W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



ABDYKACJA Z ROZSĄDKU
Powieść w odcinkach - cz. 5

Hela Sałasińska - mieszka w Choszczówce, od września 2009 uczy się w gimnazjum

W poprzednim odcinku powieści Heli Sałasińskiej główna bohaterka Rozalka Kwiatkowska-Łączka, mająca dar rozumienia mowy zwierząt, została wybrana na Królową Lasu. Uroczystość odbyła się o północy, w całkowitej tajemnicy przed rodzicami i gospodarzami leśniczówki, w której państwo Kwiatkowscy spędzają majowy weekend.

Rozalia spała bardzo długo. Kiedy się obudziła, nie zastała Uli w pokoju. Nic dziwnego, wskazówki zegara wskazywały południe. Wyskoczyła więc z łóżka, szybko się ubrała, zerknęła do klatki Chomiczków (spały, ale były nakarmione; ciekawe, kto się nimi zaopiekował?) i zbiegła na dół. W kuchni zastała tylko ciocię .
– Dzień dobry! Jak się spało? – zapytała miło, wcale nie czepiając się późnej pory.
– Bardzo wygodnie – odparła Rozalka, przecierając oczy.
– Pewnie jesteś nieziemsko głodna? – ciocia Gosia nie miała pojęcia o nocnej wyprawie i na stole ustawiała kolejne półmiski z wędliną i serami.
Po leśnej uczcie dziewczynka była bardzo najedzona, ale z grzeczności zrobiła sobie małą kanapkę. W końcu do kuchni wbiegł przyjaciel:
– Cześć Ośle! Powiedz co się dzieje na świecie?
– Całkiem nieźle oprócz tego, że mam dosyć zabawy z Ninką – skrzywiło się Psisko.
– Ojojoj! Nie przesadzaj. To jeszcze dziecko…
– Wszyscy nie mogą się ciebie doczekać – oznajmił pies.
– Naprawdę? To ja lecę! – zamyśliła się. – A gdzie są?
– Gabi i Ula pojechały gdzieś na koniach, Piotrek maluje w ogrodzie, a Marysia mu przeszkadza. Nina natomiast bawi się ze Śnieżką – po wysłuchaniu raportu Roza wybiegła na dwór.
Było gorąco i majowo! Szkoda, że długi weekend trwa tylko cztery dni. W ogrodzie zastała Skałę.
– Cześć! – przywitała się, ale nie odpowiedział.
– Jak tam nocna wyprawa?– zapytał niespodziewanie.
– Dobrze – odpowiedziała zaskoczona. Dopiero w tej chwili zobaczyła, co maluje. Na obrazie – rozpościerała się łąka, na której stał okazały jeleń. Taki sam jak JEJ Król-Jeleń!
– Śliczne... – bąknęła zachwycona.
– Cześć! Dobrze nakarmiłam Pepsi i Karlę? – z tyłu podeszła Marysia.
– Tak, bardzo dobrze. Dziękuję – odpowiedziała Rozalka.
– Widzę, że ci się nudzi. Nie miałabyś ochoty na małą wycieczkę do miasta? – zaproponowała i po chwili wsiadały na rowery. Dziewczynki ustaliły, że wrócą około 15, Rozi zdążyła jeszcze wysłać Pepsi do jelenia z wiadomością, iż zjawi się na polanie o 16.
W miasteczku odwiedziły pocztę i wysłały listy oraz kilka zgłoszeń Piotrka na konkursy plastyczne. W sklepie zrobiły ogromne zakupy ściśle trzymając się listy cioci Gosi, a następnie pojechały do Pani Honoraty, która nie miała własnych kur i zaopatrywała się w jajka u Pietruszków. Gospodyni zapraszała dziewczynki na herbatę, ale nie skorzystały. Marysia chciała pomóc mamie przy obiedzie, a Roza myślami była w swoim leśnym królestwie. Kilkanaście metrów przed domem zakomunikowała koleżance:
– Przepraszam, że ci nie pomogę z rozpakowaniem zakupów i obiadem, ale mam jeszcze jedną sprawę do załatwienia. Wybacz…
– Nie ma sprawy – odparła Marysia. – A gdyby rodzice się pytali, to o której wrócisz?
– Nie później niż o 17. 30 – odpowiedziała Rozalia i czym prędzej popedałowała w kierunku niezwykłej polany.
Król na nią czekał:
– Witaj, wszyscy są w pałacu. Baltazarze! – zwrócił się do zajączka, który w łapkach na poduszeczce trzymał koronę. Królowa założyła ją na skroń, a jeleń podał królewski płaszcz. Podążyli dywanem z liści w głąb lasu aż dotarli do kolejnej polany.
– Tutaj żaden człowiek nie przychodzi. To bezpieczne miejsce. Chronione – poinformował jeleń. Na skraju polany ujrzeli ogromny pałac z liści, gałęzi i kamienia. Dookoła wiwatowali poddani. Na honorowym miejscu stał Pepsi, obok niego przekomiczny, wciąż śmiejący się bóbr.
– Twoim osobistym doradcą i przewodnikiem będzie Nappi – Śmiechu Warte – szepnął jeleń. – Razem z Pepsi obejrzycie zamek. Dzisiaj mamy mało czasu… No, już, Nappi, pospiesz się!
Weszli do środka. Bóbr wciąż mówił i śmiał się z własnych dowcipów, nie zwracając uwagi, czy ktokolwiek go słucha.
– … i mówi: Jasiu, „ja się ożenię”. Jaki to czas? A on odpowiada: Najwyższy, proszę pani! Ha, ha, ha! Niezłe co?
– Nappi – powiedziała nieśmiało Rozalka, ale bóbr wciąż stał w drzwiach i nawijał… – NAPPI! NAPPI! – królowa w końcu nie wytrzymała i krzyknęła. Poddany zamilkł i zaczerwienił się. – Czy mógłbyś zacząć nas oprowadzać, proszę?!
– Wasza wysokość… bardzo przepraszam. Już zaczynam.
Stanęli w złotym holu.
– Po prawej dwie sale tronowe, pokoje biurowe, sale balowe oraz wielka łaźnia – objaśniał Nappi w taki sposób, jakby robił to co najmniej milion razy. – Po lewej kuchnia, jadalnie gościnne oraz pokoje dla służby. Z prawego i lewego skrzydła możemy zejść do piwnicy – bóbr podszedł do zwisającego z boku sznurka oraz stojącego obok niego starodawnego telefonu. – Ten telefon i sznurek jest do dyspozycji tylko i wyłącznie Waszych Królewskich Mości. Gdyby w pobliżu nie było pokojówki lub służącej – po prostu należy dzwonić. Jeżeli trzeba mnie wezwać – ciągniemy – bóbr był śmiertelnie poważny i ani razu się nie zaśmiał. – Na górze mamy apartamenty królewskie i jedną salę sejmową. Król nie lubi obrad sejmu. Większe sale sejmowe są w piwnicy, ale do nich prowadzi osobne wejście, żeby posłowie i senatorowie nie biegali po pałacu. Czy zgadza się królowa z poglądami króla?– Rozalia trochę zdziwiona, bezwiednie skinęła głową. – Pora obejrzeć twoje komnaty. Możesz być królowo trochę zdziwiona, ale wyposażyliśmy je na potrzeby – jak to mówią ludzie – „nastolatek”.
Na ścianach holu na piętrze wisiały portrety poprzednich władców. Całej dynastii. Po prawej stronie – podobizny ludzi, po lewej – zwierząt. W końcu dotarli do komnat Rozalki. Wszystko wyglądało bajkowo. W pierwszym pokoju – ogromne łoże z baldachimem, całe mnóstwo komódek, toaletek, szafeczek, parapety wyłożone pluszem i poduszkami tak, żeby można było na nich siedzieć, nad łóżkiem wisiał ogromny obraz poprzedniczki. W rogu – znany już sznurek i telefon. Do sypialni przylegała garderoba pełna przepięknych sukni balowych, biżuterii i butów. Rozalia miała ochotę wszystko przymierzyć.
– Podoba się królowej? – zagadnął Nappi, a dziewczyna po raz kolejny skinęła głową.
Przeszli do gabinetu. Na biurku obok laptopa leżała sterta papierów.
– Oto przykra część życia królowej. Praca. Będziesz musiała podpisywać i wypełniać najróżniejsze dokumenty – wyjaśniał bóbr, kiedy Rozi spojrzała na zegarek. Była 17.20.
– Ojej! – powiedziała zupełnie nie królewskim tonem. – Spóźnię się! Jutro przyślę Pepsi z wiadomością, o której będę… Do widzenia! Dzięki za wszystko – wzięła chomika na ręce i wybiegła. Do domu dotarła przed 18.

Hela Sałasińska
ciąg dalszy nastąpi

Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .