze byłoby – zarówno ze względów popularyzatorskich, jak i edukacyjnych – aby powstała przestrzeń integrująca i koordynująca różne przedsięwzięcia historyczne. Jak mówią nauczyciele historii z białołęckich szkół bardzo przydałaby się baza informacji. Wówczas łatwiej o inspirację…

Stąd pomysł Fundacji AVE na stworzenie muzeum internetowego, nie generującego ogromnych środków publicznych, a jednocześnie mającego walor powszechności. Nasz projekt wspiera Centrum Komunikacji Społecznej.

Startujemy latem

Oczywiście nie chcemy zamykać drogi do tworzenia muzeum tradycyjnego. Biorąc jednak pod uwagę realia przyjdzie na to jeszcze trochę poczekać. A internetowa wersja będzie gotowa za kilka miesięcy. Liczymy, że serwis ruszy we wrześniu.

Zaznaczamy, że nie mamy gotowej, zamkniętej koncepcji. Wręcz przeciwnie. Jeszcze nie podjęliśmy decyzji, czy wykonanie zlecimy konkretnej firmie, czy raczej projekt zrealizuje zespół pasjonatów. Czekamy na pomysły czytelników. Już teraz też ogłaszamy zbiórkę zdjęć, dokumentów i pamiątek, które mogą wzbogacić muzeum. Ważne, że właściciele nie będą musieli się z nimi rozstawać – materiały skopiujemy lub sfotografujemy.

Planowane przez nas muzeum ma mieć charakter otwarty. Chcemy stworzyć przestrzeń, która wciąż będzie uzupełniana i rozwijana. Internetowe Muzeum Białołęki ma koordynować i spajać działania i inicjatywy różnych osób i środowisk. Mamy też ambicje, aby muzeum inicjowało przedsięwzięcia „w realu”: wystawy, rajdy, konkursy. Mamy nadzieję na zebranie wokół pomysłu pasjonatów, historyków i ludzi kultury. Nawiązaliśmy już kontakt m.in. z Muzeum Pragi

Muzeum za procenty

Muzeum Białołęki, choć wirtualne, to konkret. Mamy nadzieję, że koncepcja spotka się z życzliwym przyjęciem i dużym odzewem mieszkańców. Poszukiwane: pomysły, wspomnienia, wsparcie techniczne, merytoryczne… Planujemy też powołanie społecznej rady, decydującej o kształcie wirtualnej instytucji. Mamy nadzieję, że pomysł podejmą też władze dzielnicy, które zaplanują również systematyczne wsparcie dla przedsięwzięć osób i instytucji z zakresu badania dziejów naszej dzielnicy.

Tymczasem czekamy na maile i telefony: aveciarza@gmail.com, 0-608 178 447, 0-22 402 25 51. Gorąco prosimy również o przekazanie na ten cel 1% podatku. Wystarczy w zeznaniu podatkowym wpisać: Fundacja AVE, KRS 0000229157 oraz wyliczoną kwotę. Pieniądze przeleje na nasze konto urząd skarbowy. Liczy się każda złotówka. Chętnie pomożemy w wypełnieniu PIT-a emerytom i rencistom. Za wsparcie wspólnej sprawy – serdecznie dziękujemy.

Bartłomiej Włodkowski

Powiedzieli o muzeum

Jacek Kaznowski, Burmistrz Dzielnicy Białołęka

Jacek Kaznowski

To bardzo ciekawy sposób na niekonwencjonalną promocję historii, kultury, dziedzictwa Białołęki. Warto czerpać z nowych technik, zwłaszcza multimediów, które z pewnością przyciągną wielu mieszkańców, zwłaszcza, że nasza dzielnica jest młoda. W ten sposób młodzi obywatele mogliby być włączeni do pewnego aktywnego uczestniczenia w tworzeniu naszej historii.

Tomasz Służewski, dyrektor Białołęckiego Ośrodka Kultury

Tomasz Służewski

Przyznam, że pomysł mnie zaskoczył. Zawsze uważałem, że eksponaty należy oglądać, dotykać… Forma internetowa może być więc pozbawiona wielu interesujących doznań. Widziałbym raczej takie muzeum w jakimś starym budynku. I chociaż wolę muzea tradycyjne, to mimo wszystko może to być jednak dobra alternatywa dla specyfiki Białołęki – dzielnicy młodej, wyróżniającej się dużą liczbą zamkniętych osiedli, gdzie mieszkają ludzie z różnych części Polski. Ważne, aby zaproponowane przez Was muzeum zostało stworzone w sposób wizyjny, naprawdę ciekawy, przede wszystkim z naciskiem na dużą ilość filmów.

Magdalena Bryk, mieszkanka Żerania, pisze pracę magisterską o dziedzictwie kulturowym Białołęki

Magdalena Bryk

Jestem jak najbardziej za! Takie muzeum pozwoli poznać dużej grupie mieszkańców historię Białołęki. Z moich obserwacji wynika, że coraz więcej osób – także młodych – interesuje się przeszłością. Oczywiście nic nie zastąpi tradycyjnego muzeum i bezpośredniego kontaktu z zabytkami, ale internet ma swoje istotne atuty: przede wszystkim powszechność i łatwość dostępu.

Henryk Gilecki, mieszkaniec Płud, kombatant

Henryk Gilecki

Pomysł jest dobry. Zarówno muzeum tradycyjne, jak i takie internetowe wydaje mi się inicjatywą ciekawą i bardzo potrzebną. Co prawda nie wszyscy mają internet, ja na przykład nie mam, ale dostęp do sieci nie jest obecnie problemem. Chętnie pójdę do biblioteki czy kawiarenki internetowej, żeby „pozwiedzać” muzeum.

Marta Kałuża, mieszkanka Zielonej Białołęki, uczennica V klasy

Marta Kałuża

Myślę, że to bardzo dobry pomysł - nie wszyscy mają czas na tradycyjne muzea, poza tym na stronę można zajrzeć, choćby na chwilkę, kiedy trzeba coś sprawdzić albo odrobić pracę domową. Takie muzeum zawsze będzie pod ręką, można je częściej odwiedzać, albo dłużej zgłębiać szczególnie interesujące tematy.

Kamila Panuś, lat 16

Kamila Panuś

Uważam, że pomysł jest spoko i na pewno się sprawdzi. Jeżeli to nie będzie jakaś nudna, zwykła strona, jakich wiele w sieci, to naprawdę ma szansę zaistnieć..

Patrycja Kaczmarek, lat 13

Patrycja Kaczmarek

Dobry pomysł. Takie muzeum może być nawet fajniejsze niż zwykłe! Tylko jeden warunek: porządne wykonanie – z fajną muzyką, bajerami… tak żeby zainteresować młodych ludzi. Nikomu nie chce się chodzić do muzeum jakiejś dzielnicy, a takie internetowe, ogólnodostępne może się sprawdzić!

Krzysztof Madej, historyk, autor kilkudziesięciu tekstów o dziejach Białołęki

Krzysztof Madej

Muzeum Historii Białołęki w internecie jest projektem ciekawym, ale trudnym w realizacji. Zdecydowanie kluczową rolę odegra w nim jakość graficzna i oprzyrządowanie informatyczne. Ważne, by internauta odwiedzając właściwe strony, miał poczucie obcowania z estetyczną i merytoryczną całością. Dlatego już w fazie koncepcyjnej historyk, grafik i informatyk powinni ze sobą współpracować, mając na względzie potrzeby młodych ludzi. Ważne też, aby strona wystartowała dopiero wtedy, gdy będzie rzeczywiście dojrzała. Jest oczywiste, że nie da się od razu wypełnić „muzeum” docelową treścią. Dlatego należałoby przyjąć modułową koncepcję ekspozycji. Na początek ciekawa i rozbudowana część ogólna, a każdy temat stanowiłby de facto autonomiczną stronę - ważne by oprócz zdjęć i tekstów znalazły się tam multimedia oraz dobra wyszukiwarka.

.

Dodane przez 123
15:40 04.02.2010
123
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .