W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



2. Białołęcka miniaturka w Goławicach

Mieszkańcy Białołęki Dworskiej i Choszczówki nie raz przeklinają przejazdy kolejowe w Płudach. O ile fakt ich istnienia w sercu ponad stutysięcznej dzielnicy jest prawdziwą komunikacyjna zmorą (miejmy nadzieję, że PKP „wyrobi” się z budową wiaduktu w Płudach, zaplanowaną na rok 2010), o tyle sam fakt przebiegania tędy trakcji podmiejskiej kolei daje białołęckim rowerzystom dodatkowe możliwości na organizację nieszablonowej eskapady.

Z Choszczówki, Płud albo Żerania (stacja nieopodal Kanału Żerańskiego na wysokości osiedla przy ulicy Marywilskiej) można dojechać do Janówka, Nowego Dworu Mazowieckiego, Modlina czy Pomiechówka. To bardzo atrakcyjne tereny dla rowerzystów, wciąż mało znane. Czego tutaj nie ma? I pamiątki historyczne, i zabytki, i piękne krajobrazy, i trasy dla rowerzystów o najróżniejszym charakterze… Dodatkowy atut to łatwy, zaledwie czterdziestominutowy, powrót na Białołękę mazowieckimi kolejami.

Proponuję wyprawę z Białołęki do Pomiechówka i Goławic nad urokliwą Wkrę, otuloną w tym miejscu potężnym kompleksem lasów. Można poczuć się jak na Mazurach albo Podlasiu. Nie brakuje też miejsc do opalania i kąpieli. Rzeka w dolnym odcinku jest stosunkowo płytka, choć - rzecz jasna - zalecamy ostrożność. Co więcej, wieś Goławice usytuowana kilka kilometrów za Pomiechówkiem ma wiele wspólnego z Białołęką. Ale o tym później, kiedy już dotrzemy na miejsce.

Przed nami do pokonania ponad 40 kilometrów. I chociaż wiem z doświadczenia, że liczba ta przeraża już na wstępnie odstrasza wiele osób, zapewniam, że jest do pokonania w ciągu jednego dnia. Opisaną trasę przemierzaliśmy wielokrotnie w różnych grupach wiekowych, także z dziesięcio- i dwunastolatkami, w ramach turystycznych i edukacyjnych projektów Fundacji AVE.

Do fortów w Janówku na dwa sposoby

Nad Wkrę pojedziemy rowerem, natomiast wrócimy do domu pociągiem. Startujemy z wiślanego wału na wysokości ulicy Mehoffera przy zabytkowym kościele św. Jakuba Apostoła i seminarium duchownym. Jedziemy w kierunku Jabłonny (dla mniej wtajemniczonych – z nurtem Wisły). Kostka na wale kończy się dość szybko i po paru kilometrach można mieć dość wyboistej drogi. Podskakiwanie na wybojach wynagradzają widoki. Atutem trasy jest możliwość obserwowania Wisły i jej rozlewisk. W tym miejscu lasy łęgowe i wyspy tworzą rezerwat Ławice Kiełpińskie, bogaty w najróżniejsze gatunki ptaków.

Po około czterech kilometrach mijamy ogrodzenie pałacu w Jabłonnie, a następnie wypatrujemy niebieskiego szlaku rowerowego, który sprowadzi nas z wału do żużlowej drogi, łączącej Jabłonnę z Rajszewem i Skierdami. W tym momencie istnieją dwa warianty trasy. Pierwszy – dla bardziej doświadczonych prowadzi przez wąskie ścieżki i dukty Lasów Chotomowskich o bardzo urozmaiconej rzeźbie. Drugi – łatwiejszy drogą żwirową, a potem asfaltem nieopodal słynnego pola golfowego.

Jeśli wybierzemy pierwszą trasę po zjeździe z wału skręcamy w polną drogę, a następnie w lewo w drogę żużlową, która prowadzi do lasu. Od tego momentu trzymamy się szlaku niebieskiego, choć wymaga to skupienia i nie lada bystrości. Wyjeżdżamy na ruchliwą szosę 630 i kierujemy się na lewo w stronę pomnika ku czci zamordowanych Polaków w latach 1939-45. Za pomnikiem skręcamy w prawo, przed nami ostry zjazd, a następnie skręt w lewo. OD tego momentu będziemy kluczyć przez leśne wydmy (tzw. „Góry Chotomowskie”) cały czas trzymając się niebieskiego szlaku. Po dobrej godzinie wyjedziemy na skraj lasu tuż przed wsią Janówek II.

Do tego miejsca możemy też dotrzeć nie zbaczając z drogi, na której znajdziemy się po zjeździe z wału. W ten sposób szeroką arterią przejeżdżamy przez Rajszew i Skierdy aż do niedawno poszerzonej drogi 630. Ostrożnie skręcamy w lewo, a następnie po 300 metrach w Suchocinie w lewo do Janówka II. Asfaltowa droga skręca w lewo i prowadzi nas do przejazdu kolejowego przy dworcu PKP.

Warto pojechać kilkaset metrów prosto za przejazdem, aby zobaczyć nieźle zachowane forty zewnętrznego pierścienia obronnego twierdzy Modlin, zbudowane przez Rosjan w latach 1912-1915. Za dużym zakładem przemysłowym, kiedy na horyzoncie zobaczymy sznur samochodów, jadących prostopadłą szosą 631, skręcamy w prawo w gruntową ścieżkę, biegnącą między polami. Po 2 kilometrach docieramy do ogródków działkowych. Wąską ścieżką przejeżdżamy na wprost wzdłuż ogrodzenia i wspinamy się pod stromą górę. Po chwili naszym oczom ukazuje się okazały kompleks fortów, oznaczonych numerem XVII, penetrowany przez grotołazów i wykorzystywany jako ścianka wspinaczkowa. Nieco wcześniej usytuowany jest mniejszy Fort IV.

Do Twierdzy w Modlinie

Wracamy się do przejazdu kolejowego w Janówku, za którym skręcamy w prawo i niezłą ścieżką gruntową jedziemy wzdłuż torów aż do samego dworca w Nowym Dworze Mazowieckim. Można tutaj także dojechać szosą 631, ale nie polecamy tego wariantu. Droga ta jest wąska, bardzo oblężona i niebezpieczna.

W Nowym Dworze za stacją PKP skręcamy w prawo, przejeżdżamy przez przejazd kolejowy i docieramy do skrzyżowania. Przy kościele skręcamy w lewo. Ruchliwą wylotówką docieramy do mostu na Narwi. Wjeżdżamy na chodnik i przejeżdżamy przez rzekę, podziwiając panoramę modlińskiej twierdzy. Na lewym brzegu w oddali malownicze ruiny spichlerza. Po prawej stronie twierdza Mikołajewska, obecnie w rękach prywatnego właściciela. Za mostem kierujemy się na lewo, przechodzimy przez przejście dla pieszych i zjeżdżamy w dół w kierunku Bramy Ostrołęckiej, a następnie do przejazdu kolejowego w Modlinie.

Nad Wkrę i do cerkwi

Za przejazdem jedziemy wyboistą drogą przez wieś Modlin. Mijamy zabytkowy XIX-wieczny budynek stacji, nieczynny i od dawna niszczejący. Po prawej stronie tuż przez zakolem drogi zjeżdżamy w dół na drogę gruntową, prowadzącą wzdłuż rozlewisk Narwi. Jadąc cały czas prosto, a następnie odbijając lekko w lewo docieramy do pierwszych zabudowań Pomiechowa. Kierujemy się na prawo na widoczną z dala wieżę barokowego kościoła św. Anny. Przed kościołem skręcamy w lewo i ulicą Kościelną docieramy do głównej szosy w Pomiechówku. Skręcamy w prawo, przejeżdżamy przez most na Wkrze i zaraz za nim tuż przed zabytkową figurą św. Anny skręcamy w lewo. Na rozwidleniu dróg jedziemy w lewo na Goławice. Na skraju lasu współczesny pomnik, upamiętniający ofiary hitlerowskiego obozu zagłady, który funkcjonował w Forcie III w Pomiechówku w okresie II wojny światowej. Zginęło tutaj kilkanaście tysięcy ludzi, głównie Żydów.

Jedziemy przez gęsty las krętą drogą, która wznosi się i opada. Czujemy się jak w tunelu - nad głowami nie widać nieba, korony drzew tworzę szczelne zielone sklepienie. Po 5 kilometrach w Goławicach II zjeżdżamy z wysokiej góry. Ale uciecha!!! Za zakrętem trzeba będzie jednak wspiąć się na kolejne, wysokie wzniesienie. Kiedy je zdobędziemy tuż za tablicą Goławice Pierwsze skręcamy w lewo i skrajem lasu dojeżdżamy na brzeg Wkry. Kierujemy się wzdłuż brzegu na prawo i niebawem docieramy do rozległej łąki i plaży nadrzecznej. W tym miejscu Wkra jest płyta i bajkowo malownicza. Czas na relaks.

Po kąpieli wracamy do głównej szosy i przejeżdżamy przez wieś. Droga prowadzi nas do niezwykłego podwieszanego mostu na Wkrze, zbudowanego tutaj w 1984 roku. To pierwszy wiszący most linowy w Polsce, wykonany według niezrealizowanego, pomniejszonego projektu mostu Grota-Roweckiego na Trasie Toruńskiej w Warszawie. Zjeżdżamy na most z górki; na moście – przepiękna panorama na dolinę rzeki. Warto zrobić zdjęcia.

Za mostem skręcamy w lewo i przez Kosewko (gdzie w dzieciństwie mieszkał pisarz Igor Newerly i w uwiecznił dawną Wkrę i Pomiechówek w swoich opowiadaniach) i Szczypiorno wracamy do Pomiechówka. W Kosewku warto zjechać nad rzekę (znajduje się tam kładka dla pieszych), aby zobaczyć przełom Wkry. Utworzono tutaj rezerwat krajobrazowy, który chroni malowniczy wąwóz o ścianach wysokich na 20 metrów.

Kiedy dotrzemy do głównej szosy nr 62 zanim pojedziemy na stację kolejową, warto skręcić w prawo w kierunku Stanisławowa. Znajduje się tutaj jedyna na Mazowszu wiejska cerkiew prawosławna pw. Św. Aleksandry, pamiątka po obecności tutaj rosyjskich armii i chłopów i armii w XIX wieku. Obecnie do parafii należy zaledwie 10 rodzin, uwagę przyciąga oryginalny zabytkowy ikonostas przeniesiony z cerkwi w modlińskiej twierdzy. Wracamy do Pomiechówka. Na zakręcie wśród drzew za zasiekami ukryty Fort III – do niedawna jednostka wojskowa. Obecnie można go zwiedzać po uprzednim zgłoszeniu się do przewodników z Towarzystwa Przyjaciół Twierdzy Modlin. Tutaj właśnie znajdowała się wspomniana „mazowiecka katownia” – hitlerowski obóz zagłady.

Boczną drogą wzdłuż ogrodzenia fortu kierujemy się do Pomiechówka, ponownie przejeżdżamy most na Wkrze i docieramy do stacji kolejowej, skąd co kilkanaście minut odjeżdżają pociągi do Warszawy. Podróż do stacji warszawa – Płudy czy Warszawa – Żerań trwa około 45 minut.

Bartek Włodkowski

Dodane przez Twierdza Modlin
01:21 11.04.2011
Wszystkie opisy - psu z pod ogona wzięte - ten co to pisał , pisał z przewodników a co gorsza nie zna topografi ani terenu. Podsumowujac - gniot !!!!!!!!
Dodane przez autor
16:56 11.04.2011
ten, co to pisał wielokrotnie przemierzył tę trasę :) Bywa nad Wkrą kilkadziesiąt razy w roku, prowadził na opisywanej trasie wielokrotnie rajdy rowerowe, symptyzuje z cerkwią w Stanisławowie i w ogóle z tymi okolicami :)
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .