W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



Polityczny przewodnik rowerowy?

Bartek Włodkowski - radny Dzielnicy Białołęka ("Gospodarność"), szef Fundacji AVE

Swego czasu popełniłem w „Aveciarzu” tekst pt. „Promocja na odwrót”, w którym wyrażałem swoje obiekcje dotyczące sposobów promowania przez urząd dzielnicy. I napytałem sobie biedy. Wydział Promocji i Komunikacji Społecznej chyba się na mnie obraził.

Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Od prawie roku bowiem na stronach urzędu nie pojawiają się żadne informacje o projektach realizowanych przez Fundację AVE na rzecz mieszkańców. Dziwi to, ponieważ niektóre z nich są dofinansowywane przez miasto w ramach otwartych konkursów ofert. Podobny problem zgłaszają niektóre organizacje III sektora skupione w Dzielnicowej Komisji Dialogu Społecznego.

Rozumiem, że urząd ma prawo do selekcji nadsyłanych newsów i kształtowania własnej polityki informacyjnej. Rozmawiałem ostatnio o tej sprawie z burmistrzem Jackiem Kaznowskim, który obiecał przyjrzeć się problemowi, zaznaczając jednocześnie, że urząd musi dbać o apolityczność publikowanych informacji. Nie pojmuję, jakim cudem Juwenalia III Wieku, konkurs recytatorski ks. Twardowskiego, powstańczy spływ kajakowy czy ostatnio wydany przewodnik „Białołęka rowerowa” mogą być „politycznie niepoprawne”? Zwłaszcza, że na nowym portalu internetowym dzielnicy zarezerwowano znaczą przestrzeń dla III sektora, która jest bodaj najmniej żywym działem i to nie z winy organizacji pozarządowych.

Dodajmy, że jednocześnie nakłady finansowe na promocję wciąż rosną. Urząd ma rzecznika, własną gazetę, która kosztuje podatników ponad 100 000 zł rocznie, nową stronę www, wydawnictwa informujące o inwestycjach, system informacji elektronicznej… To wszystko ma sens, jeśli autentycznie służy lokalnej społeczności a nie realizowaniu partykularnych interesów lub kreowaniu wyimaginowanego obrazu świata. Zastanawiam się, o czym będzie pisać „Czas Białołęki” jeśli zapowiadane kolosalne cięcia budżetowe wejdą w życie?

W dzielnicy, która ma tak ogromny potencjał i zapotrzebowanie jak Białołęka, organizacje III sektora powinny być traktowane ze szczególną uwagą. Mogą bowiem wypełnić istotną lukę w zakresie oferty edukacyjnej, kulturalnej, sportowo-rekreacyjnej czy pomocy społecznej, nie mówiąc o bardzo ważnej kwestii integracji mieszkańców. W innych dzielnicach dialog autentycznie się rozwija. Na przykład na Ochocie delegowano jednego urzędnika do animowania tego rodzaju działalności. Organizacje związane z tamtym urzędem otrzymują raz w tygodniu (!) newslettery o akcjach, konkursach, możliwości pozyskania grantów nie tylko w programach dzielnicowych czy miejskich. Sam urząd wychodzi z inicjatywami w zakresie promowania III sektora, akcji 1 %, dopytuje o prowadzone działania dla mieszkańców, koordynuje współpracę – tradycją są wspólne pikniki, przedsięwzięcia społeczne, informator… U nas – udaje się, że pewne dziedziny życia po prostu nie istnieją.

Myślę, że dotykamy tutaj rzeczy znacznie głębszej, aniżeli banalne opublikowanie jednego newsa więcej. Chodzi o sposób traktowania III sektora i w ogóle obywateli. Nie jest przecież celem samorządu autopromocja. Białołęce potrzeba gospodarza, który nie tylko będzie miał wielkie wizje, ale stworzy – nomen omen – obywatelską platformę dla coraz bardziej twórczej i pęczniejącej społeczności.

Jeden przykład z wielu. Mieszkańcy ulicy Fortel w sercu osiedla Wiśniewo od kilku lat interweniują w sprawie budowy drogi. I pomimo, że wielu z nich mieszka tutaj od dziesiątek lat, dopiero niedawno udało się radnym skierować wniosek do Rady Warszawy o umieszczenie ich ulicy w WPI (nota bene który nie zyskał poparcia miejskich rajców). Sytuacja jakich wiele, w obliczu skąpych środków na inwestycje, trudno zaspokoić nawet najpilniejsze potrzeby. Niedawno miało mieć miejsce doroczne równanie ulicy. Kiedy zajmująca się nim firma po zakończeniu prac w okolicy przeniosła maszyny do innej części dzielnicy, zaniepokojeni mieszkańcy pofatygowali się do urzędu z pytaniem o termin wykonania pracy; inni telefonowali. Nie mogli uzyskać żadnych konkretów. Dopiero moja interwencja sprawiła, że wykonano telefon do wykonawcy robót i w ciągu minuty okazało się, że ulica będzie równana za trzy dni. Czy nie można było zadzwonić po pierwszym pytaniu mieszkańca tego poranka?

Podkreślam – nie chodzi mi o jakikolwiek złośliwości czy co gorsza piętnowanie urzędników; to kwestia standardów, do których wciąż warto dążyć… No a poza tym – każdy wie: z urzędnikami trzeba grzecznie. Dlatego kupię czekoladki na zgodę i w poniedziałek pójdę do Wydziału Promocji. Z burmistrzem ustaliłem, że mamy współpracować przy tworzeniu internetowego Muzeum Białołęki. Trzymajcie Państwo kciuki!

Z ostatniej chwili: zmiany wchodzą w życie. Informację o festiwalu rockowym opublikowano, choć zadbano, aby nie zaistniała jak wszystkie inne na stronie głównej. Dobre i to. Natomiast w „Czasie Białołęki” miejsca na relację zabrakło, chociaż imprezę współfinansował Wydział Kultury i wszystkimi innymi projektami dotowanymi z tej puli urząd się chwalił. Czepiam się?

Bartek Włodkowski

Dodane przez Vincent
13:09 02.10.2015
Double standards in the UN, EU, European Commission, Germany, US and etc..Двойные стандарты в ООН, Евросоюзе, Европейской комиссии, Германии, Америки и т.д .. Моя личная ситуация тому доказательство
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .