W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



Wodolotem a może samolotem?

Bartek Włodkowski - radny Dzielnicy Białołęka ("Gospodarność"), szef Fundacji AVE

- Jasiu, jak dojeżdżasz do szkoły? – pyta pani nauczycielka. - Ja nie dojeżdżam! Ja dopływam! Wodolotem!!! Taki dialog może mieć miejsce już niebawem. Brzmi szpanersko, nie?

Od razu zaznaczam, że nie chcę z góry dyskredytować pomysłu zarządu dzielnicy Białołęka. Nie chodzi też o żadną walkę polityczną. Co prawda w ubiegłym roku kpiliśmy sobie w „Aveciarzu” z pomysłu uruchomienia tramwaju wodnego na Kanale Żerańskim i nawet opublikowaliśmy satyryczny rysunek, na którym burmistrz z wielkim wysiłkiem ciągnął statek. Teraz mam wątpliwości, czy proponuje się mieszkańcom racjonalne, docelowe rozwiązanie, czy też najzwyczajniej mydli oczy?

Niewiadome

W ostatnim tygodniu media doniosły, że pomysł usprawnienia komunikacji na Białołęce poprzez wykorzystanie Kanału Żerańskiego ziści się najprawdopodobniej na wiosnę. Ruszy nie tylko statek pełniący funkcję tramwaju wodnego, ale być może także dwa wodoloty. Warszawskie gazety i telewizyjne programy informacyjne odtrąbiły sukces. Szkoda, że tak wcześnie, zanim poznamy wyniki podstawowych ekspertyz. Nie wiadomo jeszcze wielu rzeczy: czy fala nie zniszczy brzegów kanału, kto zapłaci za wybudowanie przystanków i ile ich będzie.

Nie twierdzę, że pomysł wykorzystania Kanału Żerańskiego dla poprawienia komunikacji jest zły. Wręcz przeciwnie. Chwała burmistrzom, że próbują rozwiązywać problemy Białołęki, co więcej w obecnej sytuacji każda dodatkowa (podkreślam: dodatkowa) bezkolizyjna forma jest godna poparcia. Nawet samolot czy helikopter.

Zima, matematyka i cena

Jakkolwiek medialnie brzmi hasło „Spływam do roboty!”, to za mało, by mówić o efektywnych, opłacalnych rozwiązaniach. Wszak Kanał zamarza i nawet biorąc pod uwagę, że ocieplenie klimatu działa na korzyść pomysłodawców, przez 2-3 miesiące w roku przeprawa nie będzie możliwa. Co zatem zrobią mieszkańcy kilkutysięcznych „Regat” w grudniu i styczniu? Pójdą na urlop?

Po drugie wątpliwości budzi matematyka. Tramwaj zabierze więcej ludzi, ale popłynie znacznie wolniej niż wodoloty. Te ostatnie mają potrzebować ponad 15 minut na dowiezienie mieszkańców Kobiałki do Żerania i powrót. Oznacza to, że w ciągu godziny zrobią 3-4 kursy. Jeden wodolot może zabrać 20 osób. Na przetransportowanie 1000 osób (tylko osiedle „Regaty”, a gdzie pozostałe – Szamocin, Tomaszew, Kobiałka, Ruskowy Brud, Marywilska…?) potrzeba przy planowanych dwóch wodolotach prawie 7 godzin. Aby dotrzeć do pracy na ósmą pierwsi chętni powinni wyruszyć o trzeciej w nocy…

Po trzecie nie wiemy, ile będzie kosztował bilet. Mówi się nawet o kwocie 7 złotych. Dwukrotna codzienna przejażdżka może okazać się zabójcza dla domowego budżetu. Rozwiązanie ma sens tylko wtedy, gdy armator będzie honorował bilety komunikacji miejskiej. Niewykluczone, że burmistrz wynegocjuje w mieście stosowne dopłaty i mieszkańcy co rano nie sięgną do kieszeni. Wszak przyszłoroczne wybory samorządowe wymuszają jakikolwiek sukces obecnej koalicji. Choćby miał drogo kosztować – musi być!

A park&ride?

Ale w takiej sytuacji paradoksalnie za tańsze rejsy zapłacą więcej wszyscy podatnicy. Co prawda wolę tego rodzaju inwestycje niż marnotrawienie środków na dofinansowanie prywatnego stadionu czy gazetkę „Czas Białołęki”. Żeby się jednak nie okazało, że za pieniądze, które miasto wyda na dofinansowanie wodolotów w perspektywie dwóch lat można by wybudować dwa parkingi park&ride – ogromnie potrzebne na Białołęce, np. przy ratuszu albo nieopodal stacji kolejowej w Choszczówce, gdzie niebawem uruchomiona zostanie szybka kolej miejska. Jeśli Zarząd dzielnicy o takowy nie zadba, SKM-ka pozostanie pusta. Ostatni „Czas Białołęki” donosi, że burmistrzowie dopiero teraz zamierzają negocjować uruchomienie linii autobusowych, które dowiozą mieszkańców Czajki, Buchnika, Dąbrówki, Płud do stacji kolejowej. Rychło w czas. Jak na razie dotarcie tam z ulicy Milenijnej, Czeremchowej, Żiżki czy Łąkowej to perspektywa 10-minutowej jazdy 133 i 15-minutowego spaceru.

Skoro władze taką sympatią pałają do Kanału Żerańskiego, to może czas pomyśleć o zdobyciu środków na jego rewitalizację? Targówkowi, który posiada znacznie mniej atrakcyjny Kanałek Bródnowski udało się pozyskać 30 milionów na jego rekreacyjne wykorzystanie.

Ufam, że zdrowy rozsądek zwycięży, a moje wątpliwości znajdą racjonalne rozstrzygnięcie. I to nie na zasadzie pokazania siły władzy, jak to miało niedawno miejsce przed urzędem dzielnicy, kiedy kierowców, chcących korzystać z komunikacji miejskiej, przegoniono szlabanem, nie proponując nic w zamian. Oby szlaban nie stał się jedynym pomnikiem obecnej kadencji!

Bartek Włodkowski

Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .