W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 

Zbigniew Bzinkowski Barbara Włoch Zofia Gromek



A niebo było bezchmurne…

1 września 1939 roku to znamienna data w światowej historii. Kojarzy się z bezwzględnością wojny, nienawiścią okupanta, martyrologią Polaków. Najboleśniejsza prawda tkwi w tym, iż na ogólnoludzką tragedię złożyły się miliony mniejszych ludzkich tragedii… W 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej zapytaliśmy białołęckich seniorów, jak zapamiętali tamten wrześniowy dzień.

Jeszcze przed wojną, jakoś w początkach 1939 roku wydarzyło się w Dąbrówce Szlacheckiej coś, co mieszkańcy zapamiętali jako znak nadchodzącego kataklizmu.

– Był środek nocy – wspomina pani Barbara Włoch, mieszkanka Dąbrówki – Z głębokiego snu wyrwała ludzi niesamowita łuna. Trochę przerażeni, a trochę zaciekawieni wyszli przed domy, a ich oczom ukazało się zalane czerwienią niebo.

Światło biło od trzech gigantycznych krzyży rozpostartych na całym nieboskłonie. W mediach zapewniano, że to tylko zorza polarna a nie żadne nadprzyrodzone zjawisko, jednak mieszkańcy odczytywali to wydarzenie zupełnie inaczej. Coś wisiało w powietrzu…

Nadszedł 1 września. – Piątek, przepiękna pogoda, ciepło – opowiada pani Zofia Gromek, mieszkanka Białołęki Dworskiej. – Nagle na bezchmurnym niebie pojawiły się samoloty. Były wielkości dłoni. Momentami promienie słoneczne padały tak, iż lśniły jak srebro. Pomimo całej grozy sytuacji – był to niesamowity widok!

A jak ten dzień zapamiętali Wasi dziadkowie? Spytajcie ich o to, spiszcie historie i prześlijcie do naszej redakcji. Najciekawsze wspomnienia umieścimy w internetowym Muzeum Białołęki oraz opublikujemy w „Aveciarzu”. aveciarz@gmail.com

Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .