W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



Kopnij Grubego!

Magda Chorąży - studentka polonistyki, mieszka w Choszczówce

Międzynarodowy mecz lacrosse na Białołęce

Aura typowo jesienna. Za oknem szaro, w kałużach coraz więcej drobnych kropelek. Nie lubię takiego deszczu. Najchętniej cały dzień spędziłabym pod kocem. Dzwonię, wolę się upewnić, czy mecz się odbędzie, no bo mokro i zimno. – To co, gramy? – mówię. – No pewnie, a czemu nie? Widzimy się na boisku, życz nam powodzenia, pa! – słyszę w słuchawce rozentuzjazmowany głos Piotrka Stalmacha, zapaleńca i ojca chrzestnego stołecznego lacrosse. Entuzjazm zaraźliwy! Pogoda przestała mi przeszkadzać.

Już z daleka słyszę głośne okrzyki: „Polska, biało-czerwoni!”. Przyspieszam kroku. Na boisku dwie drużyny. Każda odśpiewuje swój hymn. Nasz zabrzmiał doniośle, odbijając się mocnym echem od pobliskich bloków. Zaczęło się. Gra przypominająca rugby, na pewno podobna pod względem poziomu emocji i… agresji . Chodzi o to, by odebrać małą piłkę przeciwnikowi i wrzucić do bramki. Wszystko dokonuje się za pomocą specjalnych kijów zakończonych siatką. Zawodnicy ubrani są jedynie w krótkie spodenki, resztę stroju stanowią ochraniacze. Po kilku minutach meczu pomyślałam, że gdybym to ja grała w lacrosse, robiłabym wszystko, żeby nie zdobyć piłki. Zawodnik, w którego siatce znajdowała się mała biała kula, od razu był atakowany przez przeciwników. Nasi starali się zachowywać delikatnie. Łotysze z zimną krwią uderzali w plecy, głowę i nogi. Szczególnie niebezpieczny okazał się zawodnik nazwany przez kibiców „Gruby”. Masa ciała dawała mu dużą przewagę.

Wszyscy wiedzą, że Polacy są najlepszymi kibicami na świecie. Tym razem również pokazaliśmy, co potrafimy. Na trybunach zasiedli ludzie w różnym wieku, nawet bardzo młodzi, którzy pod wpływem entuzjazmu starszych, krzyczeli ile sił: „Nasi gólą!” albo „Kopnij Glubego!”. Po każdej akcji, to znaczy potrąceniu przeciwnika, przewróceniu go, lub odebraniu piłki, rozbrzmiewało głośne „Polska! Polska! Polska!”. Jedność, jaką czuje się podczas takiego meczu, jest niesamowita. Mimo zimna i mżawki, wszyscy z wypiekami na twarzy mocno klaskali.

Ostatni gwizdek sędziego. Wynik mało zadowalający dla naszej drużyny, przegraliśmy. Jednak ani zawodnicy, ani kibice nie byli zmartwieni. Obie drużyny dostały brawa. Polacy dziękowali Łotyszom, Łotysze dziękowali Polakom. Do wymiany koszulek nie doszło, choć euforia sięgnęła zenitu. Skończyło się na wspólnym zdjęciu.

– No i jak wrażenia? – pytam Piotrka.

– Super, żyję… – fakt zadowalający, zwłaszcza po zderzeniu z Grubym. – Kolejny mecz gramy na początku listopada, będzie lepiej.

Po meczu każdy mógł spróbować swoich sił w lacrosse. Złapanie małej piłeczki wcale nie jest takie łatwe jak może się wydawać. Na boisko weszli ci, którzy do tej pory zdzierali sobie gardła na trybunach. Wśród nich Anastazja, młoda, bardzo drobna dziewczyna, zawodniczka powstającej na Białołęce pierwszej w Polsce żeńskiej drużyny lacrosse.

– Dlaczego grasz, przecież to taki niebezpieczny, inwazyjny sport?! – pytam zdumiona.

– Dziewczyny mają trochę inne zasady. U nas każde dotknięcie ciała przeciwniczki jest faulem. Uderzać można tylko w kij… A lacrosse zainteresowałam się przypadkiem. Zobaczyłam kiedyś trening chłopaków i bardzo mi się spodobało: można się naprawdę wyżyć i – co najważniejsze – zgubić sporo kilogramów… Polecam wszystkim dziewczynom!

Jadąc na mecz postanowiłam, że będę obserwatorem. Zanotuję opinie kibiców, opiszę zachowania zawodników, słowem zrobię swoje. I tyle. Nie jestem fanką sportowych emocji. Było zupełnie inaczej, dałam się wciągnąć w kibicowanie i nie raz krzyknęłam: „Uważaj na Grubego!” Rozważam nawet, czy nie przyjść na trening żeńskiej drużyny. (Cóż, taki kij to świetny argument podczas różnicy zdań z narzeczonym… Tylko nie mówcie nic mojemu Kubie!)

Pasjonaci lacrosse z Białołęki we współpracy z Białołęckim Ośrodkiem Sportu i Fundacją AVE zorganizowali na boisku w parku Picassa ogólnopolskie zgrupowanie szkoleniowe i międzynarodowy – pierwszy w polskiej historii lacrosse – mecz z Łotwą. Od 9 do 11 X 49 zawodników trenowało pod okiem doświadczonego selekcjonera, Christiana Zwickerta – trenera Wesley College i wielu drużyn z amerykańskich uniwersytetów, zdobywcy złotego medalu na Mistrzostwach Europy w 2001 roku (selekcjoner reprezentacji niemieckiej), laureata nagrody „Trener Roku 2004”.

Polacy uczyli się ustawień ofensywnych i defensywnych oraz zagrywek przejściowych. – W piątek biegaliście po boisku rzucając do siebie piłkę, bez ładu i składu. Dzisiaj jest zupełnie inaczej, dzisiaj gracie już w lacrosse! – powiedział trener po ostatnim treningu. Spośród wszystkich uczestników zgrupowania wybrał trzydziestu, którzy mieli zagrać w niedzielnym spotkaniu. W reprezentacji znaleźli się czterej przedstawiciele Białołęki.

– Jeszcze przed rozpoczęciem meczu widać było dysproporcję między zawodnikami obydwu reprezentacji. Łotysze – wysocy, dobrze zbudowani mężczyźni. My, studenci i uczniowie, nowicjusze. Trzy lata temu Łotwa brała udział w Mistrzostwach Świata Lacrosse, u nas wtedy jeszcze nikt o tym sporcie nawet nie śnił. Po gwizdku szybko stało się jasne, że będzie ciężko pokonać rywali – mówi Piotr Stalmach, lider warszawskiego lacrosse. I choć Polacy dali z siebie wszystko, mecz zakończył się zwycięstwem Łotwy 16:2. Dwie honorowe bramki strzelili Michał Woźnica i Chris Perziński. – Pomimo przegranej to dla nas bardzo ważna lekcja. Nie dość, że mieliśmy szansę uczyć się taktyki pod okiem świetnego trenera, to także odłożyliśmy nasze klubowe kolory i waśnie na bok, aby założyć identyczne biało-czerwone stroje. Nawet jeśli nie będzie nam dane zagrać w przyszłym roku na Mistrzostwach Świata w Anglii, na pewno ten dzień należy uznać za milowy krok w rozwoju lacrosse w Polsce! – komentuje Stalmach.

Lacrosse zawitał do Polski w 2007 roku i prężnie rozwija się w Poznaniu, Wrocławiu, Warszawie i Krakowie. Istotą gry jest wrzucenie piłki do bramki przy użyciu metrowego kija zakończonego koszykiem. Można też wytrącać piłki z koszyka przeciwnika. Drużyny liczą po 10 zawodników, a mecz składa się z czterech piętnastominutowych odsłon. Mistrzostwa Świata w Lacrosse rozgrywane są co cztery lata. Obecnym mistrzem jest Kanada, która odebrała po 28 latach ten tytuł Amerykanom. Więcej informacji: piotr.stalmach@gmail.com, www.polandlacrosse.com

Magda Chorąży


Dodane przez Karol
01:54 02.11.2009
Największy błąd, to "przedstawiciele Białołęki" - prawidłowe było by "przedstawiciele Warszawy". Reszta błędów nieznaczne. Ogółem - tekst daje radę. :-)
Dodane przez N.
23:16 10.11.2009
"pierwszej w Polsce żeńskiej drużyny lacrosse. " błąd :)
Dodane przez redakcja
23:33 10.11.2009
a są inne?
Dodane przez N.
23:46 10.11.2009
tak, we Wrocławiu. Kochana redakcjo, wystarczy użyć google.
Dodane przez redakcja
11:19 11.11.2009
dzięki za info, zwracamy honor, opieraliśmy się na informacjach uzyskanych od członkiń drużyny, może jakieś nieporozumienie. Na pewno pierwsza w Warszawie i na Mazowszu! Będzie okazja do sprostowania, bo na listopad planujemy reportaż z treningu żeńskiej drużyny...
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .