W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



Polak, Węgier dwa bratanki - i do szabli, i do... nauki!

W dobie dyskusji o konieczności międzynarodowej współpracy, niemożności znalezienia pracy bez znajomości języków obcych, a także szeroko komentowanych problemów polskich emigrantów na Wyspach, wydaje się, że z Anglii więcej wykrzesać się nie da. Nic bardziej mylnego!

To jedno z najpopularniejszych miejsc, gdzie organizowane są kursy językowe. Wprost niewiarygodne, jak oryginalną mieszankę kultur, religii i tradycji można tu spotkać! Ludzie z Japonii, Korei, Niemiec, Białorusi, Hiszpanii, Włoch, Litwy, Polski, Słowenii, Austrii... - prawdziwy "koktajl narodowości”! Dla większości dorosłych, biorących udział w takim kursie liczy się wyłącznie nauka, zdobywanie nowych umiejętności i doświadczeń; myślą praktycznie: znajomość angielskiego zapewni pracę i uprości życie. Tutaj funt to waluta korzyści – wyjazd jest takim osobom po prostu potrzebny, opłaca się w niego zainwestować. Inaczej wygląda wakacyjna nauka w oczach młodych, którzy chcą się przede wszystkim dobrze bawić.

W szkołach językowych jak na dłoni widać rozmaite różnice kulturowe - niektóre zabawne, inne niezrozumiałe czy nawet dziwne. Kiedy dołączyłam do takiej międzynarodowej mieszanki młodzieży, rzuciły mi się w oczy cechy poszczególnych narodowości, które często padają ofiarą zgryźliwych dowcipów i wpływają na stereotypowy obraz nacji. Uwielbiające porządek i dobrą organizację Niemki zaczynały dzień w szkole od ułożenia na ławce piórnika, zeszytu i słownika, zawsze w tych samych odstępach i kolejności. Z twarzy optymistycznych Włochów nigdy nie znikał uśmiech, nie przestawali cieszyć się nawet wtedy, gdy mieli napisać test czy oddać do oceny trudną pracę domową. Wybitnie towarzyskich Hiszpanów zawsze było słychać, nie przestawali ani na chwilę mówić, nie przejmując się błędami językowymi, a nawet czasami przeskakiwali z angielskiego na swój ojczysty język, niewiele robiąc sobie z tego, że wszyscy inni przestawali ich rozumieć.

Najfajniejszym odkryciem było to, że młodzi ludzie z różnych krajów nie mieli żadnych uprzedzeń ani stereotypów. Szczególnie w czasie wolnym – bardzo szybko uczestnicy kursu zaczęli łączyć się w małe grupki, biorąc pod uwagę wspólne zainteresowania, niezależnie od miejsca pochodzenia. Bo przecież zakupoholiczki, pasjonatów sztuki czy sportu można odnaleźć w każdym zakątku kuli ziemskiej. Niestety, równie łatwo poznać osoby, których zainteresowania kończą się na regularnym piciu po popołudniowych zajęciach, ale to inny temat.

Wbrew pozorom dla zagranicznych uczniów najbardziej odczuwalne są różnice pomiędzy nimi a mieszkańcami Anglii. Dotyczy to głównie osób, które wybrały zakwaterowanie w brytyjskich rodzinach. Mnie osobiście zaintrygowały dwa oddzielne krany - jeden z ciepłą, drugi z zimną wodą i ogromna popularność okropnej herbaty z mlekiem, zwanej w Polsce „bawarką”. Co więcej, pierwszego dnia pobytu w Anglii omal nie wpadłam pod samochód, zapominając o lewostronnym ruchu. Na szczęście nie wszystkie różnice są niebezpieczne. Zwyczajowo dziękuje się tutaj kierowcy przy wysiadaniu z autobusu. Gdybym w Polsce na moim przystanku powiedziała szoferowi 152: „Dziękuję bardzo, do zobaczenia!", inni pasażerowie uznaliby mnie zapewne za pomyloną, a w Anglii tylko za uprzejmą.

Letnie kursy językowe to nie tylko świetny sposób na nauczenie się języka, ale i nawiązanie międzynarodowych przyjaźni wbrew uprzedzeniom do innych nacji. Takie znajomości mogą procentować – są na przykład świetnym sposobem na stosunkowo tanie zwiedzanie świata. Polecam!

Magda Zarzycka

Dodane przez Madi
13:43 02.10.2015
Nie polwoziła? A może sam sobie nie polwoziłeś? Nie lubię jak się zrzuca odpowiedzialność za swoje decyzje na innych. A że grała? To już inna sprawa, świństwo najgorsze z możliwych.
Dodane przez Ridho
23:03 08.10.2015
Oto kolejne wieści z fomuri i nasze wnioski. Akcja nabiera rumieńcf3w. Jak w dobrej telenoweli pojawiają się nowi bohaterowi i nowe wątki. Ostatni odcinek nosi tytuł ASP i dotyczy naszego rzekomego nieuctwa i wysokich kwalifikacji nowych bohaterf3w występujących pod nickami gosc ( znowu ten nieszczęsny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl) i gosc (IP: *.218.38.84.otvk.pl, występujący wcześcniej jako znajomy i gosc ) Obaj goscie jak w dobrym kryminale szukają hakf3w. Wybf3r padł na wykształcenie. Czy słusznie? Nie odpowiem, żeby nie psuć zabawy dedektywom. Do prac polowych zostało jeszcze trochę czasu, więc niech wykorzystają go do tropienia dyplomf3w. Potem już tylko oranie, sadzenie izbieranie burakf3w zajęcia zapewne mniej zabawne, niż ogrywanie roli Szerloka Holmsa w pisanym przez siebie serialu. Cieszę się, że internet i komputery trafiły pod strzechy i dają radość ludziom w gumiakach. Przed złożeniem zawiadomienia w sprawie szykanowania (i paru innych), przenalizowalismy wszystkie posty w forumowym wątku i wyciągnęliśmy następujące wnioski:1. Osoba o nicku Absolwent ogf3lniaka ( i innych, wyslanych z tego samego komputera) nie lubi nas i naszych zdjęć, bo:- jako rodzic dziecka komunijnego nie był z nich zadowolony,- jako uczestnik studnif3wki nie był z nich zadowolony,- jako absolwent ASP też nie jest z naszych zdjęć zadowolony. Kreatura ta, to ciekawa postać (już nie możemy się doczekać, kiedy ją poznamy). Interesujące jest to, że na przełomie 2008-2010 zdołała:-skończyć liceum (pisząc jako absolwent ogf3lniaka ),- skonczyć studia (pisząc jako gość )- wysłać dziecko do komunii (pisząc jako elfik ).Imponujące to wszystko, choć niestety mało wiarygodne, żeby nie powiedzieć niemożliwe. Wynika bowiem z tego, że okres dojrzałości płciowej absolwent ogolniaka osiągnęł w wieku niespełna 8 lat! Skończył ogf3lniak w trybie dziennym, w tym samym roku wysłał dziecko do komunii i pewnie dlatego nie przygotował się do matury. Egzaminu dojrzałości prawdopodobnie nie zdała. Mimo to skończył już po dwf3ch latach ASP na kierunku fotograficznym. Bomba.2. Absolwent ogolniaka to nie tylko geniusz, ale i kłamczuszek, ktf3ry twierdzi, że wysyła komentarze na nasz blog, a my ich nie publikujemy. Sorry nic nie doszło. Proszę jeszcze raz wysłać i uważać na klawiturę, żeby nie powciskać wydłużającym się nosem niewłaściwych klawiszy.
Dodane przez Madhav
18:11 09.10.2015
Bastian i smok. pisze:Tak, tak, komunikacja wnrablea u Joli nigdy nie zawodzi.Jak Jola kogoś zawoła to czas w miejscu staje, światła w domach gasną, szyby drżą jak podczas nalotu.Innego wyjścia nie ma, jak dwoje niewidomych się szuka to całe śrf3dmieście o tym wie. http://ccojgjwdq.com [url=http://xbybheukgl.com]xbybheukgl[/url] [link=http://wxazmqhrx.com]wxazmqhrx[/link]
Dodane przez Daveigh
00:46 10.10.2015
Grazi for maknig it nice and EZ.
Dodane przez Svetlana
01:00 12.10.2015
Dear Nick,I whole-heartedly agree with your comments on the re-validation pcsores. Rather than writing something similar but separately, I wonder if there is any way in which we, who feel very strongly about the potential demise of true osteopathy and our ability to practice it, could stand up and be counted\', by adding our names to a list or petition.Dr. Still was extremely reluctant to teach technique he thought it led to blind routinism\'. After a few years in practice it becomes clear why. Osteopathy is remarkably effective, largely because each treatment is bespoke\'; it is tailored to the presenting condition of the patient ad hoc, based on our knowledge of anatomy, physiology, pathology etc. and our varied experience. The GOsC appears to be ignorant of an Osteopathy\'s most important diagnostic and treatment asset, which is the unique palpatory library and the perceptual skills that the Osteopath has acquired over years of earnest observation and personal development, regardless of the myriad techniques that can be employed to re-enable the body\'s self-healing, self-correcting eco-system to flourish. The patient\'s condition\' occurs in the context of his bio-psycho-social context, which uniquely determines the treatment approach. Patients with apparently similar conditions are not necessarily treated in the same way, as all Osteopaths know. An approach to Osteopathic practice that specifies for condition A, we use approved techniques B, C, D and if it fails, then try E, F & G, will serve neither patient nor Osteopath. But it would suit the Lawyers and Insurance companies very well. http://udwsvbcyz.com [url=http://pkooep.com]pkooep[/url] [link=http://bjnygymeu.com]bjnygymeu[/link]
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .