W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



Zaczęło się...

Magda Chorąży - studentka polonistyki, mieszka w Choszczówce

Oczyszczalnia ścieków Czajka nigdy nie była zbyt łaskawa dla swoich sąsiadów. Wiedzą o tym wszyscy, którzy z zatkanymi nosami urządzają latem grilla. Wiedzą o tym też ci, którzy próbowali przejechać koło Czajki w ostatnich dniach.

Przed wyborami obecna prezydent Warszawy obiecała Białołęczanom, że spalarni nie będzie. Mieszkańcy lapidarnie komentują ten fakt: „obiecała, wygrała i zapomniała, co obiecała”. „Może nie będzie tak źle” – pomyślałam. W końcu rozwiązania techniczne są już tak zaawansowane, że możemy w ogóle nie odczuć (w przenośni i dosłownie) tej inwestycji. Bardzo często przejeżdżam obok oczyszczalni i już latem zauważyłam, że budowa ruszyła.

Bałagan i dewastacja

Rychło okazało się, że byłam bardzo naiwna. Pomimo otwarcia specjalnej drogi technicznej dla potrzeb tej ogromnej (jednej z największych w Europie) budowy, wszystkie ciężkie auta i maszyny dzień i noc jeżdżą osiedlowymi ulicami: Animuszu, Czeremchową, Przylesie, Czajki, Parcelacyjną i Deseniową.

Na efekty nie trzeba długo czekać. Już teraz okoliczne drogi są jednym wielkim bajorem. Pod brązową, błotnistą papką czają się olbrzymie dziury. Czy wykonawców publicznych inwestycji nie obowiązują powszechne przepisy o konieczności mycia opon aut, wyjeżdżających z placu budowy? Na ulicy Czeremchowej, pomimo ustawienia znaku ograniczającego wjazd aut powyżej 10 ton, wciąż można spotkać dźwigi, koparki i ogromne wywrotki.

Mieszkańcy Dąbrówki i okolicznych osiedli założyli Komitet Obrony Mieszkańców przed Uciążliwościami Budowy Oczyszczalni „Czajka” dla egzekwowania swoich praw. Nic dziwnego. Ruch ciężkich aut nie tylko skutecznie zakłóca spokój i dewastuje ulice, ale przyczynia się do realnych zniszczeń domów – w wielu miejscach popękały ściany i nadproża. Mieszkańcy żalą się, że nie ma patroli policyjnych, które mogłyby wskazywać kierowcom drogę techniczną, nota bene zupełnie nie oznakowaną. Pomimo, że swoje problemy zgłaszali wielokrotnie do najróżniejszych urzędów, nie widać żadnej poprawy. Tak jakby nie było kierownika budowy, organów kontroli i jakby modernizacja Czajki nie była jedną z kluczowych publicznych inwestycji.

W gumiakach do „beemki”

Aż trudno uwierzyć, żeby tak duże przedsięwzięcie jak modernizacja oczyszczalni ścieków i budowa spalarni, realizowane przez miejską spółkę, było prowadzona chaotycznie. Najprostszy problem od trzech miesięcy nie może znaleźć rozwiązania. Na logikę biorąc wydawałoby się, że sprawę powinien rozwiązać jeden telefon burmistrza lub dyrektora któregoś z miejskich biur do dyrekcji MPWiK. Aż strach pomyśleć, co musi dziać się na samym placu budowy? Zresztą obawy potwierdza ostatnia „wpadka” z kolizją przebiegu mostu Północnego z tunelem ściekowym.

Tymczasem mieszkańcy radzą sobie domowymi sposobami. Bardzo praktyczny sposób, który zaobserwowałam, to wożenie ze sobą kaloszy. Pan z terenowego auta, na którym lśnił znaczek BMW, siedząc już w samochodzie, zamieniał szare, gumowe buty, sięgające kolan, na eleganckie lakierki. Cóż, zmuszony był wysiadać wprost do bajora.

Obecnie trwa procedura opracowania nowej organizacji ruchu przy wjeździe w ulicę Przylesie. Ma stanąć znak zakazujący wjazdu ciężkim autom. Znając życie, wydaje się, że przydałyby się radykalniejsze rozwiązania. Może kamery i stosowane w innych miastach elektroniczne wagi, instalowane w ulicy? Wówczas żaden kierowca, łamiący zakaz, nie czułby się bezkarny. W skali całej inwestycji koszt takiego rozwiązania jest nieznaczny.

Umowa społeczna

Władze miasta muszą pamiętać, że budowa spalarni ma sporą opozycję w lokalnej społeczności. Opisane zaniedbania pogłębiają niechęć. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nic nie może być zrobione porządnie, tak jak należy, a problem powstaje tam, gdzie nie powinno go być wcale?

W obecnej sytuacji wydaje się, że władze dzielnicy i MPWiK powinny natychmiast przystąpić do rozmów z mieszkańcami w celu zrekompensowania zaistniałych zniszczeń. Czas chyba na postulowaną od dawna umowę społeczną. Wygląda bowiem na to, że wbrew przedwyborczym zapewnieniom Białołęka, która ma ponosić ciężar przyjmowania nieczystości z całego miasta, w zamian nic nie dostanie. Nie licząc oczywiście „wsadu” do czajkowego pieca…

Magda Chorąży

Dodane przez pracownik budowy
15:01 20.02.2010
na budowie jest całkiem dobrze. Za około rok kiedy zacznie się budowa ul. Mehoffera bis zacznie się znacznie bardziej uciążliwa część budowy i to tuż pod nosem okolicznych domów.
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .