W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 

Edward Figauzer, Autor hrabia Tadeusz Mostowski, właściciel Tarchomina (zaczerpnięto z \"Wikipedii\") Nagrobek Józefa Labeya na tarchomińskim cmentarzu Winnice zaznaczone na planie Wolskiego z XIX wieku Zapis w Księdze Zgonów Parafii Tarchomin, dotyczący śmierci Józefa Labeya



BIAŁOŁĘCKI MAMROT, czyli skąd nazwa Winnica?

W cyklu „Autentyk” publikujemy artykuł p. Edwarda Figauzera, seniora, cenionego przewodnika warszawskiego, pasjonata dziejów Białołęki, niegdyś mieszkańca Nowodworów, autora wielu ciekawych opracowań zawartych w książce „Historia Białołęki i jej dzień dzisiejszy”. Choć tekst nie dotyczy osobistych wspomnień Autora, znakomicie pokazuje, jak wiele jest „białych plam” w naszej lokalnej historii. Czekają na swoje odkrycie w archiwach, aktach, relacjach …

Popularyzacji dziejów małej ojczyzny ma służyć także Wirtualne Muzeum Białołęki (muzeumbialoleki.pl), przygotowywane przez Fundację AVE, które już niebawem rozpocznie swoją działalność. Wszystkich, którzy chcieliby podzielić się swoimi wspomnieniami o dawnej Białołęce – prosimy o kontakt aveciarz@gmail.com, 0608178447.

Artykuł nawiązuje do niedawnej publikacji kwartalnika „ART BOK” pt. „Białołęckie drewniaki cz. 2” pióra p. Pawła Dotrywa, który postawił w swoim tekście wiele pytań.

Królowa Bona i wareckie winnice

Od dawna historycy zastanawiają się, skąd pochodzi nazwa Winnicy – jednego z tarchomińskich osiedli (do 1951 roku podwarszawskiej wsi), usytuowanego po zachodniej stronie ulicy Modlińskiej na północny wschód od Nowodworów, między ulicami Aluzyjną, Dzierzgońską i Leśnej Polanki. Pan Paweł Dotryw uważa za mało prawdopodobne, że od uprawy winorośli.

Otóż nie! Różne dokumenty i nieoceniony Internet podają, iż najstarsze ślady uprawy winorośli w okolicach Krakowa pochodzą z IX wieku, natomiast królowa Bona, żona Zygmunta Starego, założyła winnice nieopodal Warszawy - na zboczu góry zamkowej w Czersku i w okolicach Warki, na zboczu doliny Pilicy. Przewodnik po Polsce z 1963 roku podaje: „…w pn-wsch dzielnicy Warki – Winiary, Mazowiecka Wytwórnia Win, rozbudowana 1958-59, stacja doświadczalna oraz ośrodek kształcenia instruktorów uprawy winnej latorośli”. Chciałem się upewnić, czy wytwórnia jeszcze istnieje i produkuje wina gronowe. Dowiedziałem się, że odkąd cały okręg jest wielkim producentem jabłek, przestawiono się na wina owocowe, ale do produkcji „Mamrota Podlaskiego” z telewizyjnego serialu „Ranczo” się nie przyznają...

Możemy zatem przyjąć, że uprawa winorośli na terenie Białołęki była możliwa i nazwa Winnica pochodzi od uprawy winorośli. Ale kto i kiedy zaczął je uprawiać?

Józef Labey, winogrona z nagrobka i hrabia Mostowski

Odwiedzających cmentarz w Tarchominie intryguje stary nagrobek – ponad metrową kolumnę wieńczą wykute w kamieniu winogrona. Spoczywa tutaj Józef Labey, właściciel niezbyt wielkiego terenu, położonego na piaszczystej wydmie; tutaj właśnie założył swoją winnicę. Powstaje pytanie – skąd Labey wziął się na naszym terenie?

Odpowiedź jest prosta – sprowadził go właściciel Tarchomina Tadeusz Mostowski, o którym wiele ciekawych informacji znajdujemy w „Polskim Słowniku Biograficznym”: „Mostowski Tadeusz Antoni h. Dołęga (1766-1842), kasztelan raciąski, działacz Sejmu Czteroletniego i powstania kościuszkowskiego, minister spraw wewnętrznych Księstwa warszawskiego i Królestwa Polskiego, krytyk literacki i wydawca, uczył się w Collegium Nobilium, następnie studiował rolnictwo w Niemczech, Szwajcarii i Francji, w 1794 roku wraz z Ignacym Potockim uzgadniał z A. Suworowem na Pradze warunki kapitulacji Warszawy. Aresztowany i uwięziony w Petersburgu, w 1802 roku powrócił do kraju i zamieszkał w swym majątku w Tarchominie. Sprowadził tu kilkanaście rodzin chłopów francuskich, starając się przy ich pomocy stworzyć wzorowe gospodarstwa i propagować postęp w rolnictwie wśród swoich poddanych. W maju 1916 roku opracował projekt założenia szkoły kunsztów i rzemiosł na Bielanach, szkoły rolniczej w Wawrzyszewie i szkoły weterynarii w Rudce pod Warszawą, stając się tym sposobem jednym ze współtwórców Instytutu Agronomicznego, przemianowanego następnie na Instytut Gospodarstwa Wiejskiego na Marymoncie. Zainicjował ponadto zakładanie niedzielnych szkółek rzemieślniczych. Był entuzjastą organizowania wielkich dorocznych jarmarków międzynarodowych w Warszawie, uważając, iż przyczyni się to do ożywienia całej gospodarki kraju. Sprowadzał pierwsze maszyny przędzalnicze, zakładał manufaktury sukiennicze, bawełniane, fajansów, dywanów itp. Inicjował prace nad Kanałem Augustowskim i budową nowoczesnych dróg, ulepszył komunikację pocztową, założył towarzystwo wyrobów zbożowych i pierwszy młyn parowy w Warszawie oraz zapewnił stały fundusz pomocy dla właścicieli budujących domy w stolicy, przyczyniał się do zakładania nowych osiedli i miast przemysłowych.”

Do tego należy dodać, że hrabia na początku XIX wieku w Tarchominie rozpoczął budowę dużego zespołu pałacowego, który miał składać się z dwóch kordegard, dwóch oficyn i właściwego pałacu w miejscu istniejącego do dziś XVIII-wiecznego dworku. Inwestycja nie została dokończona – powstała tylko lewa kordegarda i prawa oficyna, za to z bardzo nietypowego jak na rezydencję magnacką materiału, bo z ubitej ziemi. Obiekty te stoją do dziś, a do oficyny (pałacyku) zostały przybudowane pomieszczenia Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Warszawsko-Praskiej. Z budownictwem z ubitej ziemi zapoznał się Mostowski we Francji i w Niemczech, gdzie jest ono często stosowane jako tanie, odporne na pożary i ekologiczne. Co ciekawe, obecnie ponad 1/3 populacji ludzkiej mieszka w domach z ziemi.

Winiarska szkoła w Tarchominie

Sprowadzeni przez Mostowskiego chłopi francuscy oprócz utworzenia wzorowych gospodarstw i propagowania postępu w rolnictwie, kierowali również budową obiektów pałacowych z ubitej ziemi, bo nikt inny oprócz nich, tego by nie potrafił. Początkowo przypuszczałem, że właśnie za wynagrodzenie za tę budowę, Józef Labey kupił teren pod winnicę, ale doszedłem do wniosku, że do urządzenia winnicy musiało dojść na początku zagospodarowania się Francuzów, którzy byli przyzwyczajeni do picia przy posiłkach wina. W Polsce wina importowane były zbyt drogie jak na możliwości nawet chłopów-instruktorów rolniczych.

Swoją drogą niesłychanie interesujące byłoby dotarcie do tej umowy – co ona obejmowała? Okres szkolenia, czy mieli pozostać na stałe, wielkość gospodarstw, wynagrodzenie, jak dotarli do Polski – drogą morską czy lądową…? Bo to co obejmował postęp w rolnictwie możemy dowiedzieć się z „Gazety Warszawskiej” z 17 lutego 1816 roku i następnych, które informowały o zakazie wznoszenia w Warszawie budynków drewnianych (jako zbyt łatwo ulegającym pożarom), a tylko murowanych i z ubitej ziemi, pożyczkach na ich budowę oraz urządzeniu we wsi Włochy szkoły, gdzie 20 „parobków” mogło się przez rok uczyć murarki, budownictwa z ubitej ziemi, robót ciesielskich, jak również używania narzędzi rolniczych potrzebnych do uprawy przemiennej i obrabianiu warzyw w rzędach w polu. Oczywiście wieś Włochy również należała do Mostowskiego a nauczycielami w niej byli sprowadzenia z Francji dwaj rzemieślnicy.

Z kolei w 160. numerze „Gazety Polskiej” z 1828 roku możemy przeczytać ogłoszenie, wskazujące, że w Tarchominie prowadzono szkołę uprawy winnic:

Niżej podpisany, chcąc odpowiedzieć i zarazem wielorakim zapytywaniem, do zawiadującego w Tarchominie przesyłanym, a przytem uniknąć potrzeby, dla niego chlubnej, ale kosztownej korespondencji, ma zaszczyt oświadczyć, że ucznie mogą być przyjmowane przy winnicach, bez żadnej innej opłaty, prócz trzydziestu złotych rocznego wynagrodzenia dla majstrów ogrodników, czyli winiarzy i opatrzenia wiktu dla ucznia. Gdyby jednak żądano, aby uczeń żywiony był przez ekonomię, kosztować to będzie od każdego tu pod Warszawą, oprócz powyższego wynagrodzenia, złotych trzysta, które w takim razie, przesłać trzeba wraz z uczniem prosto na ręce podpisanego. Ucznie będą robić i nabywać wiadomości, jak przygotować wydmy piaszczyste, sadzić w nich, hodować, obcinać, szczepić, zachować na zimę krzewy winne i owocowe, przechowywać przez kilka miesięcy winogrona, tłoczyć z ich jagód wino, prowadzić lub wstrzymywać jego robotę, według najświeższych udoskonaleń. W porach wolnych od pracy na winnicach użyci i oswajani będą z czynnościami gospodarskimi z rozmaitymi narzędziami do uprawy rzędowej warzyw, roślin olejnych, farbiarskich i traw rólnych, z działaniem machin do młócenia, rżnięcia sieczki, mycia i krajania warzyw, robienia mączki i syropu z kartofli z hodowaniem bydła tyrolskiego i żuławskiego, oraz owiec hiszpańskich, robieniem i zachowaniem dla nich liscianek na zimę, z robotami w gorzelni i browarze, stawianiu budynków w ziemię ubijaną, czyli pizę itd. Zostawać tu na naukę mogą rok lub dwa, do woli przysyłającego, który zatem, jak mniemać wypada dla własnego bezpieczeństwa, zawrze z niem kontrakt na lat 6 lub 7. Zastrzega się jednak, że jeśliby który z nich pomimo upomnień i skarcenia, okazywał się ciągle niezdatnym lub złe skłonności takowy w każdym razie będzie odprawiony i odesłany bydź może, z odliczeniem reszty wiktowego, gdyby te za rok dla niego przysłany zostały.
W Tarchominie d. 25 maja 1828 Kierski Rządca

Na koniec smutna refleksja – z tak uporczywych starań Tadeusza Mostowskiego o rozwój taniego budownictwa z ubitej ziemi i postęp w rolnictwie pozostały tylko dwie budowle z planowanego zespołu pałacowego, powszechna na tych terenach uprawa warzyw oraz wspomniany nagrobek Józefa Labeya na cmentarzu przy ulicy Mehoffera. O reszcie wszyscy zapomnieli, a przecież Tadeusz Mostowski może być znakomitym patronem szkoły czy ulicy i inspirującym przykładem dla samorządowców.

Tajemnice z „Liber Mortuorum” Parafii Św. Jakuba

I byłby to już koniec tej historii, gdyby mnie diabli nie podkusili na zrobienie zdjęcia pomnika Labeya i spisania zniszczonej nieco inskrypcji, która po przetłumaczeniu brzmi: „Tu spoczywa Joseph Labey urodzony w Avenay (Francja) założyciel winnicy tarchomińskiej. Zmarł 18 maja 1856 roku w wieku 47 lat”.

W „Księdze Zgonów” Parafii Tarchomin znalazłem zapis: „Działo się we wsi Tarchomin dnia dziewiętnastego maja tysiąc osiemset pięćdziesiątego szóstego roku i godzinie drugiej po południu, stawił się Ludwik Labej nauczyciel prywatny lat czterdzieści trzy i August Norblin fabrykant lamp lat czterdzieści dziewięć liczący, obywatele wmieście Warszawie zamieszkali i oświadczyli iż w dniu osiemnastego bieżącego miesiąca i roku o godzinie trzeciej po południu umarł w kolonii Świdrach w miejscu zamieszkania swego Józef Labej właściciel kolonii w wieku lat czterdzieści siedem liczący syn Gabryela i Walentyny małżonków Labejów urodzony w mieście Awenaj w kraju Francuskim. Mąż pozostałej wdowy Maryanny z Krasuckich Labejowej właścicieli kolonii. Po przekonaniu się naocznem o zejściu Józefa Labeja akt ten stawiającym przeczytany i wraz z niemi podpisaliśmy, ksiądz Bardecki wikary parafii Tarchomin utrzymujący Akta Stanu Cywilnego.” Podpis – Lois Labey August Norblin.

Obydwa teksty obalają moją teorię o ściągnięciu Josepha Labeya przez Mostowskiego jako instruktora postępu rolniczego i budownictwa ziemnego. Labey urodził się w 1809 roku, a więc później niż data sprowadzenia francuskiej grupy, którą podaje „Polski Słownik Biograficzny”. Nie jest natomiast wykluczone, że kiedy pierwsza grupa chłopów francuskich już się zagospodarowała, stwierdziła, że są tu możliwości łatwiejszego życia i sprowadziła swoich krewnych. Nie wiemy ilu. Jeden z nich – Lois Labey został prywatnym nauczycielem, drugi Joseph, ożenił się z Marianną Krasucką, zamieszkał w kolonii Świdry, a winnicę założył na zboczach piaszczystej wydmy. Miejsce to po wielu latach zaczęto nazywać właśnie Winnicą!

Jan Berger w książce „Historia Białołęki i jej dzień dzisiejszy” w artykule „Pod zaborami” podaje, że na planie dóbr tarchomińskich sporządzonych przez „jeometrę rządowego” M. Wolskiego w 1858 roku zaznaczona jest winnica Labego (błędne nazwisko), natomiast sama nazwa Winnica dla wsi posiadającej 4 osady chłopskie pojawiła się pod koniec XIX wieku. Warto zauważyć, że w okolicy na wielu starych domach (przeważnie już rozebranych) rosła winorośl. Celowo piszę „rosła”, ponieważ nie zajmowano się przycinaniem nie owocujących już pędów, ani odłamywaniem pędów za gronami. To powodowało, że grona i jagody były niewielkie i więcej pożytku miały z nich ptaki niż ludzie. Odporna na mrozy, ładnie wyglądała na nasłonecznionych ścianach budynków, skutecznie też zacieniała werandy. Jestem prawie pewny, że sadzonki pochodziły właśnie z winnicy Labeya. Być może był to ostatni ślad (oprócz samej nazwy wsi i osiedla) po istniejącej tutaj winnicy.

Winnica w Winnicy czy przy Ceramicznej?

Próbę określenia miejsca lokalizacji winnicy komplikują sprzeczne informacje: na nagrobku występuje „winnica tarchomińska”, w parafialnej księdze zgonów Labej mieszkał w „kolonii Świdry”, natomiast Teodor Kikta w książce „Zapomniane karty z przeszłości Tarchomina” lokuje winnicę w okolicach dzisiejszych ulic Majolikowej i Ceramicznej. Są to miejsca odległe do miejscowości Winnica. Gdzie zatem naprawdę hodowano winne grona?

I tu nieoceniony Berger w przypisach do wspomnianego opracowania podaje trop – Archiwum Państwowe m.st. Warszawy. Tam właśnie w skorowidzu Hipoteki Warszawskiej „osiedla podwarszawskie” znalazłem przy sygnaturze 785 wpis „Plan winnic Świdry w 1858 roku”. Akta dotyczące tych terenów znajdują się w oddziale w Pułtusku. Po dokonaniu odpowiednich zgłoszeń wreszcie dostałem do przejrzenia teczkę, w której znalazłem plan kolonii Świdry Józefa Labeya z zaznaczeniem terenu winnicy, dołączony do aktu odstąpienia przez wdowę Maryję Labej prawa wieczystej dzierżawy terenu kolonii Świdry Leonardowi Czerkawskiemu. Teren całej „kolonii Winnicy do wsi Świdry w dobrach Tarchomin okręgu Warszawskiego” położonych” to 30 mórg i 11 prętów w tym winnice 7 mórg i 6 prętów. Cena „odstępnego” to trzydzieści pięć tysięcy złotych, albo rubli pięć tysięcy dwieście pięćdziesiąt. Oprócz odstępnego obowiązuje coroczna oplata dzierżawna trzysta trzynaście złotych i groszy osiemnaście, do rąk dziedzica dóbr Tarchomin lub jego plenipotenta, w ratach półrocznych, zawsze z góry, każdego pierwszego kwietnia i pierwszego października. Niezapłacenie w terminie spowoduje eksmisje. Akt odstąpienia prawa wieczystej dzierżawy oczywiście został sporządzony w imieniu cesarza: „My Aleksander Ilgi Cesarz Wszech Rossyi i Król Polski wiadomo czynimy…” przez rejenta Józefa Kalasantego Przesieckiego dnia trzynastego (dwudziestego piątego) marca 1861 roku, w obecności Józefa Hanusza, plenipotenta Pawła Muchanowa właściciela dóbr Tarchomin, oraz Maryji z Krasuckich Labej i Leonarda Czerkawskiego. Akt jest długi i zawiera wiele ograniczających paragrafów np.: „Avr IV. Nie wolno jest nabywcy obracać na inny użytek i zamieniać grunta jak ustanowione jest przeznaczenie w Art. II niniejszego kontraktu pod uprawę wina i produkcję tymże artykułami opisaną i zasadę tę obowiązuje się na zawsze zachować. Art. VI. Nie wolno zakładać szynku ani też na użytek swój i miejscowych ludzi sprowadzać skąd inąd trunków krajowych lecz tylko takowe używać z propinacji dóbr Świdry czyli Tarchomina. Art. XI umowa po 25 latach będzie odnawiana.”

Teraz już mamy oficjalne potwierdzenie istnienia winnicy i to dużej, bo 7 mórg i 6 prętów wg miary nowopolskiej, to jest 3,93 ha, ale niestety załączony plan, pokazujący cały teren posiadłości Labeya, nie ma umocowania w terenie, a pasmo wspominanych w dokumencie wydm, z winnicą na południowych zboczach, zaczyna się niedaleko za dzisiejszym ratuszem Białołęki, a kończy aż przy ul. Marcina z Wrocimowic (obecnie osiedle „Osada Wiślana”). Trzeba szukać dalej.

W kolejnej teczce znajduję plan „Dobra Tarchomin w Guberni i Powiecie Warszawskim Parafii Tarchomin Dziedziczne Jaśnie Wielmożnego Tajnego Radcy, Dyrektora Głów. Prezes w K.R.S.W.D. Pawła Muchanow Kawalera Wielkich Orderów roku 1858 przez M. Wolskiego pomierzone” i to jest to, czego szukałem! Na planie wśród zieleni lasów rzuca się w oczy winnica Labego, nad Wisłą odnajduję Tarchomin z trzema drogami tu się zbiegającymi, przy środkowej (obecnie Mehoffera) jest cmentarz – jeszcze dużo mniejszy od dzisiejszego. Ale winnica Labeya znajduje się jednak nie tam, gdzie być powinna!!! Gdyby nałożyć ją na obecnie aktualny plan Warszawy, to była na zalesionym terenie na północnej stronie ulicy Milenijnej i zaczynała się trochę na wschód od ulicy Pomorskiej i ciągnęła w kierunku ratusza Białołęki, czyli prawie tak, jak ją usytuował Teodor Kikta.

Skąd w takim razie osiedle Winnica położone dosyć daleko na zachód? Otóż w tym miejscu na owym planie znajduje się… druga winnica i powierzchnia jej jest niewiele mniejsza od winnicy Labeya. Wreszcie wszystko się zgadza – nazwa osiedla Winnica pochodzi od prawdziwej winnicy, tylko przybyło wiele pytań: kto tę drugą winnicę założył? Gdzie produkowano wino? I najważniejsze – kiedy i co spowodowało likwidację winnic?

Na te pytania to już pewnie nie zdążę odpowiedzieć. Uprzedzam tylko kolejnych amatorów historii, że dokumenty z tego okresu są pisane ręcznie, po polsku, francusku i rosyjsku, a pisana cyrylica jest trochę trudna do odczytania, mimo że dawniej wszyscy uczniowie uczyli się kaligrafii, tylko pewnie nie wszyscy otrzymywali dobre oceny.

Edward Figauzer

Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .