W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



Na powstanie w koronkowej bieliźnie

P. Izabela Horodecka, powstańczy pseudonim „Teresa”, urodziła się w 1908 roku. W tym roku skończyła… 101 lat!!! W chwili wybuchu Powstania miała 36 lat. Pomimo, iż dojrzały wiek niesie ze sobą pewną dozę sceptycyzmu, rozwagi i niejednokrotnie odwagę łączy z szaleństwem, bez wahania stanęła do walki. Zresztą wcześniej zaangażowana była w działalność oddziału Komendy Głównej AK, wykonującego wyroki śmierci na kolaborantach i hitlerowcach. Do dziś łączy w sobie hart ducha Kresowiaka (urodziła się w Moskwie) z ogromną kobiecą delikatnością i wrażliwością. Sprzeczność? Nie, to po prostu patriotyzm, którego nie można się nauczyć, który trzeba mieć po prostu w sercu – jak sama mówi.

3 kwadranse przed godziną W

Po szesnastej otrzymałam od mojego dowódcy informację o godzinie wybuchu powstania. Dostałam też kilkadziesiąt adresów z terenu Śródmieścia i Woli, pod które miałam jak najszybciej dotrzeć z rozkazami. Nie zastanawiając się wiele, wyszłam z mojego domu na Saskiej Kępie tak, jak stałam. Biegłam jak na skrzydłach przez most Poniatowskiego, rzucając lekko spłoszone spojrzenie na Wisłę, która była tak bardzo spokojna... Choć z natury nie jestem bojaźliwa, gdzieś w sercu kołatało się pełne obaw pytanie: „Co dalej?”

Pozostało mi jeszcze kilka adresów, kiedy rozległy się pierwsze strzały. Razem z nimi w moim sercu pojawiła się zajadłość – tak bardzo nienawidziliśmy Niemców, że nie sposób było to uczucie <<ucywilizować>>. Moja kompania ”Zemsta”, będąca częścią zgrupowania „Radosław” (utworzona z Oddziału 993/W, wykonującego za okupacji wyroki śmierci na kolaborantach i hitlerowcach) miała za zadania osłaniać Komendę Główną AK. Pierwszych 11 dni spędziłam więc na Woli.

Ranna ekskluzywna

Przy ul. Okopowej zostałam ranna: 11 sierpnia kula utkwiła w moim udzie. Rana początkowo zupełnie nie dokuczała, jednak następnego dnia, gdy minął szok, cała noga spuchła, a ból ogarnął całe ciało. Konieczna stała się interwencja medyka. Lekarz, który opatrywał moją ranę patrzył na mnie dość dziwnie. Niby oczyszczał ranę, okładał bandażami, ale co i raz spoglądał na moją twarz, jakby chciał wyczytać z moich oczu, kim jestem. Wreszcie spytałam. Zrobił się czerwony i wydukał, że nie wiedział, iż sanitariuszki walczą w tak eleganckim stroju...

Kompletnie zapomniałam, że 1 sierpnia wyszłam z domu, mając na sobie piękną, niezwykle gustowną „wyjściową”, koronkową bieliznę. Tak się spieszyłam, że nie myślałam o stroju... Cóż, okazało się, że nawet w rewolucyjnym pyle, brudzie i pocie czoła można pozostać damą!

Kostium kąpielowy rocznik 44

Niebawem mój dowódca uznał, że, wraz z kilkoma innymi rannymi z oddziału, potrzebujemy odpoczynku. Przerzucono nas na Starówkę i zorganizowano schronienie w niewielkim drewnianym budynku przy ulicy Koźlej 7. Nasze lokum znajdowało się pomiędzy kamienicami a placem budowy. Sprawowałam opiekę nad całym naszym kameralnym szpitalikiem, jednocześnie lecząc własną nogę. Zranienie było poważne. Koledzy martwili się o mnie, pocieszali, deklarowali pomoc, wciąż biadolili, ile mnie czeka nieprzespanych nocy. Trudno w to uwierzyć z perspektywy ponad sześćdziesięciu lat, ale moim zaś jedynym zmartwieniem było to, że szpetne „zadraśnięcie” nie pozwoli mi na założenie kostiumu kąpielowego... No bo jak tu się pokazać z taką nogą!

Zadecydowały sekundy

Pewnego ranka zrobiłam pranie i powiesiłam je w oknie kamienicy na przeciwko. Nagle na plac budowy za naszym domem coś upadło. Niewiele myśląc rzuciłam się na łóżko i skuliłam, zakrywając twarzy tak, by w razie wybuchu nie została uszkodzona. Nic się nie wydarzyło. Nie wiedziałam, co robić, dowódca poszedł na zebranie do komendanta głównego. Czułam jednak, że nie powinno nas być w tym miejscu, obudził się we mnie tak ogromny niepokój, jakiego doświadcza się tylko w chwilach dużego zagrożenia.

Wstałam i zaczęłam pospiesznie przenosić rannych do piwnicy pod drugi pion. Niepokój wzrastał, serce tłukło się w piersiach coraz mocniej i głośniej.

- Jesteśmy schowani za wysokimi domami! – próbował mnie uspokajać jeden z moich podopiecznych, Gil, potężny, silny chłopak. – Po co to, pani Tereso? – nie rozumiał mojego dziwnego zachowania.

- Nic nie mów, tylko pomagaj! – krzyknęłam. Czułam coraz mocniej, że zaraz coś się wydarzy, że absolutnie nie powinniśmy się w tym miejscu znajdować.

Gil spojrzał na mnie zaskoczony i zaczął, acz niechętnie, pomagać. Kiedy udało nam się już wszystkich przenieść, rzuciłam hasło, aby położyć się na betonie w piwnicy.

Dokładnie w tym samym momencie pocisk uderzył w dach naszego domu...

Gil rzucił mi przerażone spojrzenie i zapytał:

- Pani Tereso, skąd pani to wiedziała?

- Słuchaj zawsze kobiecej intuicji – odparłam drżącym głosem. A w duchu zaczęłam się gorąco modlić do mojego Anioła Stróża z wdzięcznością za uratowane życie. Do dziś z wielkim wzruszeniem wspominam tamten dzień, wszak wówczas w pewnym sensie dostałam szansę drugiego życia.

A mojej upranej bielizny, suszącej się w oknie sąsiedniej kamienicy, już nigdy nie znalazłam.

Powstańcze fryzury

29 sierpnia podczas jednej z walk zostałam ranna w głowę. Nie wiem, czy to swego rodzaju zobojętnienie powodowane wszechobecnym oddechem śmierci, czy też swoista psychologiczna próba wyparcia negatywnych myśli, ale wówczas zamartwiałam się tylko tym, jak mój fryzjer Stefan będzie mnie teraz czesał i miałam wyrzuty sumienia, że blizną sprawiłam mu nie lada kłopot...

Leżaki, łóżko i pomidorowa uczta

Jako ostatnia grupa, wychodząca ze Starówki, 2 września przedostaliśmy się na Żoliborz. Dzielnica była wyjątkowo spokojna. Zaskoczeni patrzyliśmy, jak ludzie opalają się na leżakach przed domami. Tutaj pocisk pojawiał się zaledwie raz na dobę. Razem z koleżanką znalazłyśmy pokój u bardzo sympatycznej rodziny. Udało nam się trochę obmyć, niemniej nadal wyglądałyśmy powstańczo – zamiast gustownych koszulek nocnych - rozluźnione buty, rozpięty pasek. Słowem tak, by w każdej chwili można było wyjść. A przed nami świeżo posłane, pachnące łóżko.

- Łóżko posłane dla ludzi, a my jak zwierzęta – powiedziałam do mojej przyjaciółki. Mimo wszystko nawet zwierzęcy wygląd nie był przeszkodą dla tak wygodnego noclegu .

Przed snem otrzymaliśmy także posiłek. Jakim zaskoczeniem był dla nas widok najprawdziwszych pomidorów z cebulką! Takich frykasów nie jedliśmy od dawna. Nie mogliśmy się nacieszyć tym wprost niebiańskim pokarmem. Po dziś dzień mam w ustach smak tamtej po-powstańczej kolacji, podczas której najzwyklejsze pomidory z cebulką urosły do rangi niesamowitego rarytasu...

Ola Borycka

Dodane przez Evgeniya
13:27 02.10.2015
Lenko, me1š recht taky nekomentuju tam, kde bych se mulsea extra přihlašovat. Ke spokojenosti obou stran:)No poslouchej, to jsi mě teda dost potěšila. Teď už o vzhledu sve9 hlavy sice neme1m tak zoufalfd ne1zor, ale tak od 11 do 25 let jsem si připadala dost hnusně, bohužel: Oči prosedm, jenže za brfdlemi, a ty byly zdrojem nespokojenosti jako takove9, k tomu ten předšerně baňatej nos a ještě ta kroutive1 huba, to už mi připadalo jako vrchol :)V te9 době i občas nějakfd beďar teď se mi to po čase jeved jako takove9 nepatrnosti a detailedčky, ale tehdy určovaly moje sebevědomed. Pak to skoro deset let šlo v tomhle ohledu dobře a celkem spokojeně a teď se moje sebe-degradace přesunuje na figuru, ktere1 dředve dokonale1, dozne1ve1 obtloustliny, tukove9 polšte1řky a měkkotiny a na to nejsem zvykle1. Vždycky si něco najdu, nějakou prkotinu, abych si nemohla připadat \"super.\" Toho zvyku jsem se ještě faplně nezbavila jen na kre1tko v dobre9 ne1ladě, když se mi něco povede nebo se těšedm ze setke1ned s někfdm, se cedtedm hned ledp. Nojono.
Dodane przez Chiharu
23:50 08.10.2015
I tried taking a look at your site on my ipod touch and the dgisen does not seem to be correct. Might wanna check it out on WAP as well as it seems most smartphone layouts are not really working with your site.
Dodane przez Mohammed
04:05 09.10.2015
I just want to tell you that I am just all new to weblog and truly eeoyjnd you\'re page. Likely I’m want to bookmark your blog post . You amazingly come with very good well written articles. Cheers for revealing your web site. http://jgyijsdwbz.com [url=http://jvamrwd.com]jvamrwd[/url] [link=http://flcwhbss.com]flcwhbss[/link]
Dodane przez Anyeli
07:09 10.10.2015
To je když je někde napse1no \"čerstvě natřeno\", tak si tam každej šme1tně, jestli je to prvdaa. A jinfd tam strčed třeba nos a ještě někdo jinfd celou bradu. Podle toho se lidi rozlišujed na doflekůšmte1če, doflekůsede1če, doflekůnose1če a doflekůbradustrke1če ..Takže fotka je jasnfd důkaz existence velmi ředdce se objevujedcedch doflekůbradustrke1čů. http://fpctzdi.com [url=http://xzctlzmqqdk.com]xzctlzmqqdk[/url] [link=http://vwcdps.com]vwcdps[/link]
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .