W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



O wolontariacie...

Uważam, że nagroda, którą otrzymałam wcale mi się nie należała. Po prostu chciałam przekazać pasję kajakową młodemu pokoleniu. To dla mnie zaszczyt i radość, że tyle osób, zwłaszcza niepełnosprawnych, mogło zasmakować w wodniackiej przygodzie. Dzięki wolontariatowi cały czas otrzymuję znacznie więcej niż sama daję – nie jestem samotna, nie skupiam się na swoich chorobach, nadaję swojemu życiu sens!

Obserwuję, że bardzo wielu ludzi obawia się zaangażowania, młodsi nie czują takiej potrzeby, starsi wymawiają się chorobami i „chuchają na zimne”; często też nie chcą podejmować mniej „nobilitujących” zajęć. Uważają, że wiele spraw po prostu powinno rozwiązać państwo. Tymczasem nie zawsze "wyspecjalizowane instytucje" mogą skutecznie pomóc. Na przykład w moim bloku na strychu w zimie zamieszkał swego czasu bezdomny. Poza własnym ubraniem nie miał nic. Pod jego nieobecność zaniosłam na strych koce, postawiłem ciepłą herbatę w termosie, coś do zjedzenia. Nie wiem skąd się dowiedział, że to ja, ale przyszedł do mnie, podziękował, długo rozmawialiśmy. Okazało się, że niedawno stracił dom – wyrzuciła go rodzina, mieszkająca kilka ulic dalej, godność nie pozwalała mu prosić o pomoc w przytułku. Potrzebował czasu, żeby wyprostować swoje sprawy. Sąsiedzi byli oburzeni, że mu pomagam. Twierdzili, że zaraz sprowadzę do bloku czeredę bezdomnych. Wyrzucali koce, awanturowali się. Nikt nie chciał wczuć się w wyjątkową sytuację tego człowieka. Ostatecznie „problem” rozwiązał się sam – ów człowiek spadł ze schodów i zmarł…

Wanda Gołębiowska
seniorka, wolontariuszka Fundacji AVE, laureatka I nagrody w VII edycji Ogólnopolskiego Konkursu „Barwy Wolontariatu”, Wolontariuszka Roku 2008

Pod słowem wolontariat kryje się nie tylko szlachetne, bezinteresowne udzielanie pomocy materialnej, ale szczególnie tej duchowej. Kiedy chodziłem do szkoły średniej często uczestniczyłem w różnych akcjach wolontariackich i zbiórkach na cele dobroczynne. Lubiłem to robić, poza tym na ten czas byłem zwalniany z lekcji (śmiech). Wiem, że w większości wolontariuszami zostają ludzie młodzi, ale znam też kilka osób z branży, które pomagają innym zupełnie anonimowo.

W kontekście wolontariatu nie warto pytać „czy warto?” i „dlaczego warto?” Ludzie dobrej woli i otwartych serc są niezbędni w każdym czasie, zwłaszcza, że w naszym kraju opieka państwa nad potrzebującymi jest, delikatnie mówiąc, pod każdym względem niedostateczna.

Robert Chojnacki
muzyk, kompozytor, gra na flecie, saksofonie i klarnecie, przez wiele lat członek zespołu „De Mono”, mieszkaniec Białołęki

Uważam, że wolontariat to wyzwanie czasów! Bardzo wiele osób w naszym kraju potrzebuje ludzi wielkiego serca, otwartych, gotowych do podzielenia się z innymi swoim czasem, energią, umiejętnościami, zwykłą życzliwością. Co roku biorę udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Angażowałem się też w wiele akcji prowadzonych przez księdza Arkadiusza Nowaka, związanych ze wsparciem dla narkomanów i nosicieli HIV. Cieszę się, że mogłem pomóc potrzebującym poprzez licytację płyt z mojej kolekcji.

Szczególnie cenię osoby, które pracują z ciężko chorymi, mającymi niewielkie szanse na powrót do zdrowia. To wzbudza we mnie niezwykły szacunek.

Marek Sierocki
dziennikarz i prezenter muzyczny, dyrektor festiwali, mieszkaniec Białołęki

Socjologowie wskazują na spadek zainteresowania wolontariatem. Z badań z 2008 roku wynika, że wracamy do roku 2000, kiedy to zaledwie 10% Polaków angażowało się w działania wolontariackie. W kolejnych latach następował wzrost (z apogeum w 2005 r. na poziomie 23 %) i znowu od dwóch lat szybujemy w dół. Powodów jest z pewnością wiele. Zresztą niezależnie od tego, czy mówimy o 20 czy 10 %, to i tak jesteśmy na szarym końcu w porównaniu z innymi państwami europejskimi. Wiele pracy potrzeba, żeby uświadomić ludziom, iż demokracja nie oznacza załatwienia wszystkich problemów społecznych przez instytucje państwowe czy samorządowe jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Co prawda w Fundacji AVE wciąż grupa wolontariuszy przekracza setkę, ale z moich doświadczeń wynika, że coraz częściej ilość przechodzi w jakość. Wolontariusze angażują się z większą odpowiedzialnością. I właśnie ta jakość pracy i odpowiedzialność w podjętych zobowiązaniach są najważniejsze. Podobnie zresztą jak w innych dziedzinach życia. Czasem jedna osoba, która pracuje metodycznie, z pasją, w oparciu o wiedzę i konkretne umiejętności, może zdziałać więcej aniżeli armia „przymuszonych”. W Fundacji AVE stawiamy na profesjonalizm (być może brzmi to paradoksalnie) wolontariatu i prowadzimy różne kursy i szkolenia. Chodzi o to, żeby każdy wykonywał taką pracę, do jakiej ma predyspozycje. Jeśli ktoś nie ma zdolności teatralnych, nie ma sensu, żeby przygotowywał spektakl dla podopiecznych domu pomocy społecznej. Dzięki temu wolontariat może być dla młodych rozwinięciem i pogłębieniem pasji, dla osób dorosłych – wykorzystaniem wiedzy i umiejętności zawodowych.

Przy takim nastawieniu nikt nie pomyli wolontariatu z PRL-owską pracą społeczną, którą świetnie spuentował w serialu „Alternatywy 4” Stanisław Bareja. Dozorca Anioł miast samemu posprzątać klatkę schodową, cedował mycie schodów czy porządkowanie trawnika na lokatorów właśnie pod hasłem „czynu społecznego”. Obecnie niepokoją mnie motywacje niektórych osób, angażujących się w wolontariat. Niedawno usłyszałem od gimnazjalistów, że zasadniczym powodem ich udziału w szkolnym klubie wolontariusza jest fakt otrzymania dodatkowych punktów podczas rekrutacji do liceum. Z kolei jeden z pracodawców ze społecznikowskim zacięciem, pozwalał swoim pracownikom podejmować działania wolontariacie w godzinach pracy… Trzeba być ostrożnym, żeby nie wypaczyć idei. Działania animatorów wolontariatu i organizacji pozarządowych powinny wspierać proces dojrzewania społeczeństwa obywatelskiego, w którym nikt nie może pozostawać obojętny na potrzeby innych członków tej społeczności.

Nową, bardzo ciekawą formą wolontariatu jest e-wolontariat, który nie jest tak czasochłonny jak ten tradycyjny. Na portalu internetowym ludzie różnych specjalności i pasji mogą służyć sobie nawzajem swoją wiedzą i doświadczeniem; pomagają rozwiązać problemy prawne, wspierają psychicznie, doradzają w kwestiach ekonomicznych, pomagają w nauce... Polecam!

Bartłomiej Włodkowski
prezes Fundacji AVE, laureat Nagrody im. Heleny Radlińskiej dla Animatorów Społecznych (2009)

Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .