W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



6. Rowerem przez Wisłę

Vis a vis Białołęki, po drugiej stronie Wisły, rozciąga się Puszcza Kampinoska. Znakomicie nadaje się na rowerową eskapadę zwłaszcza dla lubiących wyzwania. Niektóre leśne szlaki można by opatrzyć określeniem „hardcore”. To niezapomniana przygoda, gwarantująca prawdziwe emocje! Może poczuć się niczym odkrywca.

Poza tym w okolicy nie brakuje ciekawych miejsc, wartych odwiedzenia - Laski, Lipków, Niepokalanów, Żelazowa Wola, Palmiry…

Aby tam dotrzeć trzeba najpierw sforsować rzekę. Ułatwia to prom „Turkawka”, który podobnie jak w ubiegłych latach przewozi rowerzystów na drugi brzeg Wisły. W tym roku jednak zmieniono godziny kursowania statku. Co prawda z oferty można skorzystać codziennie i w dodatku bezpłatnie, ale pierwszy kurs odbywa się dopiero o 12.45 (w poprzednich latach już o 8). Aby więc zdążyć na ostatni statek powrotny o godzinie 19.15, trzeba się uwijać. Można też poczekać do września, kiedy to w weekendy prom będzie kursował już od godziny 10.45.

Tym, którzy zdecydują się pojechać za Wisłę proponujemy dwie trasy. Pierwsza zakłada powrót promem na Białołękę. I choć zaprawieni cykliści są w stanie pokonać ten szlak nawet w ciągu czterech i pół godziny, to mniej doświadczonym może on zająć cały dzień. Przyjazd na brzeg Wisły po 19.15 oznacza zatem mniej sympatyczną konieczność dodatkowego pedałowania aż do Mostu Grota-Roweckiego. W ramach drugiej wycieczki zaplanowaliśmy powrót pociągiem, jednak jej trasa jest stosunkowo długa i również dobrze byłoby wyjechać rano.

Do Palmir i Kiełpina

Do miejsca przeprawy promowej na wysokości osiedla przy ulicy Odkrytej na Nowodworach łatwo dotrzeć wiślanym wałem. Mieszkańcom Zielonej Białołęki (tej zza Kanału Żerańskiego) polecamy dojazd trasą wzdłuż prawego brzegu Kanału Żerańskiego. Wjeżdżamy na nią przy mostku w Kobiałce.

Kanałem do promu

Jedziemy prosto wygodną szeroką żwirową drogą, cały czas trzymając się oznaczonego szlaku rowerowego i samego kanału. Przed nami około 6 kilometrów pedałowania po sympatycznej „zielonej” okolicy. Po prawej stronie nieco w dole zza drzew połyskuje lustro wody. Dużo tutaj kaczek. Na brzegu po jednej i drugiej stronie kanału cudnie bielą się jaśminy. Po lewej - pola (w mieście! - kapitalne) i pojedyncze domy. Kiedy popatrzymy za siebie na horyzoncie wyrasta mur nowych bloków. Jakoś dziwnie przeraża…

Na skrzyżowaniu z ulicą Zdziarską mijamy stary ceglany klimatyczny budynek gospodarczy. Podążamy prosto. Niebawem nasza droga – pojawiają się już tablice informujące, że to ulica Białołęcka – skręca w lewo a po kilkunastu metrach dwukrotnie w prawo. Tym samym objeżdżamy mało widowiskowe składowisko gruzu, należące do Okręgowej Dyrekcji Gospodarki Wodnej. Po chwili ujście Kanału Bródnowskiego i znajdujemy się na wysokości kolejnego mostku. Opuszczamy ulicę Białołęcką i cały czas podążamy prosto wzdłuż Kanału. Jesteśmy na ulicy Proletariatczyków, która prowadzi nas do Marywilskiej.

Aby uniknąć wątpliwej przyjemności jechania wzdłuż ruchliwej ulicy Płochocińskiej, do Modlińskiej dotrzemy przez teren Portu Żerańskiego. Pozostając po tej samej stronie kanały, przecinamy Marywilską i po około 200 metrach skręcamy w prawo w szeroką żwirową drogę. Przy bramie składu kruszyw skręcamy w lewo. Drogowskazem są widoczne już kominy elektrociepłowni. Mijamy przejazd przez bocznicę kolejową i jedziemy betonową, nieco powybijaną drogą wzdłuż nabrzeża.

Docieramy do ulicy Modlińskiej. Możemy skorzystać z trasy rowerowej biegnącej wzdłuż arterii aż do granic miasta. Jednak już po kilku metrach napotykamy pierwszą przeszkodę. Trwa budowa nowego wiaduktu nad Kanałem Żerańskim, w związku z czym po prostu zamknięto przejazd dla rowerzystów nie wyznaczając żadnej alternatywy. Trzymam kciuki za inwencję pokonania wiaduktu – najciekawsze propozycje nagrodzimy! Dalej jedziemy cały czas wzdłuż Modlińskiej aż do białołęckiego ratusza. Tutaj skręcamy w ulicę Światowida i za budynkiem urzędu w Milenijną. Rozkoszujemy się jazdą po prawdziwej ścieżce rowerowej, która prowadzi nas ulicą Ćmielowską (skręt w lewo), Światowida (skręt w prawo) aż do skrzyżowania z Mehoffera. Tutaj opuszczamy wygodną ścieżkę i skręcamy w lewo w Mehoffera. Po lewej stronie zza drzew wyłania się gotycka bryła kościoła św. Jakuba. My natomiast kierujemy się na prawo ścieżką wzdłuż ogrodzenia seminarium duchownego. Wjeżdżamy na wiślany wał i skręcamy w prawo. Przed nami kilkaset metrów w kierunku Jabłonny. Na wysokości osiedla przy ulicy Odkrytej tabliczka z napisem prom kieruje nas na lewo. Zjeżdżamy z wału – należy uważać: droga w tym miejscu jest wąska i wyboista. Po chwili jesteśmy na brzegu Wisły. Wsiadamy na prom.

Tarchomin – Palmiry

Zaledwie kilka minut wytchnienia i rozkoszowania się chłodem wody i już znajdujemy się po drugiej stronie Wisły w dawnej osadzie Buraków - obecnie dzielnicy Łomianek. Od przystani prowadzi nas częściowo betonowa, częściowo polna droga prosto do asfaltowej, wijącej się wśród domków jednorodzinnych ulicy 11 Listopada, z której po około 1 kilometrze skręcamy w prawo w Warszawską, a następnie w lewo w Brukową. Po przejechaniu szosy gdańskiej (ul. Kolejowa), udajemy się znów w lewą stronę ul. Dolną, która niepostrzeżenie przechodzi w Zachodnią i prowadzi nas na obrzeża Dąbrowy- bardzo atrakcyjnej, willowej dzielnicy Łomianek. Na końcu wita nas malowniczy widok na potężną ścianę Puszczy Kampinoskiej, przed którą rozciągają się pola i łąki. Przy krzyżu przydrożnym skręcamy w lewo, aby żwirową drogą dotrzeć do lasu. Nieopodal znajduje się znana kawiarnia „Mały Biały Dworek”, gdzie często goszczą aktorzy i politycy.

Jesteśmy w Kampinosie - można głęboko odetchnąć rześkim leśnym powietrzem i nieco odpocząć, bo właściwie dopiero tutaj rozpoczyna się najciekawsza i najdłuższa część naszej wyprawy. Ruszamy szlakiem czarnym, kierując się na prawo (niech nie zmyli nas napotkane po około 200 metrach rozwidlenie). Na skrzyżowaniu przy pierwszym schronie turystycznym, skręcamy w lewo i zmieniamy na szlak żółty. Niepostrzeżenie wjeżdżamy do ścisłego rezerwatu Sieraków - bardzo dzikiego i pięknego. Niezbyt szeroką, otoczoną potężną puszczą drogą, docieramy do punktu „Na Miny”, gdzie przy schronie turystycznym i pomniku kierujemy się na prawo, tym razem szlakiem zielonym, który na najbliższym skrzyżowaniu skręcając w lewo, zamieniamy na czerwony.

Ten jeden z najdłuższych odcinków trasy jest również najbardziej urokliwym. Wiedzie pośród bagien i zwalonych drzew. Docieramy do poprzecznej drogi i schronu turystycznego. Zanim pokonamy dystans, jaki dzieli nas od cmentarza wojennego w Palmirach, nabierzmy sił. Sugeruję krótki postój. Ostatnie 3,5 kilometra (czerwony szlak, skręt w lewo) to najbardziej forsowny etap naszej wyprawy. Ponieważ główna droga jest niewygodna dla rowerzystów - co chwilę napotykamy tutaj na zwały nieprzejezdnego piachu - radzimy wybrać równoległą do niej wąska dróżkę leśną, wijącą się po lewej stronie między potężnymi drzewami, wystającymi z ziemi korzeniami i licznymi pagórkami. I choć nie jest to technicznie łatwy etap - możemy doświadczyć uroków prawdziwego rajdu rowerowego.

Po przejechaniu sądnych kilometrów docieramy do cmentarza wojskowego, upamiętniającego Polaków rozstrzelanych tutaj potajemnie przez hitlerowców (ponad dwa tysiące ludzi - więźniowie Pawiaka, cenieni przedstawiciele życia politycznego, naukowego i kulturalnego, zakładnicy i osoby schwytane podczas łapanek). Zasłużony dla Białołęki Wojciech Zawadzki tak pisał o dokonywanych tutaj morderstwach: „Skazanych zwożono ciężarówkami z związanymi oczami. Stawiano ich na skarpach w ten sposób, żeby ciała po salwach z karabinów maszynowych wpadały w głębokie doły. Dających oznaki życia dobijano. Wypełnione paroma warstwami ciał mogiły starannie maskowano i sadzano na nich sosny. Dzięki oznaczeniom wykonanym przez pracowników polskiej służby leśnej udało się zlokalizować i odkryć masowe groby. Udało się zidentyfikować niespełna 400 zwłok.” Las krzyży przemawia silniej niż słowa… Po pełnym zadumy spacerze po leśnym cmentarzu wracamy na parking.

Palmiry - Kiełpin

Kolejny dystans jest znacznie łatwiejszy. Wyjeżdżamy z parkingu i kierujemy się na lewo do miejscowości Palmiry. Wygodna asfaltowa szosa to nagroda za trudy i kampinoskie piachy. Droga malowniczo wije się przez Kampinoski Park Narodowy: nad głowami mamy dach z gałęzi drzew, po bokach soczysta zieleń ogromnych sosen i dębów, wiatr rozwiewa włosy- na mało uczęszczanej przez samochody i lekko spadającej w dół drodze możemy rozwinąć znaczną prędkość. Podczas jednej z wypraw organizowanych przez Fundację AVE ten 5-kilometrowy odcinek pokonaliśmy w 20-osobowej dziecięco-młodzieżowej grupie zaledwie w 7 minut, ale w ów bardzo upalny lipcowy dzień dodatkowo dopingowało nas pragnienie. Wszelkie zapasy wody skończyły się w chwili, gdy wjechaliśmy do lasu. Determinacja była więc znaczna.

Trzymając się cały czas tej samej drogi, przejeżdżamy przez osadę Palmiry (po prawej stronie sklep spożywczy- dla nas był zbawienny), przekraczamy szosę gdańską i docieramy do zabytkowego kościoła św. Mikołaja w Łomnej, której dzieje sięgają XI wieku. Obecna świątynia jest czwartą w tym miejscu i została wzniesiona w 1929 roku, ale pierwszy kościół stanął tutaj w XV wieku. Od XIX wieku Łomna należała do hrabiów Trębickich. W tym czasie osiedlili się tutaj także mennonici. Pochodzili z Holandii i przywiesili ze sobą nowoczesne metody melioracji. Do dziś widocznym śladem ich obecności są liczne stawy i kanały, a także łąki i pastwiska nachylone w kierunku Wisły.

Po odpoczynku kierujemy się jezdnią (uwaga na ruch samochodowy) w lewo do Dziekanowa Leśnego. Nasz kolejny cel to jezioro. Nie polecamy kąpieli w Jeziorku Dziekanowskim, znacznie czystsze jest Kiełpińskie, usytuowane nieopodal. Dojedziemy tutaj skręcając z naszej trasy w lewo w ulicę Ogrodową. Nad oddalonym od zabudowań, leżącym pośród łąk jeziorem, można odpocząć, przy odpowiedniej aurze-wykąpać się a także… spotkać znanych ludzi. My na przykład otrzymaliśmy autograf od wokalistki Renaty Dąbkowskiej. Wrażenia psują jedynie śmieci pozostawione przez turystów…

Znad jeziora ruszamy polną drogą w kierunku Wisły, dojeżdżamy do asfaltu - ulica Armii Poznań – i skręcamy w lewo. Po około 3 kilometrach, mijając podłodze drogowskaz na Łomianki-Dolne, docieramy do wałów wiślanych, którymi wracamy do miejsca przeprawy promowej a dokładnie do wylotu ulicy 11 Listopada, gdzie rozpoczynaliśmy naszą wyprawę. Uwaga! Droga na wałach jest dość długa (6 kilometrów) i uciążliwa ze względu na wysoką trawę i wyboje. Jednak piękne widoki na rozlewisko Wisły, Rezerwat „Ławice Kiełpińskie” i prawdziwe odludzie rekompensują trudy podróży i bolące pośladki. Jeśli spóźniliśmy się na ostatni prom pozostaje nam albo biwakować na brzegu Wisły, albo ulicą 11 Listopada dotrzeć do Lasu Młocińskiego i stamtąd wschodnią aleją parku i niebieskim szlakiem rowerowym aż do Mostu Grota-Roweckiego.

Via Most Grota

Tych, którzy wolą nie igrać z czasem i chcą wyjechać wczesnym rankiem czeka przeprawa przez Most Grota-Roweckiego, która delikatnie rzecz ujmując nie należy do przyjemności. Radzę więc zachować ostrożność. Na chodnik biegnący po północnej części mostu wdrapujemy się wąską ścieżką, biegnącą po skarpie naprzeciwko elektrociepłowni. Jedziemy bardzo wolno, chodnik ma bowiem zaledwie metr szerokości, a w dodatku na środku stoją latarnie. Można co prawda jechać po jezdni, ale e względów bezpieczeństwa zdecydowanie odradzamy ten wariant nawet osobom dorosłym. Za mostem kierujemy się wzdłuż Wisłostrady do ulicy Gwiaździstej. Aby odreagować przeżycia, związane z przeprawą mostem, proponujemy trasę przez Las Bielański. W tym celu z ulicy Gwiaździstej skręcamy w Podleśną. Tuż przed skrzyżowaniem z Klaudyny skręcamy do lasu. Jadąc cały czas prosto docieramy do ogrodzenia Uniwersytetu kardynała Stefana Wyszyńskiego, skręcamy w lewo, a następnie w prawo w ulicę Dewajtis. Docieramy do punktu widokowego i miejsca biwakowego, gdzie przy Dębie Tysiąclecia rozpoczyna się niebieskie bardzo malowniczy i emocjonujący Szlak Wisły. Docieramy nim do skrzyżowania ze światłami, gdzie skręcamy w prawo w mało ruchliwą ulicą Prozy. Po kilkunastu metrach kolejnych skręt w ulicę Farysa, która doprowadzi nas ponownie do ulicy Pułkowej (wylotówki na Gdańsk). Kilka metrów jedziemy po chodniku i przy restauracji Mc Donalds’ skręcamy w prawo w ulicę Papirusów, która prowadzi do parkingu przy Parku Młocińskim. Skręcamy w lewo w szeroką parkową aleję. Po około 2 kilometrach, gdy uliczka zacznie skręcać w lewo skręcamy w prawo w wąską leśną ścieżkę, która doprowadzi nas do biegnącej od promu ulicy 11 Listopada.

Do Niepokalanowa i Żelazowej Woli

To będzie wycieczka szlakiem ludzi niezwykłych, pasjonatów, indywiduów, geniuszy w różnych dziedzinach. Nasz cel to dworek Chopina w Żelazowej Woli oraz Niepokalanów – niezwykłe miasteczko założone w szczerym polu w dwudziestoleciu międzywojennym przez świętego Maksymiliana Kolbego, pioniera mediów religijnych i twórcy rozgłośni radiowej. Po drodze zahaczymy o niezwykłą atmosferę Lasek i sienkiewiczowskiego Lipkowa. Zaplanowana trasa nie jest uciążliwa, jednak ze względu na znaczny dystans (ponad 60 kilometrów) adresujemy ją do bardziej zaprawionych cyklistów.

Ze względu na cel wyprawy zachęcam do nadania jej artystycznej atmosfery i zabrania odtwarzacza mp3 z muzyką Chopina. Jak znalazł na postojach (nigdy w czasie jazdy!!!). Na łonie natury, w bliskim Fryderykowi mazowieckim krajobrazie – pod wierzbami, nad Utratą – z pewnością odnajdziemy w mazurkach to, co do pory umykało naszej uwadze. Zresztą klasyka w takich okolicznościach jest znacznie strawniejsza…

Tarchomin – Laski

Podobnie jak w przypadku wyprawy do Palmir, wiślanym wałem docieramy do promu. W Łomiankach znanym już szlakiem przejeżdżamy przez szosę gdańską i skręcamy w lewo w ulicę Stary Tor, a następnie na skrzyżowaniu z ulicą Pancerz – w prawo. Szukamy ulicy Estrady, biegnącej skrajem Lasu Młocińskiego. Po 2,5 kilometra wyjeżdżamy przy zachodniej bramie Cmentarza Północnego na Wólce Węglowej. Cały czas trzymamy się ulicy Estrady, choć na tym odcinku musimy szczególnie uważać ze względu na duży ruch aut. Jednocześnie wypatrujemy z prawej strony osiedlowej uliczki pod wdzięczną nazwą Groteski, która zaprowadzi nas przez Kampinos do Lasek.

Leśny odcinek nie jest trudny, choć piaski na kilku odcinkach mogą dać się we znaki. Z Kampinosu wjeżdżamy w ulicę Brzozową, by po kilkuset metrach skręcić w lewo w ulicę Wieczorka. Z prawej strony wyrasta okazały kościół, noszący osobliwy tytuł Matki Bożej z Guadelupe, Królowej Meksyku. Niedawno zainstalowano tutaj nowe organy, na których w niedzielne popołudnia odbywają się interesujące koncerty.

Skręcamy w prawo w ruchliwą ulicę 3 Maja, będącą dla mieszkańców Izabelina i okolic głównym i niestety bardzo wąskim łącznikiem z Warszawą. Trzeba więc uważać. Po około 500 metrach napotykamy drogowskaz „Zakład Opieki nad Ociemniałymi”. Skręcamy w prawo do lasu. Niemal od razu wyczuwa się szczególną atmosferę tego miejsca, tchnącego ciszą i spokojem. Po prawej stronie przez mini ogród botaniczny wiedzie ścieżka przyrodnicza. My jedziemy prosto. Docieramy do furtki. Zgodnie z prośbą umieszczoną na tabliczce, zsiadamy z rowerów. Po lewej stronie wyrasta urokliwa kaplica w stylu zakopiańskim z 1925 roku z bardzo ciekawym wyposażeniem wnętrza z surowego drewna, m.in. jako filary wykorzystano nieociosane z kory pnie drzew.

Wokół rozmaite budynki i wiele osób w habitach; przeważają niewidomi – bo to miejsce z myślą o nich stworzyła na początku XX wieku hrabianka Róża Czacka na wzór podobnych ośrodków w Europie Zachodniej. Jako 22-latka straciła wzrok, przywdziała wówczas habit franciszkański i założyła zgromadzenie sióstr, posługujące osobom niewidzącym. Do współpracy zaprosiła charyzmatycznego ks. Władysława Korniłowicza. Obecnie w różnych szkołach na różnych poziomach uczy się tutaj ponad 300 niewidomych dzieci i młodzieży!

Aby poznać ducha Lasek - trzeba tutaj pobyć. Zachęcam, aby poprosić którąś z sióstr o opowieść na temat historii klasztoru. Z tym miejscem związani byli wybitni ludzie – Słonimski, Lechoń, Brandys, ks. Zieja… W czasie wojny urządzono tutaj szpital wojenny, wówczas przebywał tutaj jako kapelan AK ks. Stefan Wyszyński, przyszły prymas.

Laski mają też ścisły związek z Białołęką. Mieszka tutaj i pracuje w bibliotece s. Hieronima Zofia Broniec, historyczka, absolwentka KUL-u, pochodząca z Dąbrówki Szlacheckiej. Jej ojciec był jedną z ofiar „sierpniowego dramatu Płud” z 30 VIII 1944 roku – makabrycznej zbrodni hitlerowskiej na mieszkańcach białołęckiego osiedla, o której piszemy więcej w tekście „Rowerem na spotkanie z diabłem”. W chwili, gdy Niemcy wywieźli jej ojca, miała zaledwie kilka lat. Do dziś nie wie, gdzie spoczywa jego ciało. Siostra Hieronima to osoba o wielkim sercu i niespotykanej życzliwości, bardzo zainteresowana sprawami Białołęki. Myślę, że ucieszy się z odwiedzin…

Laski - Lipków

Czas goni. Wracamy do głównej drogi. Vis a vis znajduje się cmentarz wojskowy. Jedziemy duktem za cmentarzem, a następnie skręcamy w lewo w ulicę Małachowskiego, później w prawo w Mickiewicza, która przechodzi w drogę imienia Sapiechy. W ten sposób docieramy na skraj lasu, gdzie kierujemy się na lewo. Po około kilometrze jazdy przez las po lewej stronie wyrasta klasycystyczna bryła kościoła św. Rocha w Lipkowie, otoczonego zabytkowym parkiem. Z tym miejscem związany był Sienkiewicz. Lipków to majątek jego teścia. Dawna świetność przeminęła. Ostatnio miejscowy ksiądz zamknął kościół argumentując decyzję katastrofalnym stanem budynku, przy okazji osuszył zabytkowy staw, zlikwidował zorganizowane przez jego poprzednika prywatne muzeum Sienkiewicza i zburzył 150-letnia kapliczkę…

Usiądźmy na chwilę na schodach zabytkowego kościoła i posłuchajmy śpiewu ptaków, który inspirował także innego poetę - księdza Jana Twarowskiego. Wielokrotnie spędzał on tutaj swoje wakacje i „zbierał z krzaków wiersze”. Podczas jednego z pobytów przygarnął nawet psa – przybłędę, któremu pozwalał spać we własnym łóżku. „Lecz wszystko psu na budę bez miłości” – warto przypomnieć sobie Janowe słowa… Ruszamy dalej.

Lipków – Niepokalanów

Za ogrodzeniem kościelnego placu skręcamy w lewo, przejeżdżamy przez strumyczek i zaraz za nim skręcamy w lewo. Asfaltową ulicą przez Stare i Nowe Koczarki oraz Zalesie jedziemy aż do Borzęcina. Na skrzyżowaniu skręcamy w lewo, przecinamy trasę nr 580 i zostawiając po lewej stronie okazały kościół, lokalną asfaltówką kierujemy się na Borzęcin Mały. Po prawej stronie mijamy sklep – okazja do uzupełnienia zapasów, kolejna – dopiero w Błoniu.

Trasa biegnie wśród typowych mazowieckich krajobrazów. Pachnie zboże, oczy cieszą okazałe grusze, wyznaczające granicę pól, tu i ówdzie pasą się krowy… Docieramy do ruchliwej drogi nr 888, skręcamy w lewo, a następnie po kilkuset metrach w prawo, kierując się na Pilaszków. Jedziemy prosto i wypatrujemy szerokiej polnej drogi biegnącej ukośnie przez pola w kierunku wsi Orły-Kolonia. To spory skrót, chociaż ma swoje „uroki”. Podczas jednej z wypraw wjechaliśmy w morze błota, które skutecznie zburzyło sielankowy nastrój…

Docieramy do asfaltu (dla nas był wybawieniem), skręcamy w prawo i jedziemy cały czas prosto asfaltem, żwirówką i wreszcie drogą polną. Mijamy Łaźniew i Radzików i docieramy do przedmieść Błonia. Po lewej stronie dostrzegamy po raz pierwszy chopinowską Utratę, niosącą wody do Żelazowej Woli. Niestety rzeka jest w katastrofalnym stanie i wymaga rekultywacji.

Skręcamy w prawo w bardzo uczęszczaną drogę 579 (zwłaszcza przez TIR-y, nieopodal znajduje się baza PKS) i po chwili na skrzyżowaniu uciekamy z niej w prawo w kierunku Wawrzyszewa. Następnie skręcamy w lewo. Przejeżdżamy przez urokliwy mostek nad Utratą. Z prawej strony zza drzew wyłania się dworek. Jesteśmy we wsi Pass, droga biegnie łukiem w prawo, a następnie gwałtownie skręca w lewo. Tutaj rozstajemy się z asfaltem i wjeżdżamy w gruntową drogę, wiodącą między polami. Asfalt spotkamy ponownie dopiero w Górnej Wsi, gdzie tuż przy drodze można znaleźć okazałe borowiki…

Po prawej stronie nieco w dole malowniczo wije się Utrata. Na tym odcinku nawet nie śmierdzi i wygląda zachęcająco. Dookoła rozległe pola i skromne gospodarstwa rolne. Dojeżdżamy do skrzyżowania, skręcamy w prawo, za mostkiem nad Utrata skręcamy w lewo w kierunku Cholew i Pawłowic. Utwardzona droga prowadzi nas do zabytkowego kościoła św. Bartłomieja z początku XIX wieku, wybudowanego w klasycznym stylu na malowniczej, wysokiej utrackiej skarpie. Okazja do postoju.

Z nowymi siłami zjeżdżamy z wysokiej góry. Jazda bez trzymanki!!! Skręcamy w prawo, mijamy Utratę i przy niewysokich blokach dawnego PGR-u skręcamy w lewo. Zaledwie kilka kilometrów prostej drogi dzieli nas od Niepokalanowa. Przekraczamy trasę E30 i po chwili jesteśmy przed okazałą bazyliką. W Niepokalanowie szczególnie interesujące jest Muzeum św. Maksymiliana, pokazujące rozmach działalności wydawniczej tego niezwykłego zakonnika, który w Oświęcimiu oddał życie za Franciszka Gajowniczka, ojca rodziny.

Dowiadujemy się, że japoński Niepokalanów usytuowano tuż obok Nagasaki cudem nie ucierpiał podczas zrzucenia bomby atomowej w 1945 roku. Warto zajrzeć do Muzeum Ochotniczej Straży Pożarnej z zabytkowymi pojazdami. Franciszkańscy braciszkowie od chwili założenia Niepokalanowa wyjeżdżali do pożarów w habitach.

Niepokalanów – Żelazowa Wola - Bzura

Tuż obok klasztoru znajduje się stacja kolejowa. Pociągiem jedziemy do Sochaczewa. Po zwiedzeniu interesującego Muzeum Bitwy nad Bzurą z okresu kampanii wrześniowej 1939 roku, pedałujemy 8 kilometrów asfaltową szosą 580 do Żelazowej Woli – miejsca urodzenia Chopina. Szkoda, że po parku nie można jeździć na rowerze… Wyprawę można zakończyć kąpielą w Bzurze w sąsiadujących z Żelazową Wolą Plecewicach. Stamtąd szybki powrót drogą 705 do Sochaczewa i ponad godzinna podroż do Warszawy-Wschodniej. Jeszcze tylko wystarczy przejechać do ronda Starzyńskiego (ulicami Markowską, Białostocką, Targową, Jagiellońską), wdrapać się po schodach na stację Warszawa-ZOO i po chwili również koleją w ciągu kilkunastu minut docieramy z powrotem na Bialołękę.

Bartek Włodkowski

Dodane przez Mindy
13:01 02.10.2015
That\'s cleared my thoughts. Thanks for cotrgibunint.
Dodane przez Nhuny
23:50 08.10.2015
Super jazzed about getting that knwooh-w.
Dodane przez Josh
04:04 09.10.2015
To think, I was counsfed a minute ago. http://nvufsykjc.com [url=http://qyupgyh.com]qyupgyh[/url] [link=http://zgrcyyashod.com]zgrcyyashod[/link]
Dodane przez Naveen
10:23 09.10.2015
I love these arlectis. How many words can a wordsmith smith?
Dodane przez Champagne
07:09 10.10.2015
That\'s a smart way of thkining about it. http://hcmxcnornlz.com [url=http://tufsazl.com]tufsazl[/url] [link=http://pothrlqstr.com]pothrlqstr[/link]
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .