W tym wydaniu

W następnym

  • Kapitan Żbik - James Bond PRL-u
  • Białołęckie pogotowie
  • Wspomnienie o Jarosławie Kukulskim

 

www.gazetaecho.pl www.gazetaecho.pl Forum Aveciarze

Polecamy

Aveciarz w Dobrych Pomyslach

 



Zrobię z Białołęki MIASTO!

Rozmowa z Michałem Semetkowskim (22 l.), liderem listy do rady dzielnicy Wspólnoty Samorządowej GOSPODARNOŚĆ (okręg I).

Dlaczego zdecydowałeś się kandydować do rady dzielnicy?

Od urodzenia mieszkam w Warszawie, tutaj się wychowałem, tu chodziłem do liceum, tu mieszka moja rodzina i moi przyjaciele. Obecnie jestem studentem IV roku prawa na UW oraz Szkoły Prawa Niemieckiego. Moją pasją jest historia architektury. Swoją przyszłość wiążę z naszym miastem, gdzie chciałbym być radcą prawnym.

Miasto to mój żywioł. Wydaje mi się, że miasto to „naturalne środowisko” człowieka XXI wieku. Wielkie miasta z bogatą tradycją to miejsca magiczne, które decydują o ludzkim losie, o naszych przyzwyczajeniach czy możliwościach. Zależy mi więc, aby przestrzeń w której żyjemy jak najlepiej wykorzystać. Miasto musi otwierać się DLA WSZYSTKICH!

Białołęka stanowi dzisiaj zlepek osiedli i terenów przemysłowych. Potrzeba jednoznacznej wizji, jak je połączyć w całość, a jednocześnie zachować bardzo ważne tereny zielone. Dlatego zdecydowałem się na start w wyborach samorządowych. Uczestnicząc w rozwiązywaniu bieżących problemów dzielnicy – komunikacyjnych, oświatowych… – chcę pamiętać o właściwym planie zagospodarowania przestrzennego oraz rozwoju kultury. To tak naprawdę zadecyduje o przyszłości Białołęki! O tym, czy będzie ona sypialnią, czy stanie się prawdziwie miejską dzielnicą, tryskająca życiem, pełną sklepów, kawiarni i skwerów.

Jakie będą twoje priorytety w działalności radnego?

Główny problem Białołęki to oczywiście komunikacja. Nie da się go rozwiązać bez wspólnych działań z miastem, bez przekonania Rady Warszawy, że warto zainwestować kolejne pieniądze w połączenie Białołęki z resztą Warszawy. Obawiam się, że po oddaniu do użytku Mostu Północnego, pojawi się argument, że skoro Białołęka dostała most, to dalsze inwestycje komunikacyjne można odłożyć na później. Moim priorytetem będzie zwrócenie uwagi na to, że Most Północny jest dawno spóźnionym prezentem, a kolejne inwestycje są obowiązkiem miasta.

Drugim problemem jest wszechobecny niedostatek środków finansowych na tak istotne dla młodej dzielnicy zagadnienia, jak miejsca w żłobkach, przedszkolach czy nowoczesne szkoły. Brakuje pieniędzy na infrastrukturę drogową i kanalizacyjną. Wynika to głównie z nieprzygotowania dzielnicy na żywiołową kolonizację terenów, które wcześniej z miastem nie miały nic wspólnego. Pozwolono na budowę osiedli, leżących w szczerym polu. Dlatego mieszkańcy nowych osiedli mają prawo czuć się oszukani. Oprócz rozwiązywania bieżących problemów, trzeba zrobić krok do przodu, który pozwoli uniknąć podobnych problemów w przyszłości. Dzielnica w nowej kadencji powinna postawić na model, w którym najpierw buduje się drogę i przedszkole, a dopiero potem powstaje nowe osiedle.

Co chcesz zaoferować młodym mieszkańcom?

Oczywiście mógłbym powiedzieć, że „trzeba zbudować kino”, tylko że takie zdanie pada w co drugiej ulotce wyborczej i od kilku lat nic z tego nie wynika. Powstanie jednego czy dwóch skateparków, albo domu kultury też nie rozwiąże sprawy. Samorząd może zorganizować jeden czy dwa festyny w ciągu roku, ale prawda jest taka, że rozwiązanie systemowe, docelowe leży w gestii instytucji pozarządowych oraz rękach prywatnych inwestorów. Skoro więc jeszcze niedostatecznie zainteresowali się Białołęką, to trzeba ich do nas przyciągnąć. Skoro mieszkańcy Białołęki mają utrudniony dostęp do atrakcji, którymi może poszczycić się centrum miasta, to Białołęka musi wybudować swoje własne centrum dzielnicy, które przyciągnie biznesmenów, gotowych do zbudowania deptaka handlowego z osławionym kinem i wygodnym dojazdem.

Koniecznie trzeba wykorzystać również tereny poprzemysłowe, które dziś stoją puste, a mogą być doskonałą przestrzenią dla różnych wydarzeń artystycznych.

Mówi się, że młodzi są zbyt niedoświadczeni, aby pełnić funkcje publiczne.

Zgodziłbym się z tym argumentem, gdybyśmy mówili o wyborach na Prezydenta RP. Ja ubiegam się o funkcję radnego dzielnicy, w której się urodziłem, uczyłem, gdzie mieszkają moi koledzy i sąsiedzi i które doskonale znam! Samorząd to miejsce, gdzie rozwiązuje się problemy zwykłych obywateli, także młodych. W kontaktach z wyborcami, mającymi problem w urzędzie lub gdy dzieje im się krzywda, potrzebna jest motywacja i energia. Tej ostatniej często brakuje doświadczonym radnym, którzy są już zwyczajnie tym znudzeni. W Polsce nie mamy szkół dla urzędników czy wykwalifikowanego korpusu urzędniczego, a to oznacza, że doświadczenie trzeba zdobywać własną pracą. Jakie więc może być lepsze miejsce dla młodego człowieka niż rada dzielnicy? Młodzi radni będą z pewnością uzupełniać radę swoją energią, świeżym spojrzeniem na problemy i wykształceniem.

Twój wymarzony skład rady dzielnicy...

Marzy mi się, by w radzie nie było „pieniaczy”– osób, którym zależy tylko na zainteresowaniu swoją osobą, a nie rzetelnej pracy. Mam również nadzieję, że radni nie będą przekładać sporów politycznych z Wiejskiej na Modlińską. Uważam, że przynależność polityczna nie powinna decydować o pracy samorządu.

Co mógłbyś zaoferować jako radny stowarzyszeniom społecznym?

Osoby wychowane po 1989 r. uczono, że najlepszym modelem rozwoju dla demokracji jest społeczeństwo obywatelskie, w którym jest dużo miejsca dla organizacji pozarządowych. W swojej działalności nie będę stać im na drodze, tak jak mają to w zwyczaju niektórzy włodarze, którzy traktują trzeci sektor jak zagrożenie dla ich niepodzielnej władzy. Jako radny mogę zaoferować szerokie wsparcie organizacjom pozarządowym. Często potrafią one znaleźć pieniądze na swoją działalność poza budżetem gminy czy dzielnicy, a wobec urzędników oczekują w pierwszej kolejności wsparcia i fachowej pomocy w pokonywaniu zagmatwanych formalności. Przyciągnięcie III sektora to także ogromna szansa na to, aby Białołęka przestała być pustynią kulturalną!

Rozważ dwa warianty - dostajesz się do rady dzielnicy lub przegrywasz wybory. Co dalej?

Wierzę, że wyborcy dadzą mi szansę, dzięki czemu będę miał okazję udowodnić, że oddany na mnie głos był słusznym wyborem. Skoncentruję się na wdrażaniu programu mojego komitetu wyborczego „Gospodarność”: na poprawie dostępu do żłobków, przedszkoli, na zbudowaniu odpowiedniego zaplecza materialnego dla szkół, tak by dzieci mogły uczyć się na jedną zmianę… Zajmę się głównie problemami młodych mieszkańców.

Jeżeli nie uda mi się jednak dostać do rady dzielnicy, zamierzam wspomagać swoją wiedzą prawniczą i pomysłami kolegów z Gospodarności, którzy zostaną radnymi.
Kontakt z kandydatem:
michalsemetkowski@wp.pl

Dodane przez Ammer
13:48 02.10.2015
Witam.Niestety pieniężnie wspomf3c nie mogę, ale bardzo chętnie pomogę przy oiapwre graficznej i rozpromowaniu strony oczywiście za free W razie pytań czy czegokolwiek proszę pisać na Pozdrawiam serdecznie
Nick:

Wpisz komentarz:


- Wpisz liczbę z obrazka 99

Strona główna | Aktualny numer | Archiwum | Zgłoś temat | Redakcja | Kontakt .