W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



PRL-owski AVECIARZ

Paulina Garlej - licealistka, marzycielka, fanka dobrego jedzenia i fotografii. Nie cierpi matmy. Niedawno skończyła 18 lat! Z tej okazji życzymy Jej samych świetnych tematów!

Kiedy w wyszukiwarce internetowej wpiszesz „Świat młodych”, natrafisz na następujące sentymentalne wpisy dwudziestoparo-, trzydziesto- i czterdziestolatków:

Czy ktoś jeszcze pamięta pismo „Świat Młodych”? To ukochana gazeta mojej młodości. Ciekawa, pełna różnych akcji, pomysłów i konkursów. A jakie komiksy tam były: „Tytus, Romek i A’Tomek”, „Kajko i Kokosz”! Pisałam listy do redakcji, spotykałam się z dziennikarzami, rozwiązywałam zagadki, dostawałam nagrody. Swoim wiernym czytelnikom pismo przyznawało odznakę: „Przyjaciel Świata Młodych”. Byłam niezmiernie dumna z posiadania tej odznaki. Łza się w oku kręci…

Ewa 77

Uwielbiałem cykliczne serie publikowane w odcinkach do kompletowania przez kilka miesięcy, pamiętam: „Statki polskie”, „Ptaki polskie”, „Poczet wodzów indiańskich”, „Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej”, „Kolejnictwo” i „Formula I”. A w 1985 r. na ostatniej stronie zamiast komiksu pojawiła się historia ludzkości w 20 odcinkach. Z innych ciekawostek - był też „Klub Gier” i powieść w odcinkach.

DJJACK

Pamiętam jak czekałem na kolejne nowe wydanie numeru, zbierałem fajne artykuły naukowe o tematyce z dziedziny kosmologii, wtedy czytałem o lotach na MARSA , które miały być około 2010 i wydawało mi się to niezwykle daleko i długo...

Robii 1970

W „Świecie Młodych” były pierwsze gry, które „podrabiały” klimat gier komputerowych. Pamiętam jak całymi dniami zagrywałem się w Bruce Lee, bo po rzucie kostką mój bohater mógł pójść w dowolna stronę, a nie w kółeczko jak w jakimś głupim Chińczyku...

Empii

Tak jak wielu innych fanów w tamtych czasach biegałem od kiosku do kiosku w poszukiwaniu kolejnego numeru „Świata Młodych”, żeby skompletować któryś komiks. Nie udało mi się chyba nigdy mieć wszystkich odcinków, zawsze jakiegoś brakowało, takie to były czasy...

Andy 73

O, tak pamiętam! Za moich czasów pismo ukazywało się we wtorki, czwartki i soboty... wtorek był niebieski, czwartek zielony a sobota czerwona i w soboty były plakaty zespołów i teksty piosenek. Faktycznie łza się w oku kręci.

Ogrodniczka

Wspomnień czar

„Świat Młodych” to gazeta nastolatków, ukazująca się w okresie PRL-u. Właściwie jedyne pismo na ówczesnym rynku, adresowane do dorastającego czytelnik. Jedyne, bo wówczas wszystko było zmonopolizowane tj, poddane ścisłej inwigilacji i kontroli państwa i cenzury.

Historia gazety to 44 lata! Trzeba je przemnożyć przez trzy wydania w każdym tygodniu. Daje to ponad 6 800 wydań w okresie 1949-1993. Kupienie gazety w kiosku nie było wcale takie proste. Dziwne? Takie czasy, kiedy to niemal wszystkiego brakowało. I choć pismo miało potężny nakład, dochodzący nawet do 500 000 egz. i zgodnie z ideologicznym założeniem władz powinno być w każdej szkole i każdej bibliotece, to w wielu miejscach najgorliwsi czytelnicy musieli nieźle się nabiegać, aby dostać upragniony egzemplarz. Jacek: „Pamiętam, jak z wypiekami na twarzy czekałem w domu na przyjście mojej mamy z pracy i na wiadomość czy dziś udało jej się kupić nowy numer tej gazety - kiosk był obok zakładu pracy. Czasami zaprzyjaźnionej pani z kiosku udało się odłożyć jeden egzemplarz. Pamiętam też jak w poszukiwaniu „Świata Młodych” z kolegami biegaliśmy od kiosku do kiosku po całym mieście (w budkach „Ruchu” na peryferiach była największa szansa jej kupna)”. Gdzieniegdzie kioskarki zakładały specjalne teczki, w których odkładały gazetę dla stałych klientów. Bywało, że numery w czytelniach lub bibliotekach były niekompletne, bo co gorliwsi czytelnicy… wycinali lub wyrywali (ci bardziej zdeterminowani) ciekawsze artykuły, teksty czy fotosy gwiazd.

Do lat 90. gazeta ukazywała się w formacie A3, do 1974 roku była jednokolorowa. W 1988 roku w związku z kryzysem na 8 stron jedynie 4 były w całości kolorowe, pozostałe raziły bladym różem. Właściwie od tego czasu też zaczęły się kłopoty. Wolny rynek, konkurencja „Brawa”, „Popcornu” i im podobnych spowodowały, że gazeta upadła. Nie pomogła nawet zmiana formatu (A4) i szaty graficznej.

Jajecznica na kamieniu

„Świat Młodych” to niewątpliwie pismo kultowe, na którym wychowały się pokolenia nastolatków doby PRL-u. Jego zawartość diametralnie różni się od znanych dzisiaj „Popcornów”, ”Dziewczyn” czy „Bravo”. Zresztą w ówczesnej nie internetowej dobie gazeta pełniła inne funkcje niż dzisiaj. Większy był emocjonalny związek czytelników z tytułem, dziennikarzami, tekstami… Wpływał na to fakt, iż „Świat Młodych” nie miał żadnej konkurencji. Zaryzykuję twierdzenie, że tytuł pełnił rolę współczesnego bloga – stanowił odskocznię od codziennych szkolnych, domowych problemów i szarej rzeczywistości, był oknem na świat (takim jaki dzisiaj internet), dostarczał potrzebnej wiedzy, porad i rozrywki…

Dzisiaj młodzieżowe czasopisma działają przede wszystkim na wzrok i muszą szokować. Dużo zdjęć, mało tekstu, mocne tytuły. W pewnym sensie to czytelnicy w dużym stopniu dyktują to, o czym piszą dziennikarze (mam świadomość, że dokonuję uogólnienia). Gwiazda X upiła się, jak zabezpieczyć się przed ciążą, gwiazda Y przespała się z podgwiazdą Z… „Świat Młodych” to inna epoka dziennikarstwa, w której gazeta przede wszystkim miała misję.

Pierwotnie pismo miało być periodykiem harcerskim – ZHP bardzo wówczas promowano jako „jedynie słuszną” formę aktywizacji (czytaj: urabiania politycznego) młodych ludzi.

I chociaż do końca swych dni „Świat Młodych” pozostał pod auspicjami Zarządu ZHP, a na winiecie widniał dopisek „harcerska gazeta nastolatków”, to tak naprawdę już w latach 50. „Świat Młodych” adresowany był do całej młodzieży. Oczywiście tematyka stricte harcerska (relacje ze zlotów, chwyty gitarowe do piosenek, porady w stylu „jak usmażyć jajka na kamieniach” itp.) zajmowała znaczące miejsce.

Indoktrynacja

Czy wiecie, Drodzy Czytelnicy, co znaczy to dziwne słowo? Jeśli nie, to postaram się wyjaśnić na przykładzie. Jest rok 1949. Trzymam w ręku pierwszy numer „Świata Młodych”:

„Otrzymujecie pierwszy numer nowego pisma druhny i druhowie, koleżanki i koledzy. Harcerstwo (…) przygotowuje Was do udziału w budowaniu Ojczyzny. Pismo ma być” drogowskazem, pomocnikiem i doradcą, odpowiedzią na dręczące pytania”. W innym miejscu: ,,Istnieje na świecie wielkie państwo- podobno nawet demokratyczne. Kraj ten chce narzucić panowanie całemu światu, chce podporządkować sobie kraje Europy Zachodniej, Płd. Ameryki i Azji, z kolonii franc., ang i holen. zrobić swoje kolonie”. I jeszcze dowcip: ,,Amerykańskie wychowanie. -Dziś, Jack, w dniu Twoich urodzin podaruję Ci zegarek.
- Podaruj mi lepiej rewolwer, to sam sobie zegarka poszukam.”

Ha ha ha. Przyznam się, że czytając kolejne archiwalne numery czułam się jakbym wertowała podręcznik do historii w dziale „stosunki rosyjsko-….”. Oczywistym jest, że gazeta, która powstała w specyficznym okresie Polski Ludowej, musiała być przekaźnikiem ,,wartości” w tym czasie obowiązujących. Język propagandy rozwijał się wyjątkowo kwieciście i część artykułów trzeba było po prostu czytać pomiędzy wierszami.

Ciekawe, że nawet w roku 1989, już po obaleniu komunizmu, pojawiają się manipulacje. Oto na przykład pominięto milczeniem sławne zburzenie muru berlińskiego. Cóż, być może owo faux pas (delikatnie mówiąc) gazety wynikało z faktu, iż próbowała się ona zwyczajnie odciąć od polityki.

Ale z perspektywy czasu śmieszy paradoks: gazeta, które w latach 50. straszy czytelników Ameryką i przestrzega przez zgniłym konsumpcjonizmem, w latach 90. zachwyca się amerykańskimi gwiazdami, drukuje ich fotosy, zamieszcza wywiady…

Natomiast w 1987 roku umieszczono rzetelny i zupełnie nie polityczny obszerny reportaż z pielgrzymki Jana Pawła II do Polski…

Gazeta ambitna

Pomimo tego, że gazeta miała „misję polityczną”, to z numeru na numer za sprawą mądrych dziennikarzy coraz konsekwentniej emancypowała się od politycznych zawiei. W późniejszym okresie stosunkowo łatwo było odróżnić propagandę od rzetelnej informacji. Zresztą w czasach PRL-u wszyscy umieli podwójnie czytać media. W każdej gazecie – nie było przecież wolności słowa – pewne informacje przyjmowało się z przymrużeniem oka. Dziwne? Zapewniam, że wystarczy nieco wprawy. Po przeczytaniu kilku roczników „Świata Młodych” nie miałam wątpliwości, w czym maczała palce cenzura…

„Świat Młodych” starał się wychować człowieka wszechstronnego; podkreślam: wychować – to charakterystyczne dla stylu dziennikarstwa, który coraz rzadziej jest obecny w dzisiejszych gazetach młodzieżowych. Pismo kładło duży nacisk na kulturę słowa, rozbudowany był – we współczesnych pismach niemal zupełnie pomijany – dział literacki. Drukowano opowiadania i powieści w odcinkach, organizowano konkursy literackie, w których brały udział ogromne rzesze młodych ludzi. Warto zauważyć, że nastoletni literacki reprezentowali naprawdę wysoki poziom. Niewątpliwy atut „Świata Młodych” to świetne pióra. Swoje teksty publikowali m.in. Wanda Chotomska, Miron Białoszewski, Maciej Zimiński, Krystyna Garwolińska, Maria Krueger.

Jak oprawić książkę?

,,Świat Młodych” miał przede wszystkim rozwijać, tak więc wszystkie numery wypełniano najróżniejszymi informacjami. W formie ciekawostek albo tekstów popularnonaukowych można było posmakować wiedzy z niemal każdej dziedziny. Młodzi technicy uzyskiwali praktyczne rady (np. jak oprawić książkę? Co znajduje się w środku telewizora?), pasjonaci historii mogli wręcz pławić się w opowieściach o tajemniczych Majach oraz biografiach wielkich postaci, biolodzy poznawali tajemniczy świat zwierząt, a ci bardziej politycznie zaangażowani z wypiekami na twarzy śledzili aktualności. Sporo miejsca zajmował sport, a relacje z olimpiad chyba nigdzie indziej nie były prezentowane tak skrupulatnie. Ważny dział to poczta redakcyjna, gdzie rozważano sprawy nastoletnich miłości, trądziku, niesprawiedliwych nauczycieli. Jedynym tematem tabu był seks.

Oprócz tego w latach 80. ukazywały się recenzje filmów dla młodzieży, fragmenty ciekawszych artykułów z zagranicznych (tj. ZSRR, NRD, Bułgaria) pism młodzieżowych, „Akademia Zdrowej Sylwetki” a nawet „Klub break-dance”. Ponadto sporo porad – gdzie kontynuować naukę po podstawówce, wakacyjny informator turystyczny, kącik POD (kupię, sprzedam, zamienię), jak samodzielnie wykonać ozdoby choinkowe...

Charakter gazety zależał w dużej mierze do dnia wydania. Wtorek należał do gwiazd i tych niebieskich, i tych z ekranu i sceny. Były więc informacje o znanych aktorach ilustrowane zdjęciami skopiowanymi z niemieckiego… „Brava”, był kącik o kosmosie i UFO, był kapitalny cykl „Poznajemy komputer”, był wreszcie dział prezentujący najnowsze kolekcje ze świata mody. W czwartki przyciągał „Rzepklub”, czyli kącik rysownika Włodzimierza Lewińskiego, w którym publikowano żarty rysunkowe i dowcipy, bardzo często ośmieszające palenie papierosów. Czwartek był również dniem motoryzacji – kultowa rubryka z nowościami ze świata aut: „Świat na 4 kółkach” i jej rowerowy odpowiednik „Świat na 2 kółkach”. Ponadto dział dla hodowców roślin doniczkowych oraz klub młodych ornitologów. W sobotę z kolei stawiano na gry, krzyżówki, zadania na inteligencję itp., za których rozwiązanie można było zdobyć atrakcyjne nagrody.

Sporo miejsca poświęcano muzyce. W pierwszych numerach pisma był to zapis nutowy popularnych piosenek, np. hymn na część tow. Stalina:

"Co dnia o tobie myślę, ojczyzno moja miła,
O tobie, przyszła Polsko-
Nie o tej, którąś była,
O tobie, która przyjdziesz(…)
Ojczyźnie robotników
Ojczyźnie ukochania"

W późniejszym okresie prezentowano sylwetki piosenkarzy oraz teksty piosenek zagranicznych.

Tytus!

Ale tak naprawdę bardzo wiele osób polowało na "Świat Młodych" ze względu na… komiksy, drukowane na ostatniej stronie. Pierwsze historyjki Henryka Jerzego Chmielewskiego, czyli słynnego Papcia Chmiela – "ojca" nieśmiertelnego "Tytusa, Romka i A’tomka" musiały przeleżeć kilka lat w szufladzie. Pierwszy naczelny twierdził, że wszystkie komiksy i historyjki obrazkowe jako utwory spłycające kulturę, sprowadzające młodych czytelników "na manowce ideologiczne". Na dobre komiksy zagościły w "Świecie Młodych" w roku 1955. Aż trudno sobie wyobrazić, że przez dziesięciolecia gazeta była JEDYNYM źródłem komiksu dla młodych Polaków. Najczęściej czytelnicy poszczególne odcinki wycinali i wklejali do zeszytów, samodzielnie tworząc niezwykłe albumy. Tak samo robiono w… bibliotekach!

Oprócz kultowego "Tytusa", który gościł na łamach gazety niemal do samego końca, tutaj właśnie pojawiały się takie cykle jak ,,Kajko i Kokosz" Janusza Christy czy "Kubuś Piekielny" i "Kleks" Szarloty Pawel (właś. Eugenii Pawel-Kroll). W latach 80. sporadycznie drukowano też komiksy zagraniczne, dopiero po roku 1989 zdecydowano się na publikację "Lucky Lucke’a" czy historyjek Disneya.

A dzisiaj?

Na zakończenie cytat z internautów: "Niestety w dzisiejszych czasach młodzieży sieczkę z mózgu robią czasopisma typu "Bravo". Oczywiście są też bardziej ambitne gazety, ale to zdecydowana mniejszość", Paulinka89.

Zgadzacie się z tym? Komentujcie na naszej stronie: www.aveciarz.pl!

Paulina Garlej

Dodane przez krzysiek
09:50 23.12.2009
Świetny tekst! gratulacje!
Dodane przez Jose
11:42 22.12.2015
This is both street smart and intleeiglnt.
Dodane przez Claris
19:49 22.12.2015
AFAIC th\'tas the best answer so far!
Dodane przez Renata
01:38 23.12.2015
And to think I was going to talk to somnoee in person about this. http://tzmjpplbk.com [url=http://uelbxdcb.com]uelbxdcb[/url] [link=http://tbeoxe.com]tbeoxe[/link]
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .