W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



Tam, w leśnej gęstwinie...

Ola Borycka - studentka lingwistyki na UW, fanka kultury rosyjskiej, śpiewu, tańca i kajaków

Ilekroć w amerykańskich filmach pojawia się scena pogrzebu, widzimy cmentarz z nienagannie skoszoną, soczyście zieloną trawą i symetrycznie ustawionymi nagrobkami. Choć polskie nekropolie to nie „american dream” przywykliśmy do tego, iż powinny być miejscami zadbanymi, rozplanowanymi możliwe logicznie. W przeciwnym razie – „coś tu nie gra”.

W cieniu drzew

Ruskowy Bród – ulica jakich na Białołęce wiele. Domki jednorodzinne, ogromna niezabudowana przestrzeń oraz – na niewielkim wzniesieniu – całkiem spory lasek.

Jest zupełnie ciemno, jedynie blade światło latarni, stojących nieopodal pozwala dostrzec, co dzieje się dookoła. Czuję, że to miejsce niezwykłe, choć nie wiem jeszcze dlaczego – jakaś metafizyka... Wejście w gęstwinę wydaje się przerażające – mówiąc szczerze nie przepadam za nocnym spacerowaniem po lesie, a co dopiero, kiedy kryje on... Ale o tym za chwilę. Gdzieś pomiędzy kłującymi krzakami akacji a stertą śmieci, właściwie w bardzo bliskiej odległości od uśpionej uliczki, dostrzegam znicze. Nie palą się, zgaszone podmuchem wiatru. Kiedy kolega zapala latarkę, widzę kilka kamiennych płyt rozrzuconych asymetrycznie na niewielkiej powierzchni między zaroślami.
Na płytach – dobrze zachowane napisy, niestety nie po polsku. Marta tłumaczy, że to grób Hansa, tam znów spoczywa Friedrich.

Znajdujemy się na ewangelickim cmentarzu dawnych osadników holenderskich i niemieckich.

Zaskoczeni?

Przyznaję, że ja także byłam. Nie wiem, co poraziło mnie bardziej: to, że owa nekropolia w ogóle się tu znajduje, czy to, że jest do tego stopnia zaniedbana.

Mój melancholijny nastrój pogłębił się, po oświadczeniu Marty: – Tutaj leży trzyletnie dziecko! Rodzice wygrawerowali dla niego na nagrobku wierszyk...

Słucham słów zrozpaczonych niemieckich rodziców, patrząc na leżącą tuż obok trzyletniego niemieckiego maleństwa puszkę po piwie...

Raz jeszcze pośród drzew

Nieopodal, przy ulicy Kamykowej położony jest kolejny, nieco większy, lasek. A przynajmniej do tej pory sądziłam, iż to tylko gaik. Pomiędzy drzewami spotykamy miejsca pochówku niemieckich osadników. Tutaj jednak jeszcze trudniej je zobaczyć. Pokryte trawą, mchem i zaroślami, zdają się (jakkolwiek absurdalnie to brzmi)… umierać. Żeby zobaczyć najokazalszy nagrobek słupowy, trzeba wiedzieć, w którym miejscu wczołgać się w gęste krzaki. Od strony ulicy jest zupełnie niewidoczny.

Stojąc na skraju lasu–cmentarza i zapalając z przyjaciółmi znicze, zadaję sobie pytanie: po co ludzie tworzą nekropolie? I przychodzi mi do głowy tylko jedna odpowiedź: żeby ocalić zmarłych od zapomnienia.

Co jednak zrobić, kiedy nasza pamięć szwankuje?

Na tereny Białołęki od połowy XVII wieku sprowadzali się cudzoziemcy: najpierw Holendrzy, później także Niemcy. Trudnili się melioracją, osuszaniem gruntów, często przywozili ze sobą nowe metody uprawy ziemi. W przeważającej większości byli protestantami. Jedyny ślad ich kilkuwiekowej obecności to niszczejące pozostałości po cmentarzach. Na dwóch z nich przy ulicy Kamykowej (największy, półhektarowy, nieopodal Juranda ze Spychowa) oraz przy ulicy Ruskowy Bród w gęstwinie akcji, bzu, głogu i drzew, pomiędzy śmieciami można odnaleźć zachowane XIX i XX-wieczne płyty nagrobne z inskrypcjami w języku niemieckim i polskim. Po trzecim, ulokowanym na Kępie Tarchomińskiej, nie ma już śladu. Kilka nagrobków zachowało się na cmentarzu tarchomińskim przy ulicy Mehoffera, którego część przed wojną również należała do społeczności ewangelickiej.

Od 1995 roku różne organizacje społeczne i osoby fizyczne postulują uporządkowanie terenów cmentarzy ewangelickich. Ostatnio z inicjatywą stworzenia lapidarium wystąpiło stowarzyszenie „Moja Białołęka”. Władze Warszawy wciąż wymawiają się brakiem środków finansowych oraz nieuregulowanymi sprawami własnościowymi. Materialne pamiątki po ludziach, którzy tworzyli Białołękę, odchodzą wraz z kolejnymi zdewastowanymi lub całkowicie zarośniętymi płytami nagrobnymi. Fundacja AVE opracowała dokumentację fotograficzną i filmową cmentarzy, która dostępna będzie w Wirtualnym Muzeum Białołęki.

Ola Borycka
redaktor naczelna

Dodane przez Sawsan
13:25 02.10.2015
That\'s an astute answer to a tricky qutoeisn
Dodane przez King
23:50 08.10.2015
Your posnitg lays bare the truth
Dodane przez Sabrina
04:05 09.10.2015
That\'s a clever answer to a tricky quieston http://fueklhuxloq.com [url=http://qmflafxn.com]qmflafxn[/url] [link=http://rkjmemmn.com]rkjmemmn[/link]
Dodane przez Yayas
10:24 09.10.2015
Great article but it didn\'t have evhgtyeinr-I didn\'t find the kitchen sink!
Dodane przez Raymond
07:09 10.10.2015
Keep on writing and chugnigg away! http://bqzucqulk.com [url=http://cwpmobfuvdv.com]cwpmobfuvdv[/url] [link=http://lfjghxot.com]lfjghxot[/link]
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .